Michael Weiss ciekawie komentuje politykę resetu dyplomacji Obamy w poście dla Pajamas Media.
"Reset" opisywany jest jako jedno z niesamowitych osiągnięć administracji: zatarł on niezniszczalne jak mogłoby się wydawać wspomnienia o relacjach między Rosją a Stanami Zjednoczonymi. Co do Władimira Kara-Murzy, szefa waszyngtońskiego biura sieci telewizyjnej RTVi i byłego doradcy Władimira Bukowskiego z czasów jego kandydatury na prezydenta, napisał ostatnio, że nie zaskakuje go lawina amerykańskich koncesji dla Kremla ani fakt, że nie wywołała podobnej reakcji z drugiej strony, którą zastąpiła złośliwa satysfakcja. "Represyjne reżimy uważają wydawanie koncesji za oznakę słabości" pisze Kara-Murza, "nie powodem podobnej reakcji. Dlaczego rząd nieszczery i agresywny wobec własnych obywateli mieliby być uczciwi i godni zaufania na scenie światowej?"
Oto lekcja, którą należało przyswoić jakieś dwadzieścia lat temu, po tym jak Regan z sukcesem wywarł presję na Gorbaczowa w sprawie sowieckich więźniów politycznych, załatwiając również przy okazji sprawę redukcji broni. Nie jest dowodem na bycie mężem stanu niezdolność do rozdzielenia tych dwóch konceptów. Porażkę administracji podkreśla tylko kontekst historyczny. Nie ma ideologicznej nadrzędnej struktury czy totalitarnej kontroli nad kulturą w Rosji. Dlaczego więc Putin i jego grupa siłowików tak łatwo odnoszą korzyści ze sprzedaży zachodnich zasad, które mogły przebić się przez znacznie trudniejszą epokę?
Leave a comment