Rozwiązała się w końcu tajemnica, czy Barack Obama podniesie w Rosji kwestią praw człowieka. Media doniosły dzisiaj, że jednym z tematów poruszonych przez amerykańskiego prezydenta przy okazji wizyty w Moskwie okazał się pokazowy proces Michaiła Chodorkowskiego. Zarzuty wobec biznesmena Obama ostrożnie nazwał “dziwnymi”. Okazało się jednak, że determinacja prezydenta Miedwiediewa w obronie rządów prawa w Rosji nie posuwa się tak daleko, jak przypuszczano i że postanowił on bronić oficjalnego stanowiska swojej partii wobec sprawy Chodorkowskiego. Jedna rzecz uległa zmianie – podczas gdy Putin porównywał kiedyś aferę Jukosu do skandalu Enronu w USA, Miedwiediew wymyślił w wywiadzie dla RAI i Corriere della Serra nowe, uaktualnione porównanie:
FABRIZIO DRAGOSEI: Czy Pana zdaniem obie te sprawy – amerykańska [Bernarda Madoff i innych] i sprawa Chodorkowskiego są do siebie podobne? Na Zachodzie obie te kwestie są odbierane zupełnie inaczej. W oczach Zachodu Chodorkowski jest człowiekiem, który ucierpiał na rozczłonkowaniu Jukosu i został skazany nie tylko na podstawie prawa, lecz także z innych przyczyn.DIMITRIJ MIEDWIEDIEW: Niewykluczone, że mój odbiór tych zjawisk jest inny niż pozostałych obserwatorów. Patrzę na sprawę z punktu widzenia prawa, czyli w jedyny sposób w jaki może patrzeć na nią prezydent. Chodorkowski, podobnie jak niektórzy inni rosyjscy biznesmeni został skazany przez rosyjski sąd. To nie było wydarzenie polityczne – decyzja organów sądowniczych musi zostać uszanowana. Wszystkie procedury związane z Chodorkowskim i innymi sądzonymi przedsiębiorcami muszą być prowadzone w pełnej zgodzie z rosyjskim prawem i zasadami. To moje zdecydowane stanowisko.
Jak już wspomniałem w związku z kwestią amerykańskich biznesmenów, przedsiębiorcy na całym świecie miewają problemy z prawem i swoimi rządami, problemy, które wiążą się z odpowiedzialnością karną. A zatem rozpatrywanie jednej konkretnej sprawy wyjętej z kontekstu wydaje mi się niewłaściwe. To wszystko, co chcą powiedzieć.
Moim zdaniem istnieje bardzo prosta i jasna odpowiedź na ten argument. Gdyby Chodorkowski był Vernardem Madoffem Rosji, prezydent Obama musiałby być multimilionerem i właścicielem połowy firm notowanych na nowojorskiej giełdzie. Uważam za to, że faktycznie istnieje rosyjski odpowiednik prawdziwego Madoffa. Nazywa się Igor Sieczin i nie został jeszcze złapany.