Krew dalej płynie po ulicach

| No Comments | No TrackBacks

ponomarewNie minęły nawet trzy miesiące od czasu zamordowania jednego z najlepszych rosyjskich obrońców praw człowieka, Stanisław Markielow, a ulicami Moskwy znowu popłynęła krew. Ofiarą znowu jest szanowany obrońca praw człowieka, znowu możemy się spodziewać, że państwo nie powie i nie zrobi nic, a reakcja wspólnoty międzynarodowej będzie słaba albo nie będzie jej w ogóle. Nikt nie będzie nawet musiał udawać, że toczy się śledztwo.

Wybór takiego celu w tym właśnie czasie wydaje się znaczące. Opisałbym Lwa Ponomariewa jako kogoś więcej niż szanowanego kolegę; jest jednym z prawdziwych wojowników o prawa człowieka w Rosji, człowiekiem z wielkimi wpływami i niezmordowaną pasją. Publikowaliśmy na tym blogu wiele z jego prac, prezentowaliśmy dostarczony przez niego film przedstawiający tortury i nadużycia w rosyjskich więzieniach, jego ciągła krytyka nadużyć władz w sprawie Michaiła Chodorkowskiego bardzo drażniła Kreml.

Niestety istnieje kilka powodów by wierzyć, że jego pomoc w tej sprawie a także wsparcie dla innych organizacji pozarządowych mogło przyczynić się do tego ataku.

W piątek Lew Ponomariew prowadził duże zebranie najważniejszych rosyjskich obrońców praw człowieka na temat sprawy. We wtorek, zaczął się nowy proces Chodorkowskiego, podczas którego podsądny wezwał do stawienia się w charakterze świadków Igora Sieczina i Władimira Putina. Zaraz potem, w środowy wieczór, Ponomariew spotkał się z unijnym dyplomatą Sabine Leutheusser Schnarrenberger, znaną jako niezależny sprawozdawca pierwszego dnia nowego procesu. Raport, który wówczas przygotowała dowodził, że Chodorkowskiego oskarżono z powodów politycznych i pozbawiono go podstawowych praw człowieka. Ponomariew, którego córka jest jednym z adwokatów Platona Liebiediewa, została bezpośrednio wymieniona w oświadczeniu Chodorkowskiego. “Bardzo boleję, że pobicie 67-ioletniego prawnika mogło mieć związek z jego wypowiedziami w mojej obronie, życzę mu jak najszybszego powrotu do zdrowia”.

Faktycznie, niektórzy sugerują, że spotkanie Ponomariewa z Sabine Leutheusser Schnarrenberger mogło być jednym, co uratowało go przed podzieleniem losu zamordowanego Markielowa. Docierały do mnie informacje wprost z pokoju szpitalnego Lwa; jego obrażenia były bardzo dotkliwe. Lekarze zabronili mu ruszać głową ze strachu przed poważnym wstrząsem mózgu, ale on nie słuchał – pytał, co jeszcze może zrobić. Powiedziano mi, że cierpi na ciężkie obrażenia w okolicach żeber i wewnętrzne bóle w tym serca, które według informacji Karinny Moskalenko są najbardziej niepokojącym symptomem.

Kiedy piszę te słowa prezydent Obama i Dimitrij Miedwiediew ściskają dłonie i cieszą się pierwszym wspólnym spotkaniem w Londynie. Z pewnością dobrze pamiętali o niem “tajemniczy” napastnicy. Z drugiej strony atakowanie obrońcy praw człowieka i bicie go prawie na śmierć tuż przed spotkaniem G20 oznacza, że wiadomość o tym zniknie prawdopodobnie pod lawiną informacji o ważnych traktatach i umowach zbrojeniowych. Z jeszcze innego punktu widzenia przygotowanie ataku dokładnie dzień po rozpoczęciu procesu daje jasny sygnał nie tylko pozostałym obrońcom Chodorkowskiego, lecz także każdemu, kto nie zrozumiał, co mają oznaczać deklaracje Rosji o zaakceptowaniu obowiązujących w świecie norm.

Moim zdaniem państwo zrzuci winę za ataki na chuliganów, raz jeszcze korzystając ze zwykłych i niekontrolowanych wybuchów przemocy w Moskwie, które zamaskują to, co dla nas wszystkich jest dotkliwym i oczywistym instrumentem represji. Atak na Ponomariewa, bez względu na to kto za nim stoi, to najnowszy przykład na bardzo niepokojącą tendencję, na którą nie wolno zamykać oczu.

No TrackBacks

TrackBack URL: http://www.robertamsterdam.com/cgi-bin/mt4/mt-t.cgi/17437

Leave a comment