May 2009 Archives

Z pamiętnika dysydenta

| No Comments | No TrackBacks

kowaliowAgencja Associated Press opublikowała interesujący artykuł o dawnym radzieckim dysydencie Siergieju Kowaliowie, który ubolewa nad brakiem zainteresowania tą częścią rosyjskiej historii. Oto kilka interesujących fragmentów, które przeczytałem dzisiaj rano:

Głaszcząc z żalem czerwoną wstążkę symbolizującą otrzymanie francuskiej Legii Honorowej, 79-cioletni Kowaliow czuje się doceniany za granicą i kompletnie zmarginalizowany przez społeczeństwo, o którego wolność walczyli on i inni dysydenci.

W kraju, który przedstawia się jako demokratyczny i otwarty na różne opinie, nie pojawia się w żadnej z dużych stacji telewizyjnych, które pozostają pod kontrolą państwa lub przychylnych Kremlowi biznesmenów. Wielu Rosjan uważa Putina za człowieka, który odbudował wielkość ich kraju, a Kowaliow wie, że niewielu z nich zasmuci jego odejście. (...)


Jednak Kowaliow twierdzi, że Zachód powinien zwiększać presję, nawet jeśli miałoby to oznaczać nową Zimną Wojnę.

“Boicie się Zimnej Wojny, chociaż ją wygraliście!” mówi. “A teraz pozwalacie Hydrze wyhodować nowe głowy. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego to robicie”.

facebook%20rosja

Czy waszym zdaniem Facebook wart jest 10 miliardów dolarów?

Rosyjska firma Digital Sky Technologies najwyraźniej jest o tym przekonana, bo właśnie kupiła 2% udziałów w portalu za 200 milionów dolarów. Szef Facebooka Mark Zuckerman stwierdził, że DST zostało wybrane z dużej grupy konkurentów ze względu na świetną reputację: “DST wyróżnia się ze względu na globalną perspektywę, wspieraną przez niezwykły wzrost i wyniki finansowe ich inwestycji w Internet”.

Taaaak... Z pewnością wielu innych kupców chciało zapłacić 200 milionów dolarów za 2% akcji. Pewien analityk powiedział FT
“jestem pewien, że znaleźliby się bliżsi inwestorzy zainteresowani inwestycją w Facebook, ale nie za takie pieniądze”.

Dodajmy do tego inwestycję Aleksandra Mamuta w LiveJournal w 2007 i okaże się, że Rosja wysuwa się na czoło krajów inwestujących w media społecznościowe. Oczywiście nikt nie ma pojęcia ile zarabiają LifeJournal czy Facebook (żadna z tych firm nie ujawnia zysków), interesujące jest jednak raczej to, czy Zuckerman i spółka szukają szybkiej gotówki czy raczej wartościowej, trwałej inwestycji.

Zastanawiam się też czy prezydent Miedwiediew założy sobie niedługo profil na Facebooku (bloga na LifeJourna już ma). Grupa jego fanów z pewnością już tam istnieje.

putin%20250509

Jeden z najstarszych trików autorytarnego władcy polega na subtelnej kradzieży suwerenności, przeniesieniu praw obywateli w gestię osobistej władzy reżimu. Mistrzem tej taktyki był Fidel Castro – jednoznacznie powiązał własne nazwisko z Rewolucją i interesami narodowymi. Jeśli jesteś przeciw Fidelowi jesteś przeciwko Rewolucji i państwu. Obie te rzeczy są nierozerwalnie związane. Niemało jest na to współczesnych przykładów od retoryki Hugo Chaveza po zręczne niszczenie afrykańskiej opozycji przez Roberta Mugabe.

Zupełnie tak samo jest w Rosji. Jak tylko ktoś krytykuje Władimira Putina albo jego partię siłowików albo politykę rządu, jest natychmiast piętnowany jako jednostka “antyrosyjska”, którą do krytycznych wniosków doprowadziła nienawiść i strach względem wszystkich Rosjan. Na podstawie niedawnego pobytu w Waszyngtonie z przykrością wnioskuję, że wysoki poziom proputinowskiej bufonady, której byłem świadkiem, sugeruje, że ten trend szybko przekracza Atlantyk. Przywiązali się do niego realiści, ciągle słyszymy od nich, że Rosję trzeba “szanować”. Powinniśmy jednak moim zdaniem zapytać owych realistów kogo dokładnie mamy “szanować”.

Weźmy na przykład argumenty wysunięte niedawno przez szanowanego Dimitrija Simesa z Nixon Centre, który nie zgodziłby się zresztą pewnie z etykietką realisty. Z jego wczesnych pism na temat Rosji po Jelcynie aż do publikowanych bardzo niedawno artykułów w los Angeles Times, Simes i jego koledzy skupili się na argumentowaniu za “szacunkiem” dla Rosji. Choć bardzo niewielu ludzi zakwestionowałoby rolę szacunku i rozwagi w dyplomacji, nieczęsto dyskutuje się o tym kogo dokładnie mamy szanować.

Czytałem niedawno artykuł w New York Timesie autorstwa Wayne'a Merry'ego z American Foreign Policy Council, którego pisma zawierają masy kąśliwości nie ustępujących w niczym nacjonalistycznym rosyjskim mediom: “Waszyngton uważa Rosję za nieudacznika i tak ją traktuje. Zapomniał, że Rosja nie zawsze będzie słaba i nigdy nie zapomni”. Proste is składne.

Według Simesa i Merryego Waszyngton ma wiele powodów, by przepraszać Moskwę. Może to być częściowo prawda i co gorsza sprawia, że debata o polityce zagranicznej jest tak trudna – realiści mają wiele inteligentnych, mądrych i przekonujących argumentów. Jednak ta fundamentalnej linii wywodu o “szacunku” dla Rosji podszyta jest nieszczerością.

Co dokładnie jest godnego szacunku w instrumentalnym traktowaniu kraju i jego obywateli, by osiągnąć konkretne cele polityczne? Fałsz zostaje zdemaskowany, gdy głosy krzyczące “szanuj Rosję”, których liczba w Waszyngtonie szybko rośnie, milkną kompletnie gdy mowa o wciągnięcie Rosji w gospodarcze struktury międzynarodowe i wzmocnienie suwerenności jej mieszkańców, a nie tylko grupy aktualnych przywódców.

Realizm ma w Rosji kilka poważnych wad. Po pierwsze działa przy założeniu istnienia jednolitego przywództwa, a nie podzielone klany, o sprzecznych interesach i planach. Jakiego interesu spodziewają się Simes i Merry dla odważnego i wpływowego Igora Jurgensa, doradcy prezydenta Miedwiediewa i szefa najważniejszego w Rosji think tanku, który w tym roku wskazał na koncentrację władzy w rękach władzy wykonawczej jest niebezpieczne dla przyszłości Rosji? Dodajcie do tego zeszłotygodniowe komentarze Michaiła Gorbaczywa, który mocno podkreślił odejście państwa od zasad demokracji i pozorów suwerennej demokracji. Czy szacunek dla Rosji oznacza ignorowanie reformatorów?

Realiści wydają się również prawie ślepi na istotne kwestie, w których ich zdaniem Rosja pomoże jak tylko odzyska “szacunek”. W kwestii Iranu widzimy bardzo mały związek polityki z respektowaniem embarga czy strachem przed konfrontacją. Obecne przywództwo posunie się bardzo daleko, by upewnić się, że Iran nigdy nie wyrośnie na konkurenta dla Gazpromu w handlu Gazem. W przypadku Afganistanu, realiści rzadko wspominają o zamknięciu bazy lotniczej Manas, czy innych działaniach sabotujących politykę Stanów Zjednoczonych, nawet kiedy NATO działa w obronie rosyjskich interesów narodowych. Azja Środkowa musi być w sferze rosyjskich wpływów, bez względu na to, co może się nie podobać ich suwerennym rządom. Jeśli Waszyngton zamierza zastosować tę samą doktrynę do działań Rosji i Chin w Ameryce Łacińskiej, będzie to całkowicie nie do zaakceptowania.

Podejście typu interesy ważniejsze niż wartości z zasady zakłada brak szacunku. Mógłbym znaleźć argumenty za tym, że ci z nas, którzy twardo wierzą w zbudowanie prawdziwych, opartych na prawie stosunków z Rosją, są jedynymi, którzy rzeczywiście ją szanują. Choć widzę, że “szacunek dla Rosji” jest dziś na topie w Waszyngtonie, sam pozostanę raczej przy miłości do Rosji.

Pamięć pod kontrolą

| No Comments | No TrackBacks

miedwiediew%20200509

Prezydent Miedwiediew nakazał natychmiastowe stworzenie rządowej komisji uprawnionej do walki z “fałszowaniem historii”. Pozostaje niejasne na czym mają polegać owe uprawnienia – równie dobrze możemy patrzeć na odtworzenie sowieckiego urzędu cenzury GŁAWLITu, jak czegoś istotnego tylko ze względów retorycznych. Jednak na poziomie lingwistycznym prezydent przeszedł na wyższy poziom. Temat tak delikatny jak historia, sposób jej nauczania, obraz w mediach, czy w końcu ludzka pamięć, stał się przedmiotem nienaturalnej dychotomii. Historia jest teraz albo “prawdziwa” (gdy aprobuje ją Kreml) albo “fałszywa” (w tej kategorii mieści się wszystko, co nie podoba się władzom).

Stworzenie komisji historycznej poprzedził komentarz na blogu Miedwiediewa z okazji Dnia Zwycięstwa 7 maja.

Bez żadnych konkretów Miedwiediew mówił o rosnącym “fałszowaniu historii”, które zaczyna być coraz bardziej “uparte, złe i agresywne”. Choć Rosja z czasem oddala się z biegiem lat od tragicznej przeszłości, zdaniem Miedwiediewa powtarzają się próby – tak celowe jak i wynikające z niewiedzy, by przeforsować nowe interpretacje Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.

Nie jestem pewien czyja “fałszywa historia” pchnęła prezydenta do uznania odmiennych opinii za nielegalne (chociaż pierwsze wrażenie jest takie, że pojawi się nowy atak na kraje Bałtyckie), sądzę jednak, że mamy do czynienia z przerażającym sygnałem dalszego wycofywania się z osiągnięć pierestrojki i ograniczanie dyskusji w sferze publicznej. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że Rosja odegrała zasadniczą rolę i wykazała się niezwykłym heroizmem w walce z nazistowskimi Niemcami. Nie sądzę też, by jakikolwiek poważny historyk ujmowałby jej rolę.

Mimo to rząd zakazuje dziś obywatelom dyskusji na temat Drugiej Wojny Światowej. Co dalej? Po tym jak prawie zamknięto pozarządową organizacje Mamoriał, przepisano podręczniki szkolne tak, by Józef Stalin okazał się bohaterem narodowym, boję się nawet zgadywać gdzie dalej zaprowadzi nas ten trend. Zamordowany prawdopodobnie w związku z pracami nad wojną w Czevzenii Stanisław Markiełow, pisał też o Inguszetii i innych trudnościach historycznych, z którymi boryka się Kreml. Borys Sokołow, utalentowany komunista, został zwolniony z pracy za kwestionowanie oficjalnej wersji niedawnej inwazji na Gruzję. Lista ciągnie się dalej.

W pewnym sensie Miedwiediew stawia w nagraniu z 7 maja bardzo ostre tezy. Mówi, że “historia nie uczy nas niczego, tylko każe za nie zrozumienie jej lekcji”. Właściwie zidentyfikował też zagrożenie leżące w pisaniu historii na nowo, choć jego komisja powinna zdecydowanie zacząć od Wladysława Surkowa i jego podręczników szkolnych.

Pomysł na stworzenie komisji, która ma walczyć z fałszywą historią to kompletne przeciwieństwo lustracji. Ta propozycja nosi znamiona interwencji siłowików, przypominając raz jeszcze, że prezydent Miedwiediew musi być oceniany dokładnie według swoich decyzji, a nie słów. Nacjonalistyczne gierki zdecydowanie nie są w jego stylu. Prezydent jest wystarczająco bystry, by zdawać sobie sprawę, że w świetle długiej historii kontroli myśli w Rosji, tego typu decyzje są niebezpiecznym precedensem. Cytat ze zmarłego niedawno rosyjskiego pisarza Wiktora Astafiejewa przypomniany ostatnio przez the Economist ujmuje to doskonale: “In bardziej kłamie się na temat poprzedniej wojny, tym szybciej sprowadza się na siebie kolejną”. Jeśli dodać sprawę komisji do sugerowanych ostatnio zmian w Sądzie Najwyższym, trzeba zadać sobie pytanie, czy retoryka Miedwiediewa nie zmienia się nawet w sprawie rządów prawa.


Na poziomie politycznym stworzenie komisji historycznej może oznaczać jedną z dwóch rzeczy. Że prezydent próbuje rozszerzyć swoje zaplecze o nacjonalistów, albo że widzimy kolejny przejaw wojny kremlowskich klanów, w których raz wygrywa jedna strona, a raz druga.

Dla dobra historii, miejmy nadzieję, że w wewnętrznych przepychankach górą będą dobrzy.

Opel na horyzyncie

| No Comments | No TrackBacks

awiaowski


Rosyjski rząd ogłosił spadek produkcji przemysłowej o 16,9% do końca kwietnia tego roku. To szósta poprawka prognoz w tym roku, która jest zresztą znowu bardziej optymistyczna niż przewidywania banków. Zwolnienie przemysłu może potencjalnie spowodować w Rosji katastrofę polityczną, bo bardzo wielu ludzi, wręcz całe regiony, są zatrudnione przez relatywnie niewielką liczbę firm, które dziś utrzymują się wyłączne dzięki pomocy państwa.

Sewerstal, jeden z największych rosyjskich producentów stali, ogłosił straty za pierwszy kwartał. Według Alfa Banku mogą one wywołać istotne długi w rozliczeniu za rok 2009, które z kolei uniemożliwią uzyskanie nowych pożyczek bez złamania zasad przydzielania Euroobligacji. Firma ma też problemy z operacjami w Ameryce Północnej. Gazprom obciął dywidendy o 1/7 w stosunku do tego samego okresu zeszłego roku. Produkcję gazu ziemnego zmniejszono o 24,3%. Gigant metalurgii Michaił Prochorow, który wydaje się obecnie bardziej zainteresowany usługami, porównał obecny kryzys do dziewiętnastowiecznego obrazu Iwana Aiwazowskiego (obok). “Przedstawia on ludzi we wraku statku, którzy przygotowują się do zderzenia z wysoką falą w chwili, gdy na horyzoncie słońce wstaje po burzliwej nocy”. W kontekście obecnej sytuacji w Rosji oznacza to zderzenie z najmocniejszą falą kryzysu.

Co ciekawe, jedną z najciężej doświadczonych gałęzi rosyjskiej gospodarki jest produkcja samochodów, która zmniejszyła się o 55, 9% w stosunku do kwietnia zeszłego roku. Dlaczego zatem jest także sektor, w którym premier Putin chce robić najwięcej nowych interesów?

Kilka tygodni temu (11 maja) zauważyliśmy ciekawą informację o tym, jak Putin komentował plany GAZu, który złożył ofertę kupna niemieckiego Opla. Stanowiący część upadającego imperium Olega Deripaski Basic Element GAZ (który można właściwie obecnie uważać za majątek państwowy), został najwyraźniej poproszony przez kanadyjskiego partnera Magna (który zajmuje się produkcją części do samochodów) o złożenie oferty na zakup niemieckiego giganta. Jeśli oferta Magna, GAZu i Sbierbanku zostanie przyjęta, powstanie jeden z pięciu największych na świecie koncernów samochodowych, zatrudniający setki tysięcy ludzi i zdolny produkować 5 milionów samochodów rocznie... a wszystko to pod ścisłą kontrolą Kremla.

Opel zdecydowanie potrzebuje pomocy. Jest największą częścią europejskich aktywów GM, który w Niemczech prowadzi rozległe interesy i ma tam wielu pracowników. Firma potrzebuje około miliarda Euro pożyczki i 3,3 miliarda Euro dofinansowania, by przetrwać bez pomocy amerykańskiej spółki-matki. Kłopoty firmy dały się we znaki kanclerz Angeli Merkel, która prosi oferentów o sformalizowanie propozycji do 20 maja. Dzięki zachętom dla Sbierbanku i GAZu, które Putin chętnie powtórzy, Rosjanie są teraz głównym konkurentem Fiata w walce o Opla.

Wygląda na to, że nie ma nic dziwnego w zainteresowaniu Magna i zadłużonego GAZu rozszerzeniem działalności w Europie czy tanim zakupem aktywów GM. Magna ma ponoć wiele pomysłów na to jak zrobić z Opla firmę przynoszącą zyski, zmieniając ją w podwykonawcę dla innych producentów samochodów. Dlaczego jednak premier osobiście ma tak dużą wiedzę i tak bardzo interesuje się transakcją?

Istnieją pewne przesłanki za tym, że komentarze Putina mają załagodzić obawy wewnątrz Niemiec. Kurt Beck głośno mówił o znaczeniu “niezależności” Opla w Europie. Członkowie Bundestagu reprezentujący obszary, gdzie znajdują się fabryki firmy mogą nie przyjąć perspektywy współpracy z Rosjanami entuzjastycznie. Pamiętają z pewnością fatalne doświadczenia z interesów z Rosją, takie jak odcinanie dostaw gazu na Ukrainę i inne niedawne spory.

Jedno jest pewne – ktokolwiek wygra ostatecznie batalię o większościowy pakiet w Oplu, zyska w Niemczech ogromne wpływy i polityczny kapitał.

chodorkowski%20130509

Poniżej tłumaczenie tekstu ze strony khodorkovsky.ru autorstwa cenionego dziennikarza Dimitrija Muratowa, który był obecny na procesie Michaiła Chodorkowskiego. Wywiadu Muratowowi udzielił prezydent Miedwiediew. Opublikowany w Nowej Gaziecie tekst zastał przez wielu zinterpretowany jako wzmocnienie wizerunku Miedwiediewa jako liberała.

D.Muratow “To w żadnym wypadku nie jest otwarty proces” Dimitrij Muratow z uwagą przysłuchiwał się prezentacji dowodów przez prokuraturę. I nic nie usłyszał.

Nie rozumiem dlaczego oskarżenie nie szanuje Wysokiego Sądu. W końcu w naszym kraju zgodnie z konstytucją i obowiązującym prawem, proces powinien być antagonistyczny, otwarty, a zamiast tego dwójka prokuratorów monotonnym głosem czyta materiały z aktu oskarżenia, który dotyczy kontraktów i są kompletnie niesłyszalne dla publiczności w sądzie. Jedyne co usłyszałem z tego bełkotu to fragmenty takie jak “byli w to zaangażowani, ale nie zostali obciążeni długami”. Czyli albo jedno albo drugie. Jednocześnie niemożliwe.

Specjalnie czytają tak, żeby ludzie nie słyszeli o co im chodzi. Żeby umarli z nudów. Na moich oczach umarło kilka much. Moje szczere wyrazy współczucia. Nie tak powinien wyglądać otwarty proces, nie tak powinno się traktować sędziego. Może sędzia słyszał co mieli do powiedzenia, siedzieli przecież tuż obok niego, ale w sali nie dało się usłyszeć nic. Nic! Czemu prokuratorzy w tym kraju nie używają mikrofonów???

Rozmawiałem dziś z co najmniej dziesiątką obcych ludzi i pytałem, czy coś słyszeli. Zgodnie stwierdzili, że nie dotarło do nich absolutnie nic.

miedwiediew%20080509Rosja rozmieściła swoich żołnierzy na granicach Abchazji i Osetii. Potem nastąpił bunt batalionu czołgów i wydalenie dwóch kanadyjskich dyplomatów pracujących dla NATO. Wygląda to ewidentnie na odwet z nawiązką za wydalenie z NATO dwóch Rosjan oskarżonych o szpiegostwo. Moskwa oskarża kraje Bałtyckie o próbę zablokowania nowego otwarcia w stosunkach z Waszyngtonem. Wydaje się też jednak, że niektóre z wojowniczo nastawionych klanów w rosyjskim przywództwie widzą tu możliwość poszerzenia wpływów na Kaukazie absolutnie za darmo.

Obserwatorzy tacy jak Pavel Felgenhauer twierdzą, że Gruzja znajduje się dziś na granicy kolejnej wojny z Rosją. I sądząc po retoryce przyjętej przez obie strony, może mieć rację. Przedstawiciel Gruzji w ONZ Alexander Lomaia zaatakował Rosjan i ostro zaprzeczył sugestiom, że Gruzja się zbroi: “Oświadczenie rosyjskiego ambasadora to kolejny przykład postsowieckiej propagandy, która nie ma związku z faktami i ma na celu wyłącznie wprowadzenie w błąd”.

Istnieje też bardziej przekonujący argument wskazujący, że grupa siłowików przygotowuje się do odpowiedzi na wyrzucenie przez prezydenta Miedwiediewa dyrektora GRU Walentina Korabielnikowa, że chcą zademonstrować swój wpływ na polityczne wybory prezydenta. Tak czy inaczej wygląda na to, że Rosja postanowiła sprawdzić granice tolerancji tego typu zachowań przez nową administrację. Takie komentarze anonimowego urzędnika amerykańskiego sugerują, że Rosja dostanie dużą swobodę a Administracja zrobi bardzo dużo, by uniknąć konfliktu z Moskwą w ciągu najbliższych kilku miesięcy (przed podpisaniem kolejnej wersji traktatu START). Nie znaczy to jednak, że nie zapłacą za to na innych polach.

Po spotkaniu w Genewie wysoki rangą urzędnik stwierdził, że sygnały z Moskwy pozostają sprzeczne i nie wiadomo, na ile Rosja chce polepszyć wzajemne stosunki.

“Wyzwaniem jest teraz pokazanie, że za słowami pójdą czyny i że wypełnimy obietnicę dobrej współpracy, poczynając od kontroli zbrojeń” dodaje urzędnik.

“Czy z problemami i kwestiami spornymi możemy sobie poradzić, czy kompletnie zdominują one wzajemne stosunki?” mówi Reuters.

Nowe spięcia z Gruzją w tym tygodniu, gdy Tibilisi oskarżyło Moskwę o inspirowanie nieudanego buntu w bazie wojskowej, może wpłynąć na rozmowy dyplomatów z Departamentem Stanu.

Rosja walczyła z sąsiednią Gruzją w zeszłym roku, co pogorszyło stosunki z Waszyngtonem i jego sojusznikami i sprawił, że stały się najgorsze od czasu Zimnej Wojny.

“Nie chcemy w związku z tym konfrontacji” twierdzi wysoki rangą amerykański urzędnik. “Jednak poza sprawą Gruzji mamy tu do czynienia ze znacznie poważniejszym problemem rosyjskiej walki o dawną strefę wpływów”.

365 dni Miedwiediewa

| No Comments | No TrackBacks

miedwiediew%20060509


Fraser Cameron z EU-Russia Centre przedstawia podsumowanie pierwszego roku prezydentury Dimitrija Miedwiediewa.

W kolejnej analizie EU-Russia Center czytamy, że większość mieszkańców Rosji za najważniejsze dla kraju uważa walkę z korupcją, stworzenie niezależnego wymiaru sprawiedliwości i dywersyfikację gospodarki. Zdecydowana większość dość pesymistycznie ocenia szanse Miedwiediewa na zrealizowanie któregoś z tych celów.

Kiedy w maju zeszłego roku Miedwiediew wprowadzał się na Kreml, stwierdził, że jego najważniejszym zadaniem będzie „dalszy rozwój wolności gospodarczych i społecznych”. Jako prawnik mówił o ukróceniu „prawnego nihilizmu” i walce z korupcją.

Minął rok, a efektów jego pracy widać niewiele. Pokazowy proces byłego szefa Jukosu Michaiła Chodorkowskiego pokazuje ile naprawdę się zmieniło.(...)

Niewiele wiemy też o Miedwiediewie od strony osobistej. Wydaje się szczęśliwie żonaty z ukochaną z dzieciństwa Swietłaną, z którą ma syna Ilię. Jest zdeklarowanym fanem Deep Purple, a niedawno zaczął prowadzić blog na LiveJournal, jednym z najpopularniejszych rosyjskich portali blogerskich, na którym mówi, że jego priorytetem jest większa transparencja w pracach rządu. Ten element podkreślił też w wywiadzie dla Nowej Gaziety – gazety znanej z krytycznego stosunku do Putina i Kremla.

Miedwiediew jest pierwszym przywódcą na Kremlu od prawie stulecia, który nie dźwiga na plecach bagażu członkostwa w Partii. Utrzymuje też styl znacznie bardziej swobodny niż Putin. Jednak choć zaczyna się drugi rok jego rządów na Kremlu, wciąż wygląda na to, że bardziej sprawuje urząd niż jest u władzy.