July 2009 Archives

sieczin%20280709Kiedyś gdy byłem pytany o ambicje energetyczne Rosji na rozwijających się rynkach Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej, zazwyczaj radziłem moim rozmówcom prześledzić kalendarz Władimira Putina. Dziś dodałbym jeszcze, że plany podróży cara energetycznego Igora Sieczina mogą być poważnym wyznacznikiem zasadniczych układów energetycznych.

Najlepszy przykład – wczoraj po południu rosyjska agencja informacyjna RIA Nowostiej doniosła, że Wicepremier i jednocześnie szef Rosnieftu wylądował w stolicy Wenezueli Caracas. Według rządowej agencji powodem tej wyprawy jest przygotowanie wizyty Hugo Chaveza w Moskwie i Petersburgu.

Do końca dnia Sieczin zdążył podpisać całą masę umów korzystnych dla niego i dla Rosji. Agencja Bloomberg donosi, że ostatecznie Rosja i Wenezuela podpisały układy o współpracy na różnych polach - od energetyki przez militaria, współpracę w dziedzinie rolnictwa po decyzję o utworzeniu spółki, której udziałowcami stałyby się PDVSA-Services i Południowoamerykański oddział Gazpromu. Jakie były osobiste korzyści Sieczina z tej wycieczki? Razem ze swoim odpowiednikiem z PDVSA Rafaelem Ramirezem pojechał zobaczyć pole naftowe w Pasie Orinoco, którego właścicielem była kiedyś amerykańska firma ConocoPhilips, która została stamtąd usunięta. Obaj szefowie ogłosili powstanie nowej spółki z udziałem Rosnieftu we wrześniu.

Tego typu wielkie połączone przedsięwzięcia z umowami między korporacyjnymi są dobrze znane obserwatorom stosunków rosyjsko-wenezuelskich, a oba kraje stworzyły bank rozwoju wart 4 miliardy dolarów. Poza zakupami dla armii bilans handlowy jeszcze nie odczuł tych zmian. Wenezuela eksportuje około 60% ropy do Stanów Zjednoczonych, zaspokajając tym samym 11% zapotrzebowania USA. Stany są więc ich głównym partnerem handlowym, a wyniki Rosji nie dają się nawet porównać z obrotem z Chinami.

Powody tego zamieszania są rzecz jasna polityczne.

Hugo Chavez powinien czuć się zaszczycony, że wysoki rangą urzędnik pomaga mu przygotować wizytę Moskwie. Znawcy Kremla twierdzą, że Sieczin ma więcej wpływów i pieniędzy niż sam prezydent Miedwiediew. Jak już kiedyś pisaliśmy, Sieczin jest też głównym architektem rosyjskiej polityki w Ameryce Łacińskiej; ponoć biegle posługuje się językiem hiszpańskim i portugalskim od czasu pracy dla KGB w Afryce.

Kontrowersyjne tematy wydają się śledzić tego człowieka na każdym kroku. Michaił Chodorkowski wskazał na Sieczina jako głównego beneficjenta kradzieży Jukosu. Szef Rosnieftu znalazł się też w ogniu krytyki po zawarciu bezsensownej umowy z Chinami, która oddaje Pekinowi kontrolę nad rosyjską ropą. Zdaniem ekonomisty Konstantina Sonina “zawarty przez Sieczina kontrakt z Chinami może się zapisać w historii równie niechlubnie jak aukcje prywatyzacyjne początku lat 90.”

Stany Zjednoczone mogą się obawiać, że na skutek tej wizyty Rosja może zgodzić się na pomysł Chaveza, który chce pomóc powrócić do władzy wygnanemu prezydentowi Hondurasu Manuelowi Zelayi. Co do Rosjan, to pewnie cieszą się oni, że Wenezuelczycy podwoili liczbę zamówień na czołgi (co zbiega się z groźbami podjęcia interwencji w Hondurasie).

To czego możemy być pewni, to fakt, że jeśli Hillary Clinton mówi, iż nie istnieje coś takiego jak amerykańskie strefy wpływów, to Sieczin jest zdecydowany udowodnić, że Sekretarz Stanu rację.

Biden: Rosja się kurczy

| No Comments | No TrackBacks

reset%20270709


W wywiadzie dla Wall Street Journal Wiceprezydent USA Joseph Biden dzieli się fascynującymi uwagami, z których część (zwłaszcza ta dotycząca rosyjskiej “zmiażdżonej” gospodarki), mogą wywołać burzę. Poniżej kilka fragmentów:


O tym czy rosyjscy przywódcy przyjmą wyciągniętą dłoń Białego Domu:


“ Ci ludzie nie są średnio inteligentnymi ideologami, przywiązanymi kurczowo do czegoś, w co nikt nie wierzy. W sumie są bardzo pragmatyczni”.

* * *

O tym, że Stany Zjednoczone nie powinny przeszarżować w polityce wobec Moskwy:

“Nigdy nie jest mądrze zawstydzać kraj czy osobę, które nagle bardzo dużo tracą. Mój tata zwykł mówić: nigdy nie stawiaj pod ścianą człowieka, którego jedyna droga wiedzie przez ciebie. To po prostu niemądre."

* * *

O pozycji Rosji w świecie po Zimnej Wojnie:

“Bardzo trudno poradzić sobie ze stratą imperium. Istnienie imperium nie było uzasadnione, ale mimo wszystko masz jakąś pozycję, która potem nagle znika. Rosja to kraj, który znalazł się w zupełnie innym miejscu niż to, w którym znajdował się przez ostatnie 40 lat albo nawet dłużej.”

blog%20230709


Cytat z opinii Ministra Spraw Zagranicznych Szwecji na temat “resetu” z RealClearWorld:

Szwedzka prezydencja razem z Komisją Europejską planuje zorganizowanie na jesieni pierwszego Forum Społecznego Partnerstwa Wschodniego. Mamy nadzieję, że początek współpracy parlamentarnej, podobnie jak wymiany między władzami regionalnymi z 33 krajów unijnych i partnerskich. Pod koniec roku na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych UE i ich odpowiedników z sześciu państw partnerskich ocenią postęp i stworzą wytyczne do dalszej pracy


Celem Partnerstwa Wschodniego jest integracja z Unią Europejską, zbliżenie do unijnych wartości, legislacji, sposobu pracy i pomoc Brukseli w tej integracji. W Rosji istnieje poczucie, że projekt Partnerstwa jest skierowany przeciwko niej. Oczywiście nie jest to prawda. Wręcz odwrotnie – Rosja, podobnie jak Turcja będzie mile widziana jako członek wspólnych działań w ramach Partnerstwa.

Partnerstwo Wschodnie nie jest odpowiedzią na wszystkie problemy sześciu partnerów. Mimo wszystko nie oznacza to jasnego zobowiązania ze strony Unii do udzielenia wsparcia politycznego i ekonomicznego, które przyniosłoby w regionie stabilizację i dobrobyt.

Psy wojny

| No Comments | No TrackBacks

estemirowa%20200709

W prasie i sieci pojawia się coraz więcej fascynujących informacji i życiu Natalii Estemirowej. Artykuł Anny Niemcowej w Foreign Policy to jeden z przykładów.


Późną nocą siedziałyśmy razem w jej kuchni oglądając zdjęcia fotografa Michaiła Gałustowa, z którym współpracowałam. Przed przyjazdem do Nataszy spędziłam dwa dni w rezydencji Kadyrowa; był wtedy premierem Czeczenii i oczywistym spadkobiercą zmarłego ojca – przywódcy starannie wybranego przez Kreml. Na zdjęciach widniał Kadyrow oprowadzający nas po prywatnym zoo pełnym klatek z małymi lwami i niedźwiedziami i kurczaków biegających po ogrodzie.

Na pierwszej serii zdjęć Kadyrow wypuszczał z klatek swoje ogromne psy i szczuł je na siebie tak, by zaczęły ze sobą walczyć. “Wiem do czego jeszcze używa tych psów” stwierdziła ponuro Natasza. Historia, którą nam opowiedziała zapiera dech w piersiach. Mówiła o nastoletnim chłopcu, bracie bojownika, który relacjonował Nataszy jak policja groziła, że zamknie go w klatce z psami, jeśli nie zdradzi, gdzie ukrywa się jego brat. Natasza całą noc opowiadała nam o tym, jakie metody stosuje Kadyrow, by zmusić rodziny do mówienia. Jej twarz posmutniała, a piękne oczy wyglądały na zmęczone.

natalia%20n%20170709


Fragment z mojego ostatniego postu w the Huffington Post:

Na nikogo nie można zrzucić osobiście całej winy za morderstwo, jeśli winny jest cały system wielkiej korupcji. Przez lata bogacący się urzędnicy państwowi żerowali na instytucjach publicznych niszcząc jednocześnie demokratyczne prawa. W efekcie kraj znajduje się na 147 miejscu w rankingu stopnia skorumpowania. Rząd Czeczenii jest chyba jednym z najgorszych przykładów, a decyzja Putina by oddać całą kontrolę nad regionem 32-letniemu Kadyrowowi jest analogiczna do powierzenia władzy w stanie Nowy York mafijnej rodzinie Gambino.

Kiedy ogromna ilość urzędników siedzi w przestępstwie po uszy, system z definicji nie działa. Do morderstwa Estemirowej prowadzi ściśle określony ciąg zdarzeń – atak na historię, retoryka agresji wobec sąsiadów, wymuszenia i bałagan w handlu energią, procesy pokazowe czy trzymanie mediów w żelaznym uścisku. Dziennikarze nie mogą czuć się bezpieczni, gdy rząd atakuje organizacje takie jak Memoriał, kiedy odmawia przeprowadzenia śledztwa w sprawie strzelaniny sprzed pięciu lat, gdy nie udaje nawet transparencji. David Satter napisał niedawno w Forbes, że może nawet dojść do “prób wykorzystania morderstw dziennikarzy do celów rządowej propagandy, na przykład dowodząc, że zginęli z ręki wrogów reżimu.”

Rzeczywistość dobrze znana w Rosji. Obrońca praw człowieka Lew Ponomariew, który też padł ofiarą przemocy (pobito go tuż przed pierwszym spotkaniem Miedwiediewa z Obamą), powiedział Financial Times “Kiedy w krótkim odstępie czasu mordują trzy osoby, które pracowały nad tym samym tematem, nie może być żadnych wątpliwości. (...) Politkowska, Markielow, a teraz Estemirowa; wszyscy troje badali nadużycia władzy i zabójstwa niewinnych mieszkańców Czeczenii. Teraz wszyscy troje nie żyją. To całkowicie jasne.”(...)

nabucco%20150709

Prawdopodobieństwo, że europejscy biurokraci odniosą sukces i zbudują gazociąg Nabucco było porównywalne z tym, że świnie nauczą się latać, a piekło nagle zamarznie. Do zeszłego roku projekt znajdował się w królestwie rzeczy niemożliwych.

Jednak świat się zmienia. Choć nic nie jest jeszcze pewne, w poniedziałek urzędnicy z pięciu krajów tranzytowych podpisali w Ankarze umowę, w której zobowiązują się do wykonania projektu, rozbudzając tym samym po raz kolejny nadzieję na likwidację monopolu Gazpromu.

“To jedno z tych wydarzeń, dzięki którym Nabucco z kategorii projektów możliwych awansuje do grupy projektów prawdopodobnych” powiedział CNN analityk energetyczny. “Według mojej oceny pod koniec roku okaże się, że Nabucco powstanie”.

Od lat przyglądamy się na tym blogu postępowi gazociągu Nabucco i mocno zaskakują mnie opinie takie jak ta cytowana powyżej. By dojść do tego etapu, plan musiał pokonać ogromne trudności polityczne, takie jak otwarte działania Gazpromu na rzecz obrony monopolu i próby sabotowanie kontraktów z potencjalnymi dostawami, takimi jak Azerbejdżan czy Turkmenistan, wewnętrzne różnice między państwami UE czy zwykłe problemy z finansowaniem. Nawet po podpisaniu nowej umowy, Nabucco nie ma zapewnionych dostaw gazu, zostaje tylko założenie “jeśli wybudujemy rurę oni sami przyjdą”. Zaznaczmy, że wszystkie te problemy istniały nawet przed wybuchem światowego kryzysu finansowego, który zamknął możliwości kredytowania.

Projet nazwany od tytułu opery Verdiego o władcy Babilonu, ma kosztować około 9 miliardów Euro i rozciągać się na 3300 kilometrów od Austrii przez Bułgarię, Rumunię, Węgry i Turcję. Według planu jego roczna przepustowość wyniesie 31 miliardów metrów sześciennych gazu. Oczywiście jak na razie nikt nie jest pewien jaki to będzie gaz, ale istnieją nadzieje, że Brukseli uda się namówić do współpracy Baku i Turkmenistan.

Dwa istotne fakty powodują, że Nabucco przeniosło się z kategorii nierzeczywiste do kategorii możliwe. Częściowo wynika to z wyznaczenia byłego ministra spraw zagranicznych Niemiec Joschki Fishera do rady nadzorczej projektu. Choć niektórzy porównują ten wybór do decyzji o uczynieniu byłego kanclerza Gerharda Shroedera zefem spółki Nord Stream, nie wiadomo, czy Fischer zarabia prawie 390 tysięcy Euro rocznie (czyli tyle ile dostaje Schroeder za przepychanie Gazociągu Północnego). (...)

Drugi czynnik, który popchnął Nabucco naprzód to fakt mimo braku umów na dostawy gazu, to zimowa wojna Gazpromu z Ukrainą, która spowodował, że Rosja straciła poparcie wielu krajów rozwijających się takich jak Bułgaria. Efektem zastosowania przez Rosjan szantażu energetycznego było uświadomienie Europie jak ważną rolę odgrywa dywersyfikacja dostaw.

Jednak polityczna jedność Europy w trudnych kwestiach takich jak energetyka nigdy nie była jej mocną stroną, nawet w najlepszych czasach. W dodatku, jak dowiodła historia “wypożycz sobie kanclerza”, rosyjska strategia niszczenia i umów bilateralnych zamiast zbiorczych to wciąż groźny wróg. Wielcy narodowi producenci we Francji, Niemczech czy Włoszech wciąż chcą korzystać z rosyjskich źródeł w zamian za opuszczenie wschodnich członków Unii.

Jak to ujmuje tekst z Financial Times, jeśli Unia zdecyduje się występować w tej sprawie wspólnie, będziemy świadkami przełomu. “Nabucco to prawdziwy test tego, czy Unia będzie w końcu potrafiła osiągnąć jednomyślność w kwestii energetyki. Przy podpisywaniu umowy jeden z przywódców wezwał do większego pragmatyzmu i mniejszego nacisku na geopolitykę. Ale w energetyce geopolityka to coś, czego żaden pragmatycznie myślący człowiek nie może zignorować”.

g8%20100709

Cofnijcie się pamięcią do lata 2006. Rosja przygotowywała się na przyjęcie przywódców przybywających na szczyt G8, Anna Politkowska i Stanisław Markielow żyli i ciężko pracowali, a Michaił Chodorkowski spędził w gułagu tylko 2 i pół roku. Wiosną Rada Stosunków Międzynarodowych (CFR) opublikowała krytyczny tekst “Zły kierunek Rosji”, w którym nakreślono ostrzenia dotyczące kierunków, które okazały się potem stałe.

Nad przygotowaniem raportu czuwał Kongresmen Jack Kemp, który z optymizmem patrzył na szczyt G8 w Petersburgu twierdząc, że pomoże to Rosji wrócić na właściwe tory “Szczyt G8 może się okazać punktem zwrotnym w tych kwestiach – zwłaszcza Iranu i energii. To ogromna szansa, by polityka Rosji zaczęła być bardziej pomocna. Jeśli jednak nie zobaczymy żadnego postępu, ludzie zaczną pytać, co w ogóle Rosja robię w G8”.

Jak wiele się zmieniło... Minęły trzy lata. Sytuacja rządów prawa uległa pogorszeniu, nawet Gerhard Schroeder nie dowodzi już istnienia w Rosji demokracji, a co do Iranu, to Kreml raczej broni ajatollahów przed zagraniczną krytyką. W roku szczytu w Petersburgu George W. Bush, Tony Blair, Jacques Chirac, Junichiro Koizumi, Romano Prodi uśmiechali się do Władimira Putina i robili wszystko co w ich mocy, by wyobrazić sobie Rosję spełniającą kiedyś standardy członkostwa w G8 (ciekawe swoją drogą, że tylko jeden człowiek z tej listy do dziś zachował władzę).

Jednak mimo wszystko nikt nie pyta już Jacka Kempa o opinię na temat Rosji.

Kiedy Moskwa po raz pierwszy dostała pozwolenie na uczestnictwo w szczycie G8 słyszałem różne argumenty z ust szanowanych obserwatorów. Z jednej strony część opozycjonistów sądziła, że przyjęcie do grupy odbierze Kremlowi motywację do podejmowania reform – prestiż i uznanie były z góry zagwarantowane. Z drugiej strony wielu komentatorów twierdziło, że przyjęcie Rosji do G8 było zasłużone, konieczne i pomoże skutecznie tworzyć konstruktywną, otwartą politykę. Takie rozumowanie przemawia do mnie w kontekście WTO – lepiej przyłączać niż izolować.

Choć cała ta debata ostatecznie zanikła (pewnie częściowo ze względu na rosyjską inwazję w Gruzji połączoną z brakiem reakcji ze strony zachodu), czytałem w zaszłym tygodniu artykuł Reubena F. Johnsona w konserwatywnym Weekly Standard. Autor tłumaczy w nim, że nie ma żadnego powodu, by Rosja była w G8. Wystarczy powiedzieć, że zdaniem Banku Światowego wzrost gospodarczy Brazylii w 2008 przewyższył wzrost Rosji. A różnica pogłębi się tylko w 2009.

Nie sądzę, by celem tej debaty powinno być wyrzucenie Rosji z G8. Członkostwo zostało im już ofiarowane z jakichś powodów. Dyskutować należy za to o tym, by Rosję traktowano jak normalnego członka grupy. Chiny są czwartą gospodarką świata, a nie znalazły się w G8 jako państwo niedemokratyczne. Jeśli Rosja nie wykaże zainteresowania reformami politycznymi, oznacza to, że standardy zapełniają puste słowa. Ale o tym właśnie traktował raport CFR trzy lata temu.

obama%20miedwidiew%20080709


Poniżej fragment tekstu Michaiła Chodorkowskiego opublikowanego w the Moscow Times:


Na wypadek gdyby ktoś zapomniał, przypominam, że Rosjanie też wylewali krew na różnych etapach historii w obronie uniwersalnych praw.

Nikt nie ma prawa twierdzić, że Rosjanie z założenia nie są stworzeni do wolności czy demokracji. Prędzej czy później Rosjanie z pewnością zbudują prawdziwą demokrację dla siebie i swoich dzieci, i to bez względu na to, czy tak zwani “realiści” za granicą im w tym pomogą, czy nie. Pragmatyzm, zainteresowanie własnym interesem i czyste sumienie wbrew pozorom wcale się nie wykluczają.

miedwiediew%20obama%200607


Rozwiązała się w końcu tajemnica, czy Barack Obama podniesie w Rosji kwestią praw człowieka. Media doniosły dzisiaj, że jednym z tematów poruszonych przez amerykańskiego prezydenta przy okazji wizyty w Moskwie okazał się pokazowy proces Michaiła Chodorkowskiego. Zarzuty wobec biznesmena Obama ostrożnie nazwał “dziwnymi”. Okazało się jednak, że determinacja prezydenta Miedwiediewa w obronie rządów prawa w Rosji nie posuwa się tak daleko, jak przypuszczano i że postanowił on bronić oficjalnego stanowiska swojej partii wobec sprawy Chodorkowskiego. Jedna rzecz uległa zmianie – podczas gdy Putin porównywał kiedyś aferę Jukosu do skandalu Enronu w USA, Miedwiediew wymyślił w wywiadzie dla RAI i Corriere della Serra nowe, uaktualnione porównanie:

FABRIZIO DRAGOSEI: Czy Pana zdaniem obie te sprawy – amerykańska [Bernarda Madoff i innych] i sprawa Chodorkowskiego są do siebie podobne? Na Zachodzie obie te kwestie są odbierane zupełnie inaczej. W oczach Zachodu Chodorkowski jest człowiekiem, który ucierpiał na rozczłonkowaniu Jukosu i został skazany nie tylko na podstawie prawa, lecz także z innych przyczyn.

DIMITRIJ MIEDWIEDIEW: Niewykluczone, że mój odbiór tych zjawisk jest inny niż pozostałych obserwatorów. Patrzę na sprawę z punktu widzenia prawa, czyli w jedyny sposób w jaki może patrzeć na nią prezydent. Chodorkowski, podobnie jak niektórzy inni rosyjscy biznesmeni został skazany przez rosyjski sąd. To nie było wydarzenie polityczne – decyzja organów sądowniczych musi zostać uszanowana. Wszystkie procedury związane z Chodorkowskim i innymi sądzonymi przedsiębiorcami muszą być prowadzone w pełnej zgodzie z rosyjskim prawem i zasadami. To moje zdecydowane stanowisko.

Jak już wspomniałem w związku z kwestią amerykańskich biznesmenów, przedsiębiorcy na całym świecie miewają problemy z prawem i swoimi rządami, problemy, które wiążą się z odpowiedzialnością karną. A zatem rozpatrywanie jednej konkretnej sprawy wyjętej z kontekstu wydaje mi się niewłaściwe. To wszystko, co chcą powiedzieć.

Moim zdaniem istnieje bardzo prosta i jasna odpowiedź na ten argument. Gdyby Chodorkowski był Vernardem Madoffem Rosji, prezydent Obama musiałby być multimilionerem i właścicielem połowy firm notowanych na nowojorskiej giełdzie. Uważam za to, że faktycznie istnieje rosyjski odpowiednik prawdziwego Madoffa. Nazywa się Igor Sieczin i nie został jeszcze złapany.

Obama na daczy Putina?

| No Comments | No TrackBacks

obama%20miedwiediew

Czy to błąd, że Barack Obama spotka się tylko z prezydentem Dimitrijem Miedwiediewem? Fragment tekstu z the Moscow Times:

Nie powinno być żadnych wątpliwości co do tego, gdzie podejmuje się dziś w Rosji prawdziwe decyzje. “Tandem” to oczywiście fikcja. Obama musi działać przy założeniu, że we wszystkich istotnych sprawach, takich jak redukcja arsenału nuklearnego, Afganistan czy Iran, zasadnicze decyzje w rosyjskiej polityce podejmuje Putin.

Nie znaczy to, że spotkanie z Miedwiediewem będzie kompletną stratą czasu, trzeba jednak pamiętać, że każdą opinię Miedwiediewa musi pobłogosławić jego mentor. (...)

Skoro najważniejszą i najpotężniejszą osobą w Rosji jest Putin, mam nadzieję, że Obama nie zrezygnuje z możliwości rozmowy z nim w warunkach umożliwiających prawdziwą dyskusję. Powinien odwiedzić daczę Putina, wybrać się z nim na spacer po lesie i powiedzieć to, co trzeba jasno i wyraźnie..

Podoba mi się koncepcja prywatnego spotkania. Gdy tak bardzo podkreśla się, że rosyjskie przywództwo musi wyglądać na “twarde” w oczach nowej administracji, takie podejście mogłoby zneutralizować wiele ograniczeń.