Nie jestem pewien, czy przekonują mnie argumenty Dimitrija Trenina z cytowanego poniżej artykułu, choć komentarz o "surowym mięsie i smaku krwi" dość jasno sugeruje, co myśli on o premierze. Sądzę, że istnieje kilka dowodów na to, że tandemokracja jest tymczasowa, a nie stała i że trudno jest wyobrazić sobie, że ten stan zawieszenia między dwoma biegunami, ciągłe przerzucanie się mówieniem o potrzebie reformy lub jej braku musi się kiedyś skończyć, zwłaszcza w kontekście możliwych problemów ekonomicznych.
Putin nie jest Królem Lirem. Rozumie czym jest przywództwo i kontrola, nie planuje też odchodzić na emeryturę. Jednak Miedwiediew, dzisiejszy pierwszoplanowy "miły facet" Miedwiediew to raczej mniej ważny partner niż zwykły sprzedawca.
Może jeszcze urosnąć w siłę i wpływy, a kiedyś nawet odziedziczyć sklep. Jedna rzecz jest jednak jasna: nie lubi surowego mięsa i smaku krwi.
Jednak pakt między Putinem a Miedwiediewem, twór tego pierwszego, zostanie prawdopodobnie w mocy. Obaj zaangażowani w niego ludzie potrzebują się na wzajem.
Prawdziwym problemem nie jest jednak to, czy pogłoski o konflikcie między Putinem a Miedwiediewem są prawdziwe, lecz raczej to, czy na końcu tunelu widać dla tandemu światło. Czyli innymi słowy, czy zdecydują się oni na modernizację, czy raczej marginalizację.
Leave a comment