Nikołaj Pietrow pisze w Moscow Times o nowym stanowisku Aleksandra Chłoponina jako wysłannika prezydenta na północny Kaukaz. To jedno z najgorszych zajęć, jakie można sobie wyobrazić. Jest on jednym z najlepszych i najjaśniejszych punktów rządu rosyjskiego, jednym z kilku ludzi nie związanych ze skandalami korupcyjnymi, ale nie jestem pewien czy jego zdolności menadżerskie wystarczą do zakończenia do trwającej w regionie otwartej wojny domowej. Sądzę, że odpowiedź na to pytanie zależy od tego, w jakim stopniu będzie mógł pozostać niezależny od polityki Kremla w regionie. Pietrow nie uważa, że będzie w stanie wygospodarować na tyle dużo autorytetu, by miał on znaczenie, ale zobaczymy jaką reakcję przyniesie ta zmiana dla sytuacji politycznej w regionie.
Nie ma wątpliwości, że Chłoponin to bardzo skuteczny menadżer czasów kryzysu. Ma duże doświadczenie w biznesie i dobre znajomości, rozumie działanie instytucji potrzebnych do rozwoju i wie jak powinny działać, potrafi też budować wykwalifikowane zespoły. Jednak żadna z tych umiejętności nie zagwarantuje mu sukcesu na nowym stanowisku. Choć Chłoponin ma dobre wyniki w zdobywaniu dużych inwestycji, potrafił zapewnić właściwe i transparentne rozdysponowanie środków i walkę z korupcją, jego doświadczenie i osobowość nie może się równać z poprzednimi wysłannikami prezydenta pod kątem znajomości skomplikowanych zależności i konfliktów między grupami etnicznymi i klanami, czy ekstremizmów północnego Kaukazu.
Jako wysłannik prezydenta Chłoponin stoi przed godnym Herkulesa zadaniem z dziedziny zarządzania, które można podzielić na trzy poziomy: na samym szczycie musi lawirować między Putinem a Miedwiediewem, ministrami a Kremlem; na dole piramidy znajdą się trudne relacje między kaukaskimi przywódcami, a po środku kwestia sprowadzenia na Kaukaz grupy zaufanych współpracowników. Boję się, że krzyżujące się sprzeczne interesy różnych frakcji w Moskwie i samym regionie to za dużo, by Chłoponin miał szansę skutecznie sobie z nimi poradzić, bez względu na to, ile dostałby niezależności i rzeczywistej władzy.
Leave a comment