Raz na jakiś czas wydaje się, że rosyjskie urzędy antymonopolowe są zupełnie normalne, niezależne i nakierowane na ochronę rynków i walkę z monopolistycznymi praktykami w gospodarce. Z drugiej strony mówimy o kraju, w którym państwowy gigant energetyczny Gazprom ma zagwarantowany przez prawo monopol na cały przesył gazu. Niedawno byliśmy świadkami jednego z tych zabawnych momentów:
Rosyjskie władze antymonopolowe zarządziły we wtorek kontrolę w państwowym gigancie gazowym – firmie Gazprom, by zapewnić niezależnym producentom surowca dostęp do sieci przesyłowej, którą moloch monopolizuje.W jednym z niezwykle rzadkich przypadków kiedy państwo rosyjskie występuje przeciw potężnej firmie energetycznej, agencja antymonopolistyczna zagroziła “otwarciem śledztwa w sprawie naruszenia przepisów antymonopolowych na podstawie informacji od niezależnych producentów”.
Zastanawiam się poważnie, kto stoi za tą akcją... Igor Sieczin i jego chłopcy z Rosnieftu wypowiedzieli wojnę Gazpromowi, a jestem przekonany, że w czasach kryzysu gospodarczego grupa siłowików spoza Gazpromu musiała zrobić jakiś ruch. Czy Miedwiediew stracił swojego człowieka w firmie, albo czy to właśnie jest spodziewane?