W tekście z Guardiana czytamy, że choć NATO nie powinno było oficjalnie ogłaszać, iż Ukraina i Gruzja nie zostaną nigdy członkami, w interesie sojuszu leży powstrzymanie ekspansji, która nie podoba się Rosji, a wiele konfliktów może się w różnych sytuacjach zaognić. Autorzy polecają zmianę obecnej struktury bezpieczeństwa... nikt jednak nie wydaje się zainteresowany tym jak wojna w Gruzji wpłynęła na interesy Rosji. Jednak w kontekście polityki wobec NATO Rosjanie wygrywają:
Nie ma czegoś takiego jak zamrożony konflikt, który pozostaje zamrożony. Południowa Osetia dowiodła tego aż w nadmiarze. Stosunki Rosji z NATO i powiększoną Europą są szczególnie wrażliwe na wybuch kolejnego kryzysu regionalnego - Górny Karabach i Naddniestrze to dwa możliwe takie miejsca. W obliczu tych problemów trudno utrzymywać, że nie ma potrzeby zmieniać organizacji systemu bezpieczeństwa w Europie. Po pierwsze dlatego, że w Europie istnieją wciąż sporne granice, których problem trzeba rozwiązać. Po drugie z powodu jedna trzecia mieszkańców żyje poza obszarem NATO. Po trzecie dlatego, że satus quo może szybko ulec zmianie. Choć więc Rosja nie będzie pewnie protestować jeśli Ukraina zdecyduje się przyłączyć do jakiegoś sojuszu, NATO nie może się rozszerzać tak, jak robiło to w przeszłości, w formie nie biorącej pod uwagę potrzeb Rosji. Europie potrzebna jest nowa architektura bezpieczeństwa jeśli chce wreszcie zostawić za sobą Zimną Wojnę.
Leave a comment