August 2009 Archives

Zdjęcia władzy

| No Comments | No TrackBacks
Co myśli Putin decydując się na obiegające świat serie półnagich zdjęć aż boję się myśleć... Są jednak tacy, którzy rozbierane sesje gotowi są interpretować jako dowód na przygotowania do startu Putina w kolejnych wyborach prezydenckich, jak Michael Petrou z kanadyjskiej gazety Maclean.

Pojawianie się oficjalnych zdjęć wysportowanego i muskularnego rosyjskiego przywódcy przechadzającego się bez koszulki na tle dzikiej przyrody to już doroczna atrakcja wakacyjna urozmaicona w zeszłym roku opowieścią o tym, jak Putin uratował ekipę telewizyjną strzelając do zagrażającego jej niedźwiedzia pociskiem usypiającym.

W kraju, gdzie prawie połowa mężczyzn nie dożywa 60 urodzin, a smutne statystyki tłumaczy ogromny alkoholizm, widoczna siła, trzeźwość i stabilność Putina uderza w popularny wśród Rosjan ton.(...)

"Sądzę, że będzie to zależało od tego, jak dobrze będzie działał obecny duopol" mówi Braun. "Od czasów sowieckich istnieje tradycja, zgodnie z którą nie trzeba pełnić najbardziej eksponowanego stanowiska, ani nawet tego, które ma teoretycznie największe prerogatywy, by sprawować rzeczywistą władzę"

Istnieją dla Putina korzyści z rządzenia krajem bez oficjalnego tytułu głowy państwa. Teraz to nie on musi pić herbatkę z zagranicznymi dygnitarzami. Teraz to zajęcie Miedwiediewa.

Wydaje się jednak oczywiste, że Putin nie zamierza puszczać steru. 

Będzie monopol na wódkę?

| No Comments | No TrackBacks

putin_alkohol.jpg


W czerwcu poważany magazyn medyczny The Lancet opublikował zatrważający raport na temat rosyjskiego alkoholizmu. Wódka zabija więcej ludzi niż wojna i jest w Rosji największym społecznym zagrożeniem. A do sierpnia sytuacja się nie poprawiła, co zauważyły rosyjskie władze. Dmitrij Miedwiediew przekazał mediom uwagi, które wygłosił na spotkaniu ministrów w Soczi: Alkoholizm jest dla naszego kraju klęską narodową (...) To odwieczny problem, którego nie da się rozwiązać z dnia na dzień.

Wygląda na to, że prezydent ma dobre intencje i ciężko odmówić racji jego pesymistycznemu spojrzeniu na sytuację. Ciekawe były komentarze ze strony minister zdrowia Tatiany Golikowej, która nawiązała do planu pół-prohibicji wprowadzonego w latach 1985-1990 przez Michaiła Gorbaczowa. Na samym zaś końcu notatki Reutersa znalazła się uwaga o możliwości wprowadzenia przez rząd państwowego monopolu na handel wódką - co oczywiście przyniosłoby ogromne zyski.

Nie wspomniano za to nic o dalszych planach kremlowskiej destylarni względem marki Putinka. Jesteśmy absolutnym światowym liderem jeśli chodzi o spożycie alkoholu - powiedziała Golikowa.

Niezależnie od tego, jak oceniamy kampanię anty-alkoholową z lat 1985-1990 i jej błędy, musimy pamiętać, że w jej rezultacie znacznie spadła liczba zgonów, szczególnie wśród mężczyzn, i że w czasie 5 lat ocaliła ona życie miliona ludzi. - dodała pani minister.

Według przeciwników Gorbaczowa jego kampania przyczyniła się raczej do gwałtownego wzrostu nielegalnej produkcji alkoholu słabej jakości.

Rosyjscy urzędnicy oceniają, że od 30 do 50 procent wódki na rosyjskim rynku pochodzi z nielegalnej i nieopodatkowanej produkcji. Zdaniem wielu przedstawicieli władz państwowy monopol na wódkę pomógłby uporządkować i lepiej kontrolować rynek.

rio.jpg

Kiedy rosyjskie władze zagarnęły Jukos i uwięziły Michaiła Chodorkowskiego, udało im się osiągnąć kilka rzeczy na raz. Urzędnicy państwowi stojący za Rosnieftem i Gazpromem z dnia na dzień zostali - bezprawnie - miliarderami, zasoby energetyczne stały się jeszcze silniejszą bronią polityczna, a kluczowy zwolennik przejrzystości wspierający finansowo opozycję trafił do więzienia. Co ciekawe, tak często przywoływana „niezależność władzy od oligarchów” nigdy nie została osiągnięta, a Kreml bardziej niż kiedykolwiek służy biznesmenom do robienia interesów.


Najistotniejszym chyba jednak wynikem sprawy Jukozu jest quasi-prawny wybieg umożliwiający rządom okradanie sektora prywatnego z jeszcze większą łatwością i dobrze wyglądającą dokumentacją historii obrotów (z pewnością wystarczająco dobrą dla IPO czy aukcji organizowanych dla włoskich firm państwowych). Widzieliśmy już, jak działało to w wielu innych przypadkach w Rosji, a teraz, jak pisze Wall Street Journal, wygląda na to, że Pekin przejął model kradzieży Jukosu w sprawie przeciw Rio Tinto. Od jakiegoś czasu bacznie śledzimy tę sprawę i wam radzimy to samo.


Taka niespodziewana ingerencja państwa w prywatne interesy pachnie Rosją Putina. Pamiętamy sprawę firmy Rogal Dutch Shell, która po naciskach ze strony Moskwy w latach 2006-2007 została zmuszona do sprzedaży większości udziałów w kluczowym projekcie na Sachalinie, podówczas największej zagranicznej inwestycji w kraju, państwowemu Gazpromowi. Dochodzenie doprowadziło do aresztowania jednego z pracowników firmy pod zarzutami szpiegostwa i szeregu innych rzekomych nadużyć. Gazprom osiągnął swoje, a reszta świata dowiedziała się, że inwestycje w Rosji są sprawą ryzykowną.


Chiny dotychczas unikały raczej rabunkowych posunięć w stylu swojego sąsiada, teraz jednak wygląda na to, że Pekin zaczyna zachowywać się podobnie. Przebywającym już od ponad miesiąca w więzieniu menadżerom Rio nadal nie przedstawiono formalnych zarzutów. Przedstawiciele chińskich władz oświadczyli, że mogą oni zostać osądzeni w ramach prawa o tajemnicy państwowej - czyli informacje dotyczące procesu również mogą zostać utajnione. W tym samym czasie przeciągają się negocjacje między Rio a Chinami w sprawie kontraktów na import rud żelaza; Chiny są w tej sytuacji jedynym z głównych importerów rud żelaza na świecie, który nie ustalił swoich cen kontraktowych w tym roku.

zssr%20070809


Za tekstem Stevena Sestanowicza w the Washington Post:

Prawie wszystkie kraje byłego związku radzieckiego współpracują z zachodnimi rządami i między sobą, by możliwie najbardziej uniezależnić się od Moskwy. Kirgistan pozwala Stanom Zjednoczonym korzystać z baz lotniczych w drodze do Afganistanu mimo rosyjskich łapówek, Uzbekistan odmawia przyłączenia do organizowanych przez Rosjan sił szybkiego reagowania, Turmenistan zaprasza firmy europejskie i amerykańskie, by pomogły w ukróceniu władzy Gazpromu nas eksportem surowców energetycznych, prezydent Armenii wręcza nagrodę prezydentowi Grzji (w Moskwie uważanemu wciąż za ludobójcę) – wszystko to na przestrzeni kilku miesięcy, wydaje się jasne, że geopolityczna fala płynie we właściwym kierunku.

Powyższy trend nie oznacza bynajmniej, że amerykańskie poparcie dla sąsiadów Rosji nie jest potrzebne. Sugeruje to raczej, że poparcie to ma poważne szanse na powodzenie. To, co Dean Acheson nazwał “dodaną energią i siłą Ameryki” może często być czynnikiem decydującym. Te państwa potrzebują treningu wojskowego i sprzętu, by mogły oprzeć się próbom zastraszania. Potrzebują dostępu do rynku, który uwolni ich od ekonomicznej zależności. Chcą uwagi dyplomacji, która powstrzyma próby interwencji w ich wewnętrzną politykę.

Ukryci za mitem

| No Comments | No TrackBacks

putin%2040809


Poniżej krótki fragment fascynującego i głęboko przemyślanego tekstu opublikowanego w piśmie “Wzgjad” przez Kiriła Benediktowa, który komentuje nagłośnioną wypowiedź Joe Bidena. Tłumaczenie za RealClearWorld's Compass Blog.

I tak, zaczynamy wymierać. Musimy mieć odwagę przyznać ten fakt – Rosjanie to naród wymierający. Możliwe, że dla części grup etnicznych, które należą do naszego społeczeństwa twierdzenie to nie jest prawdziwe, ale Rosjanki rodzą zbyt mało dzieci, a Rosjanie umierają przedwcześnie. Też myślę o “czynniku 15 lat”, którym mierzy nas dziś Biden. Nie ważne, jaki posługuje się źródłami. Nawet według otwartych, ogólnodostępnych źródeł ONZ, w 2025 w Rosji będzie mieszkało zaledwie 116 milionów ludzi, a w 2050 nie więcej niż 100 milionów. Zgodnie z oficjalnymi statystykami, Rosja ma dziś 142 milionów obywateli. Z kolei w Stanach Zjednoczonych żyje obecnie 300 milionów ludzi, a w 2050 będzie ich 400 milionów. Oznacza to, że 26 milionów obywateli w ciągu 15 lat. Jakbyśmy przez wszystkie te lata walczyli w ciężkiej, nieprzerwanej wojnie, w której jesteśmy w dodatku skazani na porażkę.

A jeśli tego nie rozumiemy, jeśli spróbujemy o tym zapomnieć i żyć tylko dniem dzisiejszym, to jesteśmy winni prezydentowi Joe Bidenowi osobiste podziękowania. Bo uczciwie stwierdził, czego Ameryka chce od Rosji. Nie możemy ukrywać się za pięknymi frazesami o Rosji jako “wielkiej potędze”, która ma “strategiczne partnerstwo” z Ameryką. I nie ważne co się stanie dalej.