Miriam Elder opublikowała w GlobalPost pełen barwnych szczegółów artykuł, w którym relacjonuje drugi proces Michaiła Chodorkowskiego:
Sala sądowa jest wyłożona drewnianymi panelami, do ściana za stołem sędziowskim przymocowano wielką rosyjską flagę, która stale wygląda jakby łopotała na wietrze, co nadaje całemu wydarzeniu oprawę szkolnego przedstawienia. Nie ma ławy przysięgłych.
Oskarżyciele zaczęli przesłuchiwać świadków we wrześniu, po tym jak przez prawie pół roku zajmowali się czytaniem na głos aktu oskarżenia. Jak dotąd wezwali kilkudziesięciu świadków z liczącej ponoć 250 nazwisk. Niewielu ludzi w Rosji wierzy, że procedura ta ma jakieś znaczenie, obrońcy mówią o politycznie motywowanych zarzutach. Prezydent Miedwiediew, który obiecywał zbudować niezależny system sądowy, ale jak na razie brak dowodów, by miał te plany zrealizować. (...)
Padają kolejne pytania, a śmiech dobiegający ze szklanej klatki jest coraz głośniejszy. Nawet sędzia musiał zainterweniować, gdy Lachtin zapytał świadka "czy mógł nie zgodzić się na ilość dostarczanej ropy". Sędzia zapytał Lachtina, czy rozumie czym jest kontrakt.
Przez większość czasu Chodorkowski, ubrany w czarną koszulę i jeansy siedzi cicho czytając dokumenty. Liebiediew w szarym dresie wydaje się bardziej żywy, próbuje zwrócić na siebie uwagę publiczności śmiejąc się głośno lub okazując zdziwienie po kolejnych wypowiedziach obrony.
Przed przerwą obiadową Lachtin odwrócił się do świadka i spytał "Kto był ostatecznie sprzedawcą ropy?" Wyglądało na to że nikt, nawet sędzia, nie zrozumiał pytania. "Co mam zrobić z tymi pytaniami?" pozostawił pytanie w próżni.
Leave a comment