<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0">
   <channel>
      <title>Robert Amsterdam Polska</title>
      <link>http://www.robertamsterdam.com/polska/</link>
      <description>Opinie o Rosji, Europie i Sprawach Międzynarodowych</description>
      <language>pl</language>
      <copyright>Copyright 2008</copyright>
      <lastBuildDate>Fri, 05 Dec 2008 11:56:00 +0200</lastBuildDate>
      <generator>http://www.sixapart.com/movabletype/</generator>
      <docs>http://blogs.law.harvard.edu/tech/rss</docs> 

            <item>
         <title>Putin odpowiada</title>
         <description><![CDATA[<a href="http://www.robertamsterdam.com/polska/putin%20telewizja"><img alt="putin%20telewizja" src="http://www.robertamsterdam.com/polska/putin%20telewizja-thumb" width="490" height="316" /></a>





Premier Putin odbył wziął wczoraj udział w <a href="http://www.rferl.org/content/Continuing_Tradition_Putin_Takes_Questions_From_Average_Russians/1356191.html">dorocznym programie telewizyjnym</a>, podczas którego odpowiadał na pytania obywateli. W programie wystąpił już po raz siódmy, choć pierwszy raz w roli premiera. Na nowo rozbudził dyskusje o dwuwładzy w Rosji  i falę złośliwych uwag w części mediów. Premier zapewniał przede wszystkim obywateli, że rosyjska gospodarka i polityka zagraniczna mają się bardzo dobrze. Inaczej niż w poprzednich latach Putin nie krytykował ostro Stanów Zjednoczonych, licząc zapewne na lepsze stosunki z administracją Baracka Obamy.

Na stronie the Guardian można<a href="http://www.guardian.co.uk/world/video/2008/dec/04/putin-recession-economy-russia"> obejrzeć fragmenty programu</a> w tym komentarze Putina, który broni  państwowego interwencjonizmu i swojej wypowiedzi w sprawie Ukrainy (o tym, że w razie złamania umów Rosja odetnie dostawy gazu - “nic nie dostaniecie za darmo, musicie płacić”). Russia Today także <a href="http://www.russiatoday.com/news/news/34071">publikuje zapis rozmowy</a>, tym razem dotyczące spraw mniej drażliwych jak Igrzyska w Soczi czy najlepsze miejsce do kupowania choinki.]]></description>
         <link>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/12/putin_odpowiada.html</link>
         <guid>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/12/putin_odpowiada.html</guid>
        
        
         <pubDate>Fri, 05 Dec 2008 11:56:00 +0200</pubDate>
      </item>
            <item>
         <title>Pardoks rosyjskiej polityki zagranicznej</title>
         <description><![CDATA[<a href="http://www.robertamsterdam.com/polska/putin%20miediwediew"><img alt="putin%20miediwediew" src="http://www.robertamsterdam.com/polska/putin%20miediwediew-thumb" width="490" height="320" /></a>





Z artykułu <a href="http://www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2008/12/01/AR2008120102406.html?hpid=opinionsbox1">Anne Apelbaum w Washington Post:
</a>
<blockquote>Rosyjska polityka zagraniczna opiera się dziś na dziwnym paradoksie. Z jednej strony Rosjanie powrócili do języka, ikonografii i historiografii imperializmu. Z każdym rokiem coraz huczniej świętuje się rocznicę zakończenia Drugiej Wojny Światowej – największego triumfu Związku Radzieckiego. Powróciły radzieckie piosenki i symbole, grozi się użyciem broni nuklearnej, rosyjscy przywódcy określają się mianem “graczy globalnych”.

Jednak z drugiej strony rosyjski system polityczny jest zupełnie nietrakcyjne dla obszaru, na ktrym Rosjanom zawsze najbardziej zależało – Europy. We wschodniej części kontynentu żyją rosyjskojęzyczne mniejszości całkowicie zależne od poliycznego i finansowego poparcia Moskwy. W Europie (zwłaszcza we Włoszech i Niemczech) działa też prężne lobby biznesowe gotowe popierać rosyjskich przywódców w każdych okolicznościach. Ale rosyjski system władzy oparty na 
kapitalizmie kolesiów, demokratycznych rytuałach bez samej demokracji, kontroli mediów i wszechobecnej korupcji nie jest dla nikogo atrakcyjny, a Rosjanie mają poważne problemy z budowaniem wokół niego imperium.</blockquote>]]></description>
         <link>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/12/pardoks_rosyjskiej_polityki_za.html</link>
         <guid>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/12/pardoks_rosyjskiej_polityki_za.html</guid>
        
        
         <pubDate>Thu, 04 Dec 2008 08:55:28 +0200</pubDate>
      </item>
            <item>
         <title>Rosja i Wenezuela - więcej niż prężenie muskułów</title>
         <description><![CDATA[<a href="http://www.robertamsterdam.com/polska/miedwiediew%20chavez2"><img alt="miedwiediew%20chavez2" src="http://www.robertamsterdam.com/polska/miedwiediew%20chavez2-thumb" width="490" height="336" /></a>
<em>Prezydent Miedwiediew z Hugo Chavezem (zdjęcie AP)</em>






Łatwo uznać współpracę Rosji z Wenezuelą za nieszkodliwy<a href="http://www.robertamsterdam.com/2008/11/concerns_over_russias_interest_in_latin_america.htm"> polityczny teatr</a>, próbę uzyskania łatwych punktów potrzebnych w sporach z Waszyngtonem i innych globalnych dyskusjach politycznych. Jednak gdy przyjrzeć się gospodarczym skutkom nowej współpracy, rosyjska taktyka zaczyna wyglądać<a href="http://www.moscowtimes.ru/article/600/42/372458.htm"> znacznie poważniej</a>. Oto co napisał w ten weekend<a href="http://www.kommersant.com/p1084574/Medvedev_Chavez/"> Kommiersant</a>:

<blockquote>Dymitrij Miedwiediew we środę długo negocjował ze swoim wenezuelskim partnerem Hugo Chavezem w Caracas. Spotkanie przyciągnęło grube ryby rosyjskiego biznesu. Razem z dziennikarzami na późną konferencję prasową obu przywódców czekali szef Rosnieftu Siergiej Bogdanczikow, Wagit Alekperow z Łukoila, szef Surgutneftegazu Władimir Bogdanow i wiceszef Gazpromu Aleksander Miedwiediew. (...)

Chwilę później pojawił się wicepremier Igor Sieczin, który odpowiada za politykę energetyczną Rosji. To już trzecia wizyta Sieczina w Wenezueli od września. </blockquote>

Dajcie mi znać, jeśli pamiętacie kiedy ostatnio Kreml pracował tak ciężko, by wprowadzić do jakiegoś kraju nie jednego, ale trzech gigantów energetycznych. Już sam fakt, że w Caracas stali ramię w ramię Bogdanczikow, Alekperow i Sieczin sugeruje, że kroi się coś ważnego, znacznie bardziej niebezpiecznego niż prężenie muskułów. Trzeba tę sytuację uważnie obserwować.]]></description>
         <link>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/12/rosja_i_wenezuela_nie_tylko_pr.html</link>
         <guid>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/12/rosja_i_wenezuela_nie_tylko_pr.html</guid>
        
        
         <pubDate>Tue, 02 Dec 2008 10:57:03 +0200</pubDate>
      </item>
            <item>
         <title>Kto się boi historii Rosji?</title>
         <description><![CDATA[<a href="http://www.robertamsterdam.com/polska/car%20putin"><img alt="car%20putin" src="http://www.robertamsterdam.com/polska/car%20putin-thumb" width="490" height="414" /></a>




Niedawno publikowaliśmy na ty blogu <a href="http://www.robertamsterdam.com/2008/11/lustration_and_the_politics_of_memory_in_russia.htm">wywiad z Fredo Arias-Kingiem</a>,który analizował między innymi krótki flirt Rosji z lustracją. Tamta debata weszła na szczególnie trudny obszar polityki historycznej. Przykład lustracji i oporów jakie ma przed nią państwo to tylko jeden z ostatnich przykładów dowodzących problemów Rosji z historią najnowszą. Odpowiedź na pytanie czy historia jest potrzebna do zachowania jedności narodu, czy raczej niszczy tą ostatnią to problem z jakim muszą się mierzyć kraje powstałe po upadku ZSRR, zjawisko typowe dla każdej sytuacji przejścia z jednego ustroju do innego.

Dlatego z dużym zainteresowaniem przeczytałem w New York Times artykuł “<a href="http://www.nytimes.com/2008/11/27/world/europe/27archives.html?partner=rssnyt&emc=rss">Nacjonalizm ery Putina ukrywa grzechy Stalina</a>”. Artykuł opisuje wysiłki “białego” historyka Borisa Trenina, który próbował wyjaśnić tajemnicze zmięknięcia ludzi z syberyjskiego Tomska za czasów Stalina. Jego pracę zablokowały władze, które nie zgodziły się udzielić do pozwolenia na dostęp do   dotyczących sprawy (i wciąż tajnych) dokumentów KGB.

Co zyskuje na Kreml na zamknięciu archiwów Związku Radzieckiego? Co stoi za coraz większymi wysiłkami na rzecz kontroli obrazu historii, manipulacjami pamięcią narodu i wybielaniem liderów, którzy nie mają nic wspólnego z dzisiejszą Federacją Rosyjską?

Zamknięcie akt połączyło się z wyciszeniem szerszej dyskusji o zbrodniach ZSRR. We wstępie do swojej<a href="http://www.robertamsterdam.com/2008/06/steve_levines_putins_labyrinth_spies_murder_and_the_dark_heart_of_the_new_russia.htm"> ostatniej książki </a>Steve LeVine pisze o swojej wizycie w siedzibie stowarzyszenia Memoriał i porównuje jego dzisiejsze uśpione korytarze z kipiącym życiem centrum z końca lat 80. i początku 90.

Wiele wydarzeń przypomina o wycofywaniu si z koncepcji pierestrojki. Program telewizyjny “<a href="http://www.robertamsterdam.com/2007/03/zhdi_menya_russian_tv_addresse.htm">Żdi mienia</a>”, zapomniana już sprawa pomnika żołnierzy radzieckich w Estonii,<a href="http://www.robertamsterdam.com/2008/02/pardon_our_appearance_were_bui.htm"> kwestia Kamienia Sołowieckiego</a>, zawstydzająco wystawna parada z okazji Dnia Zwycięstwa i oczywiście nowy, propagandowy podręcznik rosyjskiej historii, w którym administracja Putina postanowiła zasadniczo złagodzić obraz Wielkiego Terroru Stalina. Wiele dokumentów w państwowej telewizji sławi Stalina, przypomina mi się też konkurs, w którym Stalin okazał się drugim ulubionym bohaterem historycznym Rosjan, ustępując miejsca tylko Piotrowi Wielkiemu. Niektórzy komentatorzy sugerowali, że ta “beatyfikacja” zbrodniczego imperium to odpowiedź na popularną potrzebę tradycji silnych władców. Adrian Blomfield z <a href="http://www.telegraph.co.uk/opinion/main.jhtml?xml=/opinion/2008/07/24/do2406.xml">the Telegraph napisał</a> zeszłego lata:

<blockquote>Starym komunistom jak pan Usik nazwisko Salina będzie się zawsze kojarzyło ze stabilnością, której kraj nie widział ostatnio zbyt dużo. (...) Argumentują oni, że w tamtych czasach Rosja potrzebowała rządów silnej ręki. Tłumaczą też, że spuścizna Stalina ma też jaśniejsze karty, zwłaszcza te dotyczące II Wojny Światowej.</blockquote>

Aktywny członek Memoriału Wasilij Chaniewicz <a href="http://www.nytimes.com/2008/11/27/world/europe/27archives.html?pagewanted=2&partner=rssnyt&emc=rss">w wywiadzie dla Times</a> objaśnia krańcowo odmienne stanowisko.
<blockquote>
“Rosja przedstawia się jako zupełnie odmieniony, demokratyczny kraj oparty na demokratycznych wartościach, a jednocześnie nie odrzuca reżimu, który ją poprzedzał. Wręcz przeciwnie – broni go.”</blockquote>

Jakie więc korzyści czerpie rząd ze zmieniania obrazu przeszłości i czego boi się w historii? Najbardziej oczywista odpowiedź jest taka, że państwo chce bronić swojej terytorialnej i kulturowej jedności na obszarze jaki pozostał jej po ZSRR. W tym celu trzeba stworzyć jak najwięcej elementów wspólnej tożsamości, co oznacza konieczność sięgania do zbiorowej pamięci, a czasami potrzebę modyfikacji tej ostatniej. Używanie historii jako narzędzia podsycania nacjonalizmu to zjawisko znane nie tylko w Rosji.

Trzeba pamiętać, że Kremlem rządzą dziś byli agenci KGB i jej następczyni – FSB. To oczywiste, że spadkobiercy tej instytucji kochają dyskrecję i kontrolę, a także mają bardzo niewielkie zaufanie do własnej opinii publicznej. W dodatku w rządzie zasiadają ludzie powiązani z przestępstwami z przeszłości.

najważniejsze jest jednak to, że trend do ukrywania i wybielania niewygodnej historii dowodzi moim zdaniem zasadniczego braku wiary rządu we własną legitymizację. Otwarcie archiwów KGB, zezwolenie na otwartą dyskusję i ewentualne próby pociągnięcia winnych do odpowiedzialności wiązałyby się z postawieniem szeregu niewygodnych pytań. A obecny rząd bardzo nie lubi pytań i niekontrolowanej jawności.

Obywatele Federacji Rosyjskiej mają wielką i piękną historię, której karty zdobią nazwiska wielkich postaci i znakomitych osiągnięć. Niestety ceną z tą wielką historię są też czarne karty. Nie ma żadnego logicznego powodu, dla którego zmierzenie się z prawdą historyczną miałoby oznaczać, że Rosjanie przestaną być patriotami. Ale decyzję o utajnieniu przeszłości podejmują niestety dzisiejsi liderzy, którym brakuje wiary we własnych obywateli, naród i prywatny patriotyzm. Nie uważam, że manipulacje Kremla w tej sprawie to próba uchwycenia władzy nad przyszłością przez kontrolę przeszłości. udowodnienie władzy nad przeszłością. Stanowią one raczej dowód na paraliżujący i ogłupiający strach przed wszelką krytyką.]]></description>
         <link>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/11/kto_sie_boi_historii_rosji.html</link>
         <guid>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/11/kto_sie_boi_historii_rosji.html</guid>
        
        
         <pubDate>Fri, 28 Nov 2008 19:02:12 +0200</pubDate>
      </item>
            <item>
         <title>Rosyjska chwila szczerości</title>
         <description><![CDATA[<a href="http://www.robertamsterdam.com/polska/rosyjski%20tankowiec"><img alt="rosyjski%20tankowiec" src="http://www.robertamsterdam.com/polska/rosyjski%20tankowiec-thumb" width="490" height="326" /></a>




Gregor Macdonald publikuje świetny tekst z propozycjami dla Rosji w tych trudnych czasach kryzysu ekonomicznego - <a href="http://gregor.us/uncategorized/oil-glasnost-advice-to-russia-try-transparency/">“Głasnost epoki ropy”</a>.

<blockquote>
Można by pomyśleć, że Rosja chce ukryć swoją ogromną zależność od eksportu i to jak je przekłada na rezerwy walutowe. Wygląda to tak, jakby nagle ujawniono jakąś wstydliwą tajemnicę, a Moskwa próbowałaby schować głowę w piasek.

Nie trzeba, matko Rosjo, nie trzeba.

Zamiast tego Rosjanie powinni postawić na transparencję, przypomnieć światu, że tylko dzięki nim wzrosła w minionej dekadzie produkcja poza państwami OPEC. Rosja musi przekonać świat, że jest równie ważnym dostawcą ropy jak Arabia Saudyjska i wyłącznie historyczne urazy sprawiają, że społeczność międzynarodowa nie zauważyła tego prostego faktu. Przede wszystkim jednak Rosja powinna mówić szczerze o rosnących kosztach wydobycia i tłumaczyć światu, że na tanią ropę świat ma szanse tylko w czasie przelotnych spadków cen. Krótko mówiąc Rosja musi przekazać światu prosty komunikat: Tak, można nas zranić. Ale was też.</blockquote>]]></description>
         <link>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/11/rosyjska_chwila_szczerosci.html</link>
         <guid>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/11/rosyjska_chwila_szczerosci.html</guid>
        
        
         <pubDate>Thu, 27 Nov 2008 15:26:37 +0200</pubDate>
      </item>
            <item>
         <title>Putinizm breżniewowski</title>
         <description><![CDATA[<a href="http://www.robertamsterdam.com/polska/bre%C5%BCniew"><img alt="bre%C5%BCniew" src="http://www.robertamsterdam.com/polska/bre%C5%BCniew-thumb" width="490" height="399" /></a>





<a href="http://windowoneurasia.blogspot.com/2008/11/window-on-eurasia-putins-russia.html">Paul Goble komentuje</a> dziś artykuł Walerija Panjuszkina z <a href="http://www.robertamsterdam.com/mt-static4/html/newtimes.ru/magazine/2008/issue092/doc-59794.html">The New Times,</a> w którym autor dowodzi, że Rosja Władimira Putina zaczyna do złudzenia przypominać ZSRR czasów Leonida Breżniewa. Sam pisałem już kilka lat temu o tym, że suwerenna demokracja to w istocie <a href="http://www.robertamsterdam.com/2006/10/the_imperial_swagger_of_sovereign_democracy.htm">powrót do Breżniewa</a>.

<blockquote>Zdaniem Panjuszkina “paradygmat Breżniewa” to zgodnie z przewidywaniami Marksa najpierw tragedia, a potem farsa. Podobnie jak wtedy Rosjanie nie lubią korupcji, ale uczą się ją sprawnie wykorzystywać, nie aprobują uprzywilejowanej pozycji elity, ale sami nie wahają się uzyskiwać przywilejów.

Jednen z wielu przykładów tego zjawiska stanowi Internet, który zdaniem Panjuszkina pełni rolę “współczesnego odpowiednika samizdatu” Tak jak w wypadku samizdatu czasów Breżniewa, w Internecie “trudno oddzielić ziarno od plewy”. 

Tak jak kiedyś nacjonalistycznych “Wieche” czytano znacznie częściej niż walczącą o prawa człowieka gazetę “Kronika Wydarzeń”, tak dziś rosyjski odpowiednik naszej klasy jest odwiedzany znacznie częściej niż którykolwiek z portali informacyjnych, o których użytkownicy sieci zdają się zapominać.

Poza tymi podobieństwami są jeszcze analogie poważniejsze. “Po raz pierwszy od ery Breżniewa władze są odbierane jako zjawisko nadnaturalne. Nikomu nie przychodzi nawet do głowy kłócić się z ich decyzjami. Zamiast tego społeczeństwo uczy się żyć z władzami, oszukiwać je i wygrywać prywatne interesy”.</blockquote>]]></description>
         <link>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/11/putinizm_brezniewowski.html</link>
         <guid>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/11/putinizm_brezniewowski.html</guid>
        
        
         <pubDate>Tue, 25 Nov 2008 15:30:43 +0200</pubDate>
      </item>
            <item>
         <title>Przyjaciele z Bliskiego Wschodu</title>
         <description><![CDATA[<a href="http://www.robertamsterdam.com/polska/putin%2020.11"><img alt="putin%2020.11" src="http://www.robertamsterdam.com/polska/putin%2020-thumb.11" width="490" height="338" /></a>
<em>Putin z następcą tronu Arabii Saudyjskiej, zdjęcie Reuters</em>





Porwanie przez somalijskich piratów saudyjskiego tankowca, na pokładzie którego znajdowało się ćwierć dziennej produkcji OPEC (której wartość ocenia się na 100 milionów dolarów) może doprowadzić do zacieśnienia współpracy między Rijadem a Moskwą. Kreml proponował<a href="http://www.moscowtimes.ru/article/1010/42/372322.htm"> zwiększenie obecności militarnej</a> w zatoce Adeńskiej po słynnym porwaniu transportu ukraińskiej broni. Nawet w tym tygodniu rosyjska marynarka wojenna skutecznie <a href="http://africa.reuters.com/wire/news/usnLG389952.html">zapobiegła</a> przejęciu przez piratów innej saudyjskiej jednostki. Rodzina królewska powinna być wdzięczna. 

Perspektywa zacieśnienia kompleksowych relacji Arabii Saudyjskiej z Rosją jako strażnikiem mórz nie powinna być przesadnie niepokojąca – Kreml<a href="http://meria.idc.ac.il/journal/2006/issue2/jv10no2a1.html"> pracuje nad nią od lat. </a>

<a href="http://www.cdi.org/russia/johnson/2007-39-39.cfm">Zdaniem ekspertów</a> od roku 2003 Moskwa wykorzystuje dość oczywiste szanse jakie daje jej wiele rządów na Bliskim Wschodzie zaniepokojone polityką Stanów Zjednoczonych w regionie. Punktem kulminacyjnym owego zacieśniania wzajemnych stosunków była szeroko opisywana wizyta Władimira Putina w Rijadzie w 2007. Następca tronu  Abdul Aziz al-Saud udał się z rewizytą do Moskwy w listopadzie ubiegłego roku. Od tego czasu trwają też regularne spotkania na szczeblu międzyrządowym. 

Kontakty dyplomatyczne są z pewnością mniej rozwinięte niż te między Rosją a Hugo Chavezem, ale lepsze niż Georgem Bushem.
<a href="http://www.southasiaanalysis.org/%5Cpapers28%5Cpaper2718.html">
Czytałem niedawno</a> o tym, co obie strony zyskują na tej współpracy. Saudyczycy, sfrustrowani nieprzyjaznymi reakcjami Waszyngtonu w związku z konfliktem izraelsko-palestyńskim, chętnie szukają alternatywnych sojuszników, którzy pomogliby im zwrócić uwagę Amerykanów na ich potrzeby. Coraz większa aktywność w regionie, dobre kontakty z Iranem i negocjacje z Hamasem dowodzą, że Rosja staje się jednym z najistotniejszych graczy w regionie, nawet jeśli ich osiągnięcia pozostają na razie tylko na poziomie deklaracji.

Państwowa firma Saudi Aramco dąży też do zacieśnienia stosunków między Rosją a OPEC. We wrześniu szef kartelu odwiedził Moskwę oferując Rosjanom miejsce w grupie. Kreml udawał przez chwilę zainteresowanie, by w końcu stwierdzić jednak, że nie ma interesu w przyłączaniu się do organizacji eksporterów ropy.

<a href="http://www.nytimes.com/2008/10/23/business/worldbusiness/23ruble.html">New York Times doniósł</a>, że światowy kryzys gospodarczy i spadek cen ropy zmusiły Rosję do poważnego rozważenia zmniejszenia wydobycia, co jest typową reakcją innych państw – producentów. Podczas wizyty Sekretarza Generalnego w Moskwie prezydent Miedwiediew nie podjął żadnych konkretnych zobowiązań, ale stwierdził, że zależy mu na utrzymaniu “stabilnych cen ropy”, które to hasło stanowi eufemizm określający monopol.

Według analityków cytowanych w artykule “prawdziwym powodem wizyty sekretarza OPEC w Rosji było dostarczenie komunikatu, że Arabia Saudyjska nie będzie samotnie ponosić konsekwencji kryzysu. (...) Kartel nie wykona dalszych kroków bez udziału producentów niezrzeszonych w OPEC, takich jak Rosja.”

Motywacje strony rosyjskiej wiążą się z popularną retoryką “odradzającej się Rosji”. <a href="http://www.southasiaanalysis.org/%5Cpapers28%5Cpaper2718.html">Według jednej z gazet</a> umowa o sprzedaży broni między Moskwą a Rijadem, mogą mieć wartość nawet 4 miliardów dolarów i dotyczyć 150 czołgów T-90, 100 helikopterów i innego sprzętu. Saudyjczycy planują wydać w ciągu najbliższych 4 lat kolejne 12 miliardów, rezygnując z zakupów w Europie, USA, a nawet Chinach.

Może prawdą jest, że to położenie geograficzne sprawia, że Rosja dobrze radzi sobie na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza w kontekście polityki Stanów Zjednoczonych wobec Iranu. Nie wiadomo jednak jak długo potrwa ta dominacja. Moskwa może trąbić o walce z imperialistycznymi żołnierzami, ale w końcu jej nowi przyjaciele przypomną sobie o<a href="http://www.robertamsterdam.com/2007/11/aron_reviews_for_prophet_and_tsar.htm"> tradycyjnie sprzecznych interesach</a>.

Rosja i Arabia Saudyjska dzielą długą historię rywalizacji jako producenci ropy. Nigdy nie byli sojusznikami. Sowietolodzy mogą opowiedzieć jakie były skutki inspirowanego przez Waszyngton zwiększania produkcji. A to tylko jedna z przyczyn rosyjsko-saudyjskiego antagonizmu w czasach Zimnej Wojny.

... z drugiej strony ciągle powtarza się nam, że nie ma nowej Zimnej Wojny, więc powinniśmy spodziewać się raczej twórczej i oportunistycznej  odpowiedzi z obu stron i korzystania z zasad realpolitik zamiast pustych obietnic współpracy.]]></description>
         <link>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/11/przyjaciele_z_bliskiego_wschod.html</link>
         <guid>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/11/przyjaciele_z_bliskiego_wschod.html</guid>
        
        
         <pubDate>Thu, 20 Nov 2008 10:42:51 +0200</pubDate>
      </item>
            <item>
         <title>Gazociąg Północny - ulubione dziecko Putina</title>
         <description><![CDATA[<a href="http://www.robertamsterdam.com/polska/putin%2019.11"><img alt="putin%2019.11" src="http://www.robertamsterdam.com/polska/putin%2019-thumb.11" width="490" height="375" /></a>
<em>Putin podczas spotkania z Matti Vanhanenem, zdjęcie AP</em>





<em>Grigorij Pasko</em>

Podczas spotkania z fińskim premierem  Matti Vanhanenem 12 listopada Władimir Putin pierwszy raz<a href="http://www.robertamsterdam.com/2008/05/grigory_pasko_looking_a_gift_horse_in_the_mouth_part_4.htm"> dopuścił publicznie możliwość </a>wycofania się z projektu Gazociągu Północnego.

<a href="http://www.kommersant.ru/doc.aspx?DocsID=1056718">Gazeta Kommiersant</a> dokładnie przytoczyła wówczas słowa Putina. Podkreślono wówczas przede wszystkim, że rosyjski przywódca podkreślał wówczas, że firma Nord Stream wydała ponad 100 milionów dolarów na badania nad środowiskiem. (Dodajmy, że nie opowiadał już o tym ile wyłożono na kreowanie pozytywnego wizerunku firmy i jej sztandarowego projektu). 

Dalej gazeta cytuje Putina, który “z lekką irytacją obiecywał, że w najbliższym czasie odpowiednie fińskie struktury otrzymają wyczerpujące informacje w tej sprawie. Było widać, że cała sprawa jest dla niego bolesna. Jego ulubiony projekt, który ma przynieść korzyści nie tylko Rosji, lecz także Zachodowi, który bezpodstawnie czepia się różnych jego elementów”

Wiemy, że pomysł rury na dnie Bałtyku to jedno z ulubionych dzieci Putina. Można tylko przypuszczać, że przedsięwzięcie znacznie powiększy jego prywatną fortunę. Nie mogę się jednak zgodzić, że gazociąg będzie opłacalny dla Rosji. Wystarczy pojechać do <a href="http://www.robertamsterdam.com/polska/2007/08/grigorij_pasko_podaza_szlakiem.html">miasteczka jak Babajewo</a> w okręgu Wołogda, w którym mają się znaleźć trzy nitki gazociągu, a zrozumiecie o co mi chodzi. Choć w Rosji nie brakuje gazu, obywatele rzadko widzą go w swoich domach. Prawie cały idzie na eksport.

Premier Finlandii powiedział tylko, że “Finlandia potrzebuje gazu, który popłynie rurą”. Tak jakby Rosja go nie potrzebowała.
 
Mówiąc o problemach z jakimi zmaga się kontrowersyjny projekt, Putin nie mógł powstrzymać złości “Dyskutowaliśmy już chyba o wszystkich aspektach ekologicznych projektu – wykrzyknął. Europa musi zdecydować, czy chce tego gazu czy nie! Jeśli gazociąg nie jest potrzebny, nie zbudujemy go, a zamiast tego zbudujemy porty i będziemy sprzedawać płynny gaz na inne rynki. (...) Chcę, żeby to było jasne: nie zmusimy nikogo do zgody na Gazociąg Północny! Będziemy wam za to sprzedawać droższe paliwo płynne.”

Krótko mówiąc jak zawsze mamy tu do czynienia z połączeniem histerii z szantażem ze szczyptą łapówkarstwa: żeby uzyskać poparcie Finlandii dla badań ekologicznych Nord Streamu, Rosja przełożyła podwyżkę cen drewna o co najmniej 9 miesięcy. 

Trzeba zrozumieć, że deklaracje rosyjskich liderów rzadko są wprowadzane w życie. Wygląda na to, że ta zasada dotyczy też deklaracji o podmorskim gazociągu. Pomijając zapewnienia Putina, że nie będzie forsował projektu, rosyjski premier właśnie to robi. W plan włożono już setki milionów euro, zmobilizowano też sojuszników takich jak Schroeder, Warning i innych. Putin i jego ludzie nie mają wystarczająco dużo siły charakteru, by teraz zrezygnować z jego realizacji.

Spotkanie Putina z fińskim odpowiednikiem pokazuje, że rosyjscy lobbyści wciąż mają mocne karty.

 

]]></description>
         <link>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/11/gazociag_polnocny_ulubione_dzi.html</link>
         <guid>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/11/gazociag_polnocny_ulubione_dzi.html</guid>
        
        
         <pubDate>Wed, 19 Nov 2008 09:31:53 +0200</pubDate>
      </item>
            <item>
         <title>Gazprom wkracza do Hiszpanii</title>
         <description><![CDATA[<a href="http://www.robertamsterdam.com/polska/zapatero%2015.09"><img alt="zapatero%2015.09" src="http://www.robertamsterdam.com/polska/zapatero%2015-thumb.09" width="490" height="486" /></a>
<em>Premier Zapatero i rosyjski wicepremier Aleksander Żukow, zdjęcie Reuters</em>





Trzeba przyznać Hiszpanom, że kiedy ich sojusznicy z Francji, Niemiec i Włoch kłócą się z innymi państwami Unii o <a href="http://www.guardian.co.uk/world/2008/nov/13/eu-russia-energy">wspólną politykę energetyczną</a> i stosunki z Rosją, Madryt stoi z boku i nie angażuje się w spory. Półwysep Iberyjski pozostaje poza zasięgiem rosyjskiej sieci gazociągów, a gaz kupuje z kilku źródeł – głównie Norwegii i Algierii. W tej sytuacji Hiszpania nie musiała się przejmować rozszerzaniem się wpływów Gazpromu i wykupywaniem przez rosyjską firmę strategicznych zasobów.
<a href="http://www.economist.com/opinion/displaystory.cfm?story_id=12562353">
W wywiadzie dla the Economist</a> socjalistyczny premier Jose Zapatero nawet raz nie wspomniał o Rosji czy polityce energetycznej mimo gorącej dyskusji jaka toczy się na ich temat wewnątrz Unii. Wydał się całkowicie skupiony na sprawach wewnętrznych, które stały się podstawą trwałości jego rządu. Gazeta opisuje Zapatero jako jednego z niewielu skutecznych lewicowych przywódców w Europie. Ostrzega jednak hiszpański rząd przed zbytnim skupieniem na kwestiach wewnętrznych. Zdaniem autora Madryt może i powinien odgrywać istotną rolę w europejskiej i światowej polityce. O pogorszeniu statusu Hiszpanii może świadczyć decyzja o niezaproszeniu jej przedstawicieli na jutrzejszy szczyt w Waszyngtonie.

Trzeba zaznaczyć, że izolacja Hiszpanii i jej wykluczenie z trudnej gry UE z Rosją może się wkrótce dość gwałtownie skończyć. Rosyjski wicepremier ogłosił nagle, że Gazprom <a href="http://uk.reuters.com/article/hotStocksNews/idUKLC12793720081112">negocjuje zakup 20% akcji Respolu</a> – firmy, która ma największy udział w przetwarzaniu ropy w kraju i jest jedną z dziesięciu największych na świecie prywatnych korporacji energetycznych. Nikogo nie powinno dziwić, że Madryt nie jest zachwycony takim obrotem wydarzeń.

Zanim wpadniemy w panikę w związku z wejściem Gazpromu na rynek ergetyczny Hiszpanii, przyjrzyjmy się temu jaką taktykę rosyjski gigant stosował w analogicznych sytuacjach w przeszłości. Najczęściej długo słyszymy o krokach wprzód i w tył, wyrazach zainteresowania i zaprzeczeniach. To właśnie widzieliśmy w stosunkach Gazpromu z Respolem. Jeszcze miesiąc temu Rosjanie twierdzili, że nie planują kupować akcji Respolu po tym, jak plotki na ten temat wyciekły do hiszpańskiej prasy. Gazprom jest też znany z ogłaszania planowanych układów z krajami od Algierii po Nigerię, by zmusić przeciwników do decyzji. Weźmy na przykład kwestię OMV i Mola czy inwestycje na polu Sztokman. Morał tamtych historii jest taki, że dopóki Gazprom nie wyłoży pieniędzy, nie należy się przesadnie przejmować jego szumnymi zapowiedziami wykupienia dużej części Respolu. Przynajmniej na razie.

Z drugiej strony wejście do Hiszpanii przy pomocy Respolu musi być bardzo atrakcyjne dla Gazpromu, zwłaszcza w kontekście długofalowej strategii firmy. Jeden z głównych akcjonariuszy Respolu – gigant budowlany <a href="http://www.gruposyv.com/fase2/index.html">Sacyr Vallehermoso</a> ma poważne kłopoty w związku z pęknięciem bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości i bardzo potrzebuje kapitału, które przyniosłoby mu sprzedanie 20% akcji.<a href="http://www.ft.com/cms/s/0/7c3daafa-b1bf-11dd-b97a-0000779fd18c,s01=1.html?nclick_check=1"> Według Finacial Times</a> Sacyr zapłacił pod koniec 2006 6,5 miliardów Euro na udziały w koncernie naftowym.

Z ekonomicznego punktu widzenia Hiszpania to bardzo interesujący rynek dla Gazpromu. Madryt to jeden z największych konsumentów gazu w Europie, jego zapotrzebowanie na surowiec potroiło się od 1994. Połączenie z siecią gazociągów w Afryce Północnej i bardzo rozwinięte gazoporty mogłyby się stać dla Rosjan bramą do wielu nowych rynków. Respol to bardzo rozwinięta firma, która wydobywa surowiec w wielu zakątkach świata od Wysp Kanaryjskich, przez Amerykę Łacińską po Trynidad i Tobago.

Są też interesy polityczne. Wysiłki Gazpromu, który chce opanować europejskie rynki były często udaremniane przez przepisy antymonopolowe. Jest też wisząca nad rosyjską firmą groźba uchwalenia w Brukseli “klauzuli Gazpromu”. Wejście do Hiszpani dałoby Rosji dodatkowe wsparcie w Brukseli. Merkantylisycznej polityce zagranicznej zakup 20% największej firmy energetycznej Hiszpanii na pewno bardzo by pomógł. 

Jednak fakt, że Hiszpanie nie byli aktywni w dyskusjach o unijnej polityce wobec Rosji, nie znaczy to, że nie będą walczyć o ochronę własnego rynku. Odczuła to na własnej skórze niemiecka firma E.ON, która musiała obejść się smakiem planowanego przejęcia hiszpańskiej spółki z branży elektryczności Endesa, po tym jak władze powołay się na przepisy zabraniające łączenia firm energetycznych (procesy na ten temat trwają do dziś). Gazprom na pewno nie jest w Hiszpanii mile widzianym gościem.

Zaledwie dobę po podaniu wiadomości pojawiła się krytyka pomysłu ze wszystkich stron sceny politycznej. Lider opozycji powiedział <a href="http://www.elpais.com/articulo/economia/Gobierno/ve/buenos/ojos/entrada/Gazprom/Repsol/elpepueco/20081113elpepueco_1/Tes?print=1">gazecie El Pais</a>, że “ostro sprzeciwia się przejęciu 20% Respolu przez rosyjskiego państwowego monopolistę”. Pedro Solbes, mister gospodarki <a href="http://www.reuters.com/article/rbssEnergyNews/idUSLD55493120081113">stwierdził</a>: “nie po to prywatyzowaliśmy hiszpańskie firmy, by teraz wykupiły je państwowe monopole z innych krajów. (...) Musimy się temu uważnie przyjrzeć.

Trudno powiedzieć, czy twardy sprzeciw Hiszpanów wynika ze strachu przed politycznymi wpływami Kremla, czy raczej z tradycyjnej niechęci do sprzedaży ważnych spółek obcokrajowcom.  Nie wiemy też, czy oferta Gazpromu dla Sacyr jest poważna, czy raczej mamy tu do czynienia z zagrywką pod publiczkę. Gazprom sam boryka się ostatnio z problemami w związku z kryzysem gospodarczym. Jednak zakup Respolu może się okazać pokusą nie do odparcia dla rosyjskiego rządu.]]></description>
         <link>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/11/gazprom_wkracza_do_hiszpanii.html</link>
         <guid>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/11/gazprom_wkracza_do_hiszpanii.html</guid>
        
        
         <pubDate>Sat, 15 Nov 2008 15:59:50 +0200</pubDate>
      </item>
            <item>
         <title>Skręt w lewo, czyli globalna pierestrojka</title>
         <description><![CDATA[<a href="http://www.robertamsterdam.com/polska/kryzys%2011.10"><img alt="kryzys%2011.10" src="http://www.robertamsterdam.com/polska/kryzys%2011-thumb.10" width="490" height="315" /></a>





Poniżej tłumaczenie tekstu Michaiła Chodorkowskiego, który ukazał się w piątkowym wydaniu rosyjskiej gazety Wiedomosti:


Zwycięstwo Baracka Obamy w wyborach prezydenckich w USA to coś więcej niż zmiana władzy w konkretnym kraju, nawet będącym superpotęgą. Zmienia się paradygmat rozwoju świata. Kończy się era zapoczątkowana trzy dekady temu przez Ronalda Regana i Margaret Thatcher. Na horyzoncie widać duży zakręt w lewo.


<strong>Zmiana i konieczność</strong>

Pytano mnie ostatnio, czy sądzę, że Kreml nie korzysta przypadkiem ostatnio z pomysłów zawartych w moich artykułach “Skręt w Lewo” i “Skręt w Lewo 2”. Autorzy przypominają “rolę narodowych projektów”, “lewicującą” retorykę władz i “program 2020” (propozycję, która pojawiła się w moim artykule trzy lata temu).

Choć spodziewam się, że reakcją urzędników na moją wypowiedź będzie wtrącenie mnie do karceru, spróbuję odpowiedzieć na łamach gazety Kommiersant, która w 2005 publikowała moje przemyślenia o strategii dla Rosji. Z góry dziękuję wszystkim, którzy pomogli mi przygotować poniższy tekst.

W ciągu ostatnich trzech lat w polityce wewnętrznej Rosji rzeczywiście  zaszły zauważalne, choć nie rewolucyjne zmiany. Chodzi o to, że władza nie mogła zignorować logiki “skrętu w lewo”, system wymagał zmian w ramach elity rządzącej. Skok cen surowców wywołał potrzebę zasypania rowu dzielącego uderzającą konsumpcję elit i biedę zwykłych Rosjan. Problem odpowiedzialności elit i długoterminowego planowania stał się podstawowy z puntu widzenia interesu państwa.

Kreml podjął pewne kroki w sferze socjalno-ekonomicznej, które musiały być dobrze przyjęte, bez względu na ogólną postawę wobec władzy w Rosji.  Trzeba podkreślić, że owe kroki nie były wynikiem przyjęcia nowej strategii rozwoju Rosji, ale raczej sumą reakcji Kremla na zewnętrzne wyzwania, z ktorych najważniejszym było zagrożenie społeczną niestabilnością, zwłaszcza po serii “kolorowych rewolucji” w obszarze postsowieckim.



Obecny kryzys w rosyjskiej gospodarce dowodzi, że model reakcyjny oparty na starym rosyjskim powiedzeniu “dopóki nie strzeli piorun chłop się nie przeżegna”, na dłuższą metę jest mało skuteczny. By zidentyfikować źródła problemów systemowych i ewentualnych kryzysów trzeba pracować nad nimi znacznie wcześniej, długo przed tym, gdy zaczną zagrażać stabilności kraju. Innymi słowy władza musi zrozumieć dokąd prowadzi droga historii, przewidywać kilka ruchów naprzód.

O to właśnie chodziło w moich artykułach o skręcie w lewo sprzed trzech lat. Choć niektórych może to dziwić, moje podstawowe tezy pozostają aktualne.

Dziś cały świat przygotowuje się do wielkiego skrętu w lewo. Dowodzą tego zwycięstwo Obamy i globalny kryzys finansowy. Ten ostatni, mimo uderzającego (i chyba szczerego) optymizmu wielu naszych czołowych polityków, stał się też naszym, rosyjskim kryzysem. Jak na razie ogranicza się on do sektora bankowego i giełdy, czego powinniśmy się byli spodziewać. Trzymam się tej tezy, choć wiem, że zaczął się on przenosić także na inne dziedziny, jak metalurgia, budownictwo, przemysł samochodowy itd. Obecnie mamy jednak do czynienia tylko ze zwiastunami recesji, nawet jeśli są one dotkliwe.

To, czy kryzys na krótką metę rozszerzy się i naruszy głębokie struktury ekonomii zależy od decyzji władz. Jednak jego długofalowe konsekwencje pozostają poza ich kontrolą.
<strong>
Kryzys: źródła i składniki</strong>


Wielu czołowych polityków, ekspertów i przedsiębiorców zgadza się w ocenie przyczyn globalnego kryzysu. Oto one:

- Zwiększenie braku efektywności państwowych systemów regulacyjnych na przestrzeni ostatnich 10 lat. Stał się on szczególnie widoczny w kontekście “wielkiej dziury” między globalnym charakterem głównych procesów ekonomicznych a lokalnym charakterem systemów regulacyjnych, które okazały się w końcu niestabilne i podatne na szoki spoza przestrzeni narodowych; w świecie globalnej gospodarki mechanizmy regulacyjne też muszą być globalne, a dziś takie nie są.

- Pęknięcia między koncepcjami “odpowiedzialności” i “prawa do podejmowania decyzji”, które pojawiły się 15 lat temu i od tamtego czasu tylko rosły, dopóki nie wpadły w nie pierwsze ofiary kryzysu. W neoliberalnej gospodarce decyzje były podejmowane przez struktury ponadnarodowe, ale odpowiedzialność za nie spadała na rządy narodowe i podatników konkretnych państw.

- Dyktat krótkoterminowych inwestorów w światowej gospodarce. Przyzwyczailiśmy się do patrzenia na rzeczywistość oczami inwestora oceniającego skomplikowane procesy, problemy i ryzyko tylko pod kątem tego jak wpłynie to na rynki finansowe, które z natury są “ograniczone” i “histeryczne”. W efekcie za zasłoną kwitnących rynków powstawały rysy, które w roku 2008 zaczęły się rozprzestrzeniać bez jakiejkolwiek kontroli

- Brak odpowiedzialności socjalnej i narodowej wśród korporacji i menadżerów, moralna erozja ludzi podejmujących kluczowe decyzje ekonomiczne w ciągu ostatniego ćwierćwiecza sprawiły, że menadżerowie stali się de facto odrębną kastą, niezależną nie tylko od społeczeństwa, ale też od własnych działań, bo horyzont planowania menadżerów ogranicza się do kilku zaledwie miesięcy. Po co komu dalekosiężne plany, jeśli osobisty sukces i pozycja w środowisku zależą tylko od wrażenia, jakie robią ich kwartalne raporty, a nie od rzeczywistych skutków ich działalności.

- Bezkrytyczna postawa tej części elit wobec efektów wprowadzania w życie teorii ekonomicznych. Przypomina to zachowanie liderów ZSRR, którzy przespali w latach 70. zwiastuny kryzysu, który doprowadził do upadku Związku Radzieckiego. Na początku obecnego stulecia teoretycy i praktycy modelu neoliberalnego, który zatriumfował w latach 80. i 90. uznali go za doskonały. Byli przekonani, że mimo indywidualnych nieprzyjemności nie zagrozi mu żaden kryzys systemowy. Zaprzeczyli tym samym podstawowym prawom ekonomii i dialektyki

- Postawienie na nieograniczone wykorzystywanie dostępnych “prostych” surowców, zwłaszcza węglowodorów. Takie podejście zaowocowało skokiem cen surowców energetycznych, szybkim odpływem gotówki do państw eksportujących ropę i gaz oraz nieproporcjonalnym zwiększeniem znaczenia nieobrobionych materiałów w światowej gospodarce.

- Świat mierzy się dziś z problemami podobnymi do tych, które przeżywała Ameryka pod koniec lat 20. zeszłego wieku. Oczywiście są też duże różnice. W czasach Roosvelta globalna rzeczywistość była agregatem projektów regionalnych. Wpływy Stanów Zjednoczonych ograniczała doktryna Monroe. Dzisiejszy świat stał się zakładnikiem problemów Wall Street. Każdy ruch Amerykanów ma skutki dla wszystkich innych, z wyjątkiem może zupełnie odizolowanych krajów jak Korea Północna. Dowodzi to, że mimo trudności politycznych, gospodarczych, intelektualnych czy militarnych w USA, dzisiejszy świat nie jest wielobiegunowy, ani tym bardziej bezbiegunowy.

Samooszukiwanie, zwłaszcza w kwestii światowego porządku gospodarczego jest bardzo niebezpieczne, zwłaszcza jeśli prowadzi do błędnych decyzji. Jeśli dążymy do rzeczywistych zmian, wymagają one poważnych i długoterminowych wysiłków i podstaw.

Odpowiedzią na kryzys musi się w końcu stać globalna pierestrojka. Używam tego rosyjskiego terminu jako najbardziej adekwatnego i najłatwiejszego do wytłumaczenia. Nie jest przypadkiem, że kryzys finansowy doprowadził do natychmiastowego skoku popularności Obamy, który dla wielu wyborców symbolizuje właśnie zmianę (o której mówi też główne hasło jego kampanii) i do pewnego stopnia może być porównywalny do roli Michała Gorbaczowa w połowie lat 80. 

Możemy spokojnie stwierdzić, że po 30 latach koncepcje libertariańskie wypaliły się. Na początku lat 80. do władzy w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych doszli ludzie, którzy uważali “realny socjalizm” za skrajnie nieskuteczny, zarówno ekonomicznie, jak i politycznie. Oznaczało to, że dwubiegunowy podział świata nie jest wieczny, że Zimną Wojnę można wygrać. Pomóc miał w tym stary dobry liberalizm. Demokracja socjalna nie mogła być wówczas prawdziwą opozycją dal komunizmu. Widziała w nim zbyt wiele elementów pozytywnych. W dodatku środowiska lewicowe w Europie i Ameryce twierdziły, że pozycja bloku komunistycznego jest niepodważalna, a walka z nim nie może być nastawiona na ostateczne zwycięstwo.

Obecnie sytuacja jest dokładnie odwrotna. Po ćwierć wieku panowania ekonomia epoki Regana wyczerpała swoją historyczną misję. Nadeszły czasy odpowiednie dla neosocjalizmu. W najbliższej przyszłości potrzeba nam raczej Keynesa niż Friedmana cza Hayeka, pomocnej dłoni państw i międzynarodowych sojuszy zamiast niewidzialnej ręki rynku.

Skręt w lewo, nie ograniczony do narodów i regionów, ale globalny, stanie się odpowiedzią na wyzwania kryzysu, a będąc bardziej dokładnym na problemy, które narosły w ostatnich dekadach.

<strong>12 tez pierestrojki</strong>

Co czeka nas na początku epoki światowej pierestrojki?

1.Wzmocnienie roli państw jako regulatorów gospodarki (jednak, co bardzo ważne nie jako graczy czy sił przejmujących kontrolę nad własnością i przepływem kapitału. Ten model stosuje właśnie dzisiejsza skorumpowana Rosja, tworząc iluzję zaangażowania państwa w gospodarkę w sytuacji, gdy w rzeczywistości instytucje państwowe zmieniają się w narzędzia obrony prywatnych interesów, czego przykładem jest sprawa Jukosu)

2.Wprowadzenie systemów regulacyjnych zgodnych z potrzebami światowej gospodarki i układem sił głównych graczy. Rządy narodowe nie tylko wzmocnią kontrolę nad własnymi terytoriami, ale też zostaną zmuszone do wspólnego koordynowania działań, dając tym samym podstawy do stworzenia ogólnoświatowych władz gospodarczych.

3.Odbudowa znaczenia wartości takich jak solidarność, które muszą zastąpić egoizm i nieograniczoną konkurencję. Dotyczyć to będzie nie tylko graczy giełdowych, ale całych krajów i regionów. Zacieśnienie współpracy między Europą a Chinami dla przezwyciężenia kryzysu to pierwszy przykład tego procesu.

4.Wprowadzenie bardziej rygorystycznych wymagań wobec menadżerów ze strony państwa i społeczeństwa. Powrót do tradycji, które można nazwać neo-patriarchalnymi, jak moralność, osobista odpowiedzialnych za efekty działania firm przed państwem i społeczeństwem, długoterminowe planowanie, ostrzejsze kryteria oceny efektywności korporacji, nie tylko z punktu widzenia akcjonariuszy, ale także relacji ze światem zewnętrznym.


5.Nowy system zarządzania rynkami finansowymi i regulacji tych rynków, który przeniesie uwagę na społeczne cele aktywności wspierając tym samym prawdziwy rozwój gospodarki.

6.Restrykcje ograniczające wzrost konsumpcji “złotego miliarda”. Powrót do zasad samokontroli, odejście od filozofii ciągłej konsumpcji w krajach rozwiniętych.

7.Przyspieszenie prac technologiami redukującymi konsumpcję nieodnawialnych surowców. Szczególną rolę wśród takich technologii odegrają alternatywne źrodła energii.

8.Częściowa restytucja wartości i standardów ery industrialnej w opozycji do sektora wirtualnego, który zdobył groteskową wręcz pewność siebie.

9.Pewne ograniczenia przepływu kapitału, dóbr i siły roboczej między dużymi strefami ekonomicznymi, by zapobiec niespodziewanym i katastrofalnym fluktuacjom.

10.Wzrost zainteresowania regulacjami wewnątrzpaństwowymi i stworzeniem efektywnych społecznych zaworów bezpieczeństwa.

11.Wzrost wagi “czynnika ludzkiego” i intelektualnego w gospodarce. Do rozwoju ekonomicznego najbardziej potrzebna jest zdolność kreatywnej pracy  i środki – polityczne i socjalne warunki do realizacji swoich możliwości.

12.Odejście od logiki komercyjnego zysku ponad wszystko i notorycznego egoizmu ekonomicznego.


Jakie będzie miejsce Rosji w tej nowej rzeczywistości? Odpowiedz na to pytanie leży w rękach elity i zależy od tego, czy będą gotowi ponieść odpowiedzialność za niezbędne reformy.

<strong>
Podstawy liberalizmu</strong>


Czy znaczy to, że kryzys doprowadzi do upadku liberalizmu na świecie. Bezwarunkowo na pewno nie. 

Na początku lat 80. neoliberalizm okazał się znacznie skuteczniejszy niż kompleksowe koncepcje socjalistyczne. Triumf liberalizmu pociągnął za sobą zmiany geopolityczne i gospodarcze, sprowokował też Francisa Fukuyamę do postawienia słynnej tezy o liberalnym końcu historii. 


Tym razem zwycięzcą okaże się neosocjalizm. Nie będzie to jednak socjalizm totalitarny, podobny do tego ze świata po Jałcie. Postęp globalizacji zęzie wolniejszy, ale się nie zatrzyma. Złoty miliard będzie musiał przestać marzyć o dalszym rozwoju metod konsumpcji ale jej wysokie standardy pozostaną niemienione. Nie zniknie też potrzeba wolności politycznej i wolnej konkurencji między jednostkami Choć przepowiednia Fukuyamy się nie sprawdziła, wiele z jego twierdzeń okazało się słuszne. Trzeba o tym pamiętać patrząc, jak świat przygotowuje się do globalnego zwrotu w lewo.

Następny historyczny zakręt nastąpi pewnie za kolejne 12 – 15 lat, kiedy neosocjalizm uleczy świat z kryzysu i zharmonizuje światową ekonomię. Wtedy uderzy pewnie kolejna fala liberalizmu. Ale to już dyskusja na daleką przyszłość.]]></description>
         <link>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/11/skret_w_lewo_czyli_globalna_pi.html</link>
         <guid>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/11/skret_w_lewo_czyli_globalna_pi.html</guid>
        
        
         <pubDate>Tue, 11 Nov 2008 17:47:09 +0200</pubDate>
      </item>
            <item>
         <title>Czy Obama przymknie oko na działania Rosji?</title>
         <description><![CDATA[<a href="http://www.robertamsterdam.com/polska/obama%2009.09"><img alt="obama%2009.09" src="http://www.robertamsterdam.com/polska/obama%2009-thumb.09" width="320" height="485" "align="left" hspace="5" vspace="5"/></a>
Oto co <a href="http://www.nytimes.com/2008/11/08/opinion/08sat2.html?_r=1&oref=slogin">napisał na ten temat New York Times</a>:
<blockquote>
Prezydent Bush przez lata przymykał oko na działania Putina, który prześladował politycznych oponentów, niszczył wolną prasę i zastraszał sąsiadów. (Nowe doniesienia, że Gruzja nie powinna była wysyłać żołnierzy do separatystycznych regionów zaburzają obraz sytuacji, choć nie są zaskakujące i nie usprawiedliwiają brutalnej inwazji Moskwy).

Bush zajęty patrzeniem w oczy Putina zignorował długą listę nadużyć Rosji. Miedwiediew i Putin są dziś zdecydowani zwrócić na siebie uwagę zajętego Obamy. Naszym zdaniem mają dużo większe szanse na zauważenie, jeśli przestaną atakować własnych obywateli, a przy okazji wszystkich wokół.</blockquote>]]></description>
         <link>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/11/czy_obama_przymknie_oko_na_dzi.html</link>
         <guid>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/11/czy_obama_przymknie_oko_na_dzi.html</guid>
        
        
         <pubDate>Sun, 09 Nov 2008 07:58:53 +0200</pubDate>
      </item>
            <item>
         <title>Pułapka liberałów na Miedwiediewa</title>
         <description><![CDATA[<img alt="bachmina09.08" src="http://www.robertamsterdam.com/polska/bachmina09.08" width="210" height="159" "align="right" hspace="5" vspace="5"/>La Russophobe <a href="http://larussophobe.wordpress.com/2008/11/02/another-original-lr-translation-the-perils-of-svetlana-bakhmina/">cytuje</a> tekst Julii Latyniny <a href="http://www.robertamsterdam.com/2008/11/bakhminas_campaign_for_freedom.htm">o Swietłanie Bachminej</a> z gazety Jezedniewnyj Żurnał.


<blockquote>Reakcja Kremla na prośbę o zwolnienie Bachminiy dowodzi, że Kreml nie ma już nic do powiedzenia. Jeśli się nad tym zastanowić, co może powiedzieć młody, odnoszący sukcesy prezydent Miedwiediew? Że jest w jego mocy uwolnić ciężarną kobietę? Pomyślcie tylko o tym jakie były konsekwencje takiej decyzji. Ludzie zaczęliby wierzyć, że jest zdolny podejmować suwerenne decyzje. Co za straszna pułapka zastawiona przez wstrętnych liberałów! Jeśli ją wypuści, ktoś może uznać, że naprawdę jest prezydentem.

Następnym krokiem będzie pewnie kolejny cios, najlepiej wyjątkowo mocny. Może okaże się, że ktoś uważa, że Bachmina z premedytacją pomagała wrogom państwa i chciała zorganizować zamach stanu. A wrogowie państwa to konkretni ludzie, członkowie ich rodzin, a zwłaszcza ludzie związani z głównym wrogiem państwa – Chodorkowskim. Wszyscy oni muszą zapłacić za swoje winy. Ktoś zaznaczy na pewno, że jeśli raz pracowało się dla wroga państwa, powinien teraz aktywnie wesprzeć prawowite władze. Jeśli nie chce się tego zrobić, musi zapomnieć o łasce. Bo takie zachowanie czyni z człowieka zdrajcę ojczyzny.</blockquote>]]></description>
         <link>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/11/pulapka_liberalow_na_miedwiedi.html</link>
         <guid>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/11/pulapka_liberalow_na_miedwiedi.html</guid>
        
        
         <pubDate>Wed, 05 Nov 2008 09:40:13 +0200</pubDate>
      </item>
            <item>
         <title>Ropa za długi</title>
         <description><![CDATA[<a href="http://www.robertamsterdam.com/polska/chiny%20putin"><img alt="chiny%20putin" src="http://www.robertamsterdam.com/polska/chiny%20putin-thumb" width="490" height="323" /></a>

Kryzys gospodarczy i spadek cen ropy wywołały dość skrajne komentarze na temat sytuacji w Rosji. Część analityków jest przekonana, że sytuacja doprowadzi reżim do upadku, część sądzi, że Kreml wyjdzie z kryzysu silniejszy niż kiedykolwiek. 

Sądząc po szerokim wachlarzu pożyczek, umów energetycznych i układów o współpracy politycznej między Moskwą a Pekinem, wygląda na to, że Chiny przychylają się do opinii przedstawicieli drugiego z tych obozów – mimo niedawnych nieporozumień wierzą w przetrwanie rosyjskiego petroautorytaryzmu.

Czy jednak taka opinia to wynik poważnych przemyśleń i sygnał dotyczący przyszłych relacji między oboma krajami, czy tylko efekt chwilowo wspólnych interesów?

Najpierw przyjrzyjmy się temu, co Chiny dają Rosji i na co mogą liczyć w zamian. Pod presją zwrotu długów państwowa firma naftowa Rosnieft <a href="http://www.chinadaily.com.cn/bizchina/2008-10/29/content_7152417.htm">wynegocjowała </a>z Chinami pożyczkę w wysokości 2 miliardów dolarów, co <a href="http://www.iht.com/articles/2008/10/28/europe/russia.php">ma odpowiadać 20-25 miliardom baryłek ropy</a>, które mogą zostać wyeksportowane do Państwa Środka w ciągu najbliższych 20 lat (ok. 4% zapotrzebowania kraju).

Umowa ta ma duże znaczenie, bo Rosnieft i chińska firma CNPC po cichu kłóciły się o cenę ropy od lat – Rosjanie chcieli sprzedawać ropę i gaz do Azji po cenach europejskich, czemu od dawna sprzeciwiały się Chiny. Wygląda na to, że połączenie kryzysu finansowego z gwałtownym spadkiem cen ropy zmusiło Chiny do ostatecznego <a href="http://www.uscc.gov/hearings/2003hearings/written_testimonies/031030bios/chinasenergychalle.htm">przyjęcia chińskich warunków</a>.

Ta “znacząca” pożyczka może też pomóc przyspieszyć wstrzymywaną od dawna budowę rurociągu <a href="http://www.robertamsterdam.com/2007/07/russia_to_slake_chinas_thirst.htm">Północna Syberia – Pacyfik (ESPO)</a>. Choć dyskusje na temat projektu toczą się od lat (próbował się w nie jeszcze włączyć Michaił Chodorkowski), bardzo niewiele udało się w tej sprawie uzgodnić. Oil and Gas Journal donosi, że Transnieft podpisał umowę z CNPC na budowę dodatkowych 67 kilometrów rury o przepustowości 300 tysięcy baryłek dziennie będącej odnogą ESPO z miejscowości Skoworodino w Rosji do Daqing w China za cenę 800 milionów dolarów.

Nikogo nie powinno dziwić, że<a href="http://www.telegraph.co.uk/finance/newsbysector/energy/3277587/Russia-strikes-lucrative-oil-deal-with-China.html"> człowiekiem odpowiedzialnym w rządzie</a> za negocjacje, inwestycję, pożyczki, energię, rurociąg i kredyty od chińczyków to nie kto inny jak wicepremier Igor Sieczin, który przypadkiem jest też szefem Rosnieftu.

Władimir Putin wykorzystał wczorajszą wizytę premiera Wen Jiabao w Moskwie by napluć na Zachód i jego strukturę ekonomiczną. <a href="http://www.reuters.com/article/marketsNews/idUSLS17337320081028">Zasugerował też</a>, że z chińskimi partnerami trzeba zacząć prowadzić interesy w yuanach i rublach, a nie jak dotąd w dolarach. “Obecnie świat oparty na dolarze przeżywa poważne problemy... Sytuacja na globalnych rynkach pozostaje trudna. (...) W tych warunkach uważam, że powinniśmy pomyśleć nad poprawą systemu wzajemnego handlu, włącznie z wykorzystaniem w nim narodowych walut” powiedział.

Jednak dolary to właśnie to, co Chińczycy mają dziś na zbyciu. Rezerwy walutowe wysokości 1,9 biliona dolarów czynią z nich największego posiadacza aktywów płynnych na świecie. Większość analityków uważa z kolei Rosjan za stronę desperacko potrzebującą właśnie zastrzyku gotówki (Rosnieft ma dziś 21 miliardów dolarów długów, a wierzyciele domagają się ich wcześniejszej spłaty). Z kolei Pekin ma świetną kartę przetargową, dzięki której może zapewnić dostawy energii potrzebnej swojej rozwijającej się gospodarce.

Część moich kolegów z sektora finansowego od dawna czekało na podobny ruch ze strony Chin, które spokojnie przyglądały się kryzysowi i nie włączały się do gry, by w końcu pokazać, że wierzą przede wszystkim w niezmienną i długoterminową wartość ropy.

Światowej gospodarce na pewno przyda się oczekiwany zastrzyk gotówki, który przez Rosnieft musi po jakimś czasie dotrzeć do systemu. Pytanie tylko, czy Pekin może liczyć, że Rosjanie dotrzymają swojej części umowy, gdy ceny ropy pójdą w górę – o tym, że urzędnikom nie można ufać przekonało się już wielu, od Jukosu po BP. Z drugiej strony Chińczycy zawiedli się na próbach wejścia na rynek Stanów Zjednoczonych przez inwestowanie w tamtejsze banki. Nie powinni się jednak łudzić, że inwestycje w rosyjski reżim są bezpieczniejsze.

Moim zdaniem ta wstydliwa umowa to bardzo ważne wydarzenie, które pokazuje jak fatalnie rosyjskie władze zarządzały gospodarkę w czasie zwyżki cen ropy. Nie ma żadnego powodu, by Rosja znajdowała się tak fatalnej pozycji, błagając Chińczyków na kolanach o 20 miliardów dolarów w zamian za niekorzystny układ energetyczny. Dość ironicznym wydaje mi się fakt, że ci sami liderzy, którzy tak zdecydowanie bronili się przed związkami swego kraju z Europą i Zachodem, tak łatwo są gotowi powierzyć przyszłość ojczyzny Chinom.]]></description>
         <link>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/11/_kryzys_gospodarczy_i_spadek.html</link>
         <guid>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/11/_kryzys_gospodarczy_i_spadek.html</guid>
        
        
         <pubDate>Mon, 03 Nov 2008 09:24:26 +0200</pubDate>
      </item>
            <item>
         <title>Gazowe święto w Turkmenistanie</title>
         <description><![CDATA[
<a href="http://www.robertamsterdam.com/polska/turkmenistan%2031.10"><img alt="turkmenistan%2031.10" src="http://www.robertamsterdam.com/polska/turkmenistan%2031-thumb.10" width="490" height="293" /></a>





<a href="http://www.ft.com/cms/s/0/698457a2-9ecc-11dd-98bd-000077b07658,s01=1.html">Financial Times donosi</a>, że dobiegła końca niezależna kontrola turkmeńskiego pola Południowy Jolatan. W jej wyniku potwierdziła się teoria, że jest to jedno z pięciu największych złóż gazu na świecie, dwa razy większe niż na przykład słynne rosyjskie pole Sztokman na Morzu Barentsa. 

Jonathan Stern z Oxfordu mówi FT, że minie jeszcze sporo czasu, zanim złoża zaczną być wydobywane i że “jak na razie wyścig o turkmeński gaz toczy się Rosją a Chinami”. Europa, jak zwykle, niestety w całej kwestii <a href="http://www.robertamsterdam.com/2008/04/tapping_turkmenistan_without_r.htm">nie istnieje</a>. 

Moskwa nie jest z pewnością przesadnie zadowolona z tej wiadomości, zwłaszcza, że na razie wygląda na to, że Turkmenistan zdecyduje się raczej połączyć gazociągiem z Chinami, mimo powtarzanych wiele razy <a href="http://www.jamestown.org/edm/article.php?article_id=2373274">ofert</a> Gazpromu, który chciał kupić całe zasoby gazu kraju po cenach z rynków europejskich (podobne propozycje otrzymały Libia i Azerbejdżan).

W tym samym czasie w Astanie spotkali się liderzy Szanghajskiej Organizacji Współpracy którzy dyskutowali o kryzysie gospodarczym, <a href="http://www.russiatoday.com/news/news/32641">wzywając</a> do zakończenia władzy monopoli. Gdyby Turkmenistan wykorzystał gigantyczne zasoby gazu i eksportował go do Europy, Chin i Rosji, wtedy rzeczywiści zniknąłby przynajmniej jeden monopol – Gazprom.

Putin powinien podkreślić, że monopole są dla niego w pełni akceptowalne, dopóki kontrolę nad nimi sprawuje rosyjski rząd....]]></description>
         <link>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/10/gazowe_swieto_w_turkmenistanie.html</link>
         <guid>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/10/gazowe_swieto_w_turkmenistanie.html</guid>
        
        
         <pubDate>Fri, 31 Oct 2008 13:54:45 +0200</pubDate>
      </item>
            <item>
         <title>Barcalays u bram Kremla</title>
         <description><![CDATA[<a href="http://www.robertamsterdam.com/polska/gielda%2029.10"><img alt="gielda%2029.10" src="http://www.robertamsterdam.com/polska/gielda%2029-thumb.10" width="490" height="314" /></a>





<a href="http://online.wsj.com/article/SB122515252243674393.html#printMode">
Wall Street Journal donosi,</a> że brytyjski bank Barcalays chce uzyskać 10 miliardów dolarów od kontrolowanych przez Kreml banków Sbierbank i VTB. Bank nie znalazł się na liście firm, którym pomoże brytyjski rząd, bo mogłoby to oznaczać wstrzymanie wypłaty dywidend i wpływ rządu na firmę. Nie jest jasne, jak Barclays zapatruje się na wpływy rosyjskiego rządu na działania. Co więc przywiodło tę szacowną brytyjską instytucję finansową pod drzwi Kremla?

Szef Barclays John Varley bardzo ostro<a href="http://www.msnbc.msn.com/id/27321684/"> wypowiadał się </a>przeciw państwowym interwencjom w sektor bankowy, twierdząc, że “działalność i strategia instytucji, w których udziały ma państwo jest znacznie ograniczona (...) Na rynku pracy w Wielkiej Brytanii jest wielu ludzi, którzy nie chcą pracować dla organizacji kontrolowanej przez rząd”.

Dodajmy, że Varley nie wspomina o tym, jak na sytuację banku wpływa praca dla rządu innego państwa.

Choć Barclays to nie jedyna firma, która zwróciła się o pomoc do Władimira Putina, mam powód przypuszczać, że ich propozycja spotka się z wyjątkowo dobrym przyjęciem -  Hans-Jörg Rudloff, szef rady nadzorczej Barclays Capital <a href="http://www.rosneft.com/about/board/10055.html">współpracuje też</a> z państwowym gigantem naftowym Rosnieft.

Rudloff zdecydowanie bronił w przeszłości pomysłu wprowadzenia Rosnieftu na londyńską giełdę. Pisałem kiedyś o tej operacji, którą uważam za próbę zatuszowania zorganizowanej przez państwo kradzieży aktywów Jukosu i próby usprawiedliwienia absurdalnych zarzutów przeciw Michaiłowi Chodorkowskiemu.

Jako jedyny członek rady nadzorczej Rosnieftu bez rosyjskiego obywatelstwa, Rugloff wiele razy protestował przeciwko krytyce poczynań rządu w Moskwie. Nie martwiła go też przeprowadzona pod egidą władz aukcja  Yuganskneftegazu, który sprzedano Baikal Finance, lipnej firmie szybko wessanej przez Rosnieft. Powiedział wtedy <a href="http://business.timesonline.co.uk/tol/business/industry_sectors/natural_resources/article685302.ece">Times of London </a>“Rosja zasługuje na szacunek. (...) Rada nadzorcza Rosnieftu jest ukonstytuowana, firma ma wkrótce wejść na rynek i będę wówczas pewien wszystkiego, co się w niej dzieje (...). [Wątpliwości co do przejęcia  Yuganskneftegazu] nie będą mnie martwić.”

Wracając do Sberbanku i VTB, obie instytucje działają z wyraźnym wsparciem Kremla. Barclays może być pewne szczególnej pozycji w każdym planie pomocowym. Ronald Smith, szef strategii moskiewskiego Alfa Banku, <a href="http://www.forbes.com/markets/2008/10/22/russia-wealth-update-markets-equity-cx_vr_1021markets22.html">powiedział Forbes</a>, że “kiedy Sberbank, VTB i Rosnieft  planowały wejście na giełdę, zachęcano zwykłych graczy do zakupu akcji zapewniając, że dzięki współpracy z rządem ich cena nigdy nie spadnie poniżej wartości zakupu”.

Mamy jednak dobry powód, by kwestionować te autorytarne gwarancje rynkowe. W dniu wejścia na giełdę akcje Rosnieftu sprzedawano za 7,55 dolara. Dwa lata później ich cena spadła do 2,36 dolara (dane z zamknięcia giełdy w poniedziałek). Tylko w piątek Rosnieft <a href="http://online.wsj.com/article/SB122487598493267423.html">stracił na wartości 25%.</a>


Może coś jest ze mną nie tak, ale to chyba nie najlepsza inwestycja, nawet jeśli pominąć jej amoralny aspekt.]]></description>
         <link>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/10/barcalays_u_bram_kremla.html</link>
         <guid>http://www.robertamsterdam.com/polska/2008/10/barcalays_u_bram_kremla.html</guid>
        
        
         <pubDate>Wed, 29 Oct 2008 15:03:50 +0200</pubDate>
      </item>
      
   </channel>
</rss>
