« Rosja ma szanse na demokrację | Main | Nabucco a rzeczywistość »

Koncert (pobożnych) życzeń

g8%20100709

Cofnijcie się pamięcią do lata 2006. Rosja przygotowywała się na przyjęcie przywódców przybywających na szczyt G8, Anna Politkowska i Stanisław Markielow żyli i ciężko pracowali, a Michaił Chodorkowski spędził w gułagu tylko 2 i pół roku. Wiosną Rada Stosunków Międzynarodowych (CFR) opublikowała krytyczny tekst “Zły kierunek Rosji”, w którym nakreślono ostrzenia dotyczące kierunków, które okazały się potem stałe.

Nad przygotowaniem raportu czuwał Kongresmen Jack Kemp, który z optymizmem patrzył na szczyt G8 w Petersburgu twierdząc, że pomoże to Rosji wrócić na właściwe tory “Szczyt G8 może się okazać punktem zwrotnym w tych kwestiach – zwłaszcza Iranu i energii. To ogromna szansa, by polityka Rosji zaczęła być bardziej pomocna. Jeśli jednak nie zobaczymy żadnego postępu, ludzie zaczną pytać, co w ogóle Rosja robię w G8”.

Jak wiele się zmieniło... Minęły trzy lata. Sytuacja rządów prawa uległa pogorszeniu, nawet Gerhard Schroeder nie dowodzi już istnienia w Rosji demokracji, a co do Iranu, to Kreml raczej broni ajatollahów przed zagraniczną krytyką. W roku szczytu w Petersburgu George W. Bush, Tony Blair, Jacques Chirac, Junichiro Koizumi, Romano Prodi uśmiechali się do Władimira Putina i robili wszystko co w ich mocy, by wyobrazić sobie Rosję spełniającą kiedyś standardy członkostwa w G8 (ciekawe swoją drogą, że tylko jeden człowiek z tej listy do dziś zachował władzę).

Jednak mimo wszystko nikt nie pyta już Jacka Kempa o opinię na temat Rosji.

Kiedy Moskwa po raz pierwszy dostała pozwolenie na uczestnictwo w szczycie G8 słyszałem różne argumenty z ust szanowanych obserwatorów. Z jednej strony część opozycjonistów sądziła, że przyjęcie do grupy odbierze Kremlowi motywację do podejmowania reform – prestiż i uznanie były z góry zagwarantowane. Z drugiej strony wielu komentatorów twierdziło, że przyjęcie Rosji do G8 było zasłużone, konieczne i pomoże skutecznie tworzyć konstruktywną, otwartą politykę. Takie rozumowanie przemawia do mnie w kontekście WTO – lepiej przyłączać niż izolować.

Choć cała ta debata ostatecznie zanikła (pewnie częściowo ze względu na rosyjską inwazję w Gruzji połączoną z brakiem reakcji ze strony zachodu), czytałem w zaszłym tygodniu artykuł Reubena F. Johnsona w konserwatywnym Weekly Standard. Autor tłumaczy w nim, że nie ma żadnego powodu, by Rosja była w G8. Wystarczy powiedzieć, że zdaniem Banku Światowego wzrost gospodarczy Brazylii w 2008 przewyższył wzrost Rosji. A różnica pogłębi się tylko w 2009.

Nie sądzę, by celem tej debaty powinno być wyrzucenie Rosji z G8. Członkostwo zostało im już ofiarowane z jakichś powodów. Dyskutować należy za to o tym, by Rosję traktowano jak normalnego członka grupy. Chiny są czwartą gospodarką świata, a nie znalazły się w G8 jako państwo niedemokratyczne. Jeśli Rosja nie wykaże zainteresowania reformami politycznymi, oznacza to, że standardy zapełniają puste słowa. Ale o tym właśnie traktował raport CFR trzy lata temu.

TrackBack

TrackBack URL for this entry:
http://www.robertamsterdam.com/cgi-bin/mt/mt-t.cgi/8094

Post a comment

(If you haven't left a comment here before, you may need to be approved by the site owner before your comment will appear. Until then, it won't appear on the entry. Thanks for waiting.)

About

This page contains a single entry from the blog posted on 10 lipca 2009 13:15.

The previous post in this blog was Rosja ma szanse na demokrację.

The next post in this blog is Nabucco a rzeczywistość.

Many more can be found on the main index page or by looking through the archives.

Powered by Movable Type 3.31
Hosted by LivingDot