Dobrze rozumiem dlaczego niektóre postacie Gogola są wyjątkowo wdzięcznym tematem do adaptacji we współczesnej Rosji. Szczególnie jeśli zajmowali się podważaniem prawa Ukrainy do niepodległości (to ostatnie pomaga też zapewnić rządowe fundusze). Najnowszy blockbuster to wysokobudżetowy film to adaptacja klasycznego dzieła Taras Bulba – film otwarcie nacjonalistyczny i imperialistyczny. Właśnie tego Rosji potrzeba. Cytat za New York Times:
Taras Bulba, kozak z piętnastego wieku unieśmiertelniony w powieści Mikołaja Gogola pod tym samym tytułem, zbywa rozmowy o pokoju jako “kobiece” i pobudza serca mężczyzn przemówieniami o rosyjskiej duszy. Kiedy polscy żołnierze w końcu palą go na stosie, krzyczy o wierze w rosyjskiego cara w chwili, gdy jego twarz lizały płomienie.Warta 20 milionów dolarów adaptacja miała naszpikowaną gwiazdami premierę pierwszego kwietnia w Moskwie. Obraz Władimira Bortko, finansowany częściowo ze środków Ministerstwa Kultury, to wojujący patriotyzm w czystej formie, który część widzów w stolicy doprowadził do łez.
To także kolejny kamyczek w wojnie między Rosją a prozachodnim przywództwem Ukrainy. Bohaterami filmu są ukraińscy kozacy, którzy walczą z zachodnim wrogiem, a ich ostatnie słowa zarezerwowane są dla “Prawosławnej ziemi rosyjskiej”.
Bortko próbował pokazać, że “nie ma osobnej Ukrainy”, jak ujął to w jednym z wywiadów, a “Rosjanie są jednością”. Opuszczająca premierę publiczność wyrażała nadzieję, że obraz rozbudzi prorosyjskie nastroje na Ukrainie.
“Tamtejszej elicie politycznej film się nie spodoba” mówi prawnik Nikołaj Warientsow. “Są jednak pewne idee, które nas jednoczą i trzeba je pokazać. Zwykli Ukraińcy zrozumieją film”.