Interesujący tekst Pawła K Bajew w dzisiejszym Eurasia Daily Monitor:
Bierdimuhamedow najwyraźniej uważa, że Gaprom nie jest tym, czym był kiedyś, choć pewnie nie ma to większego znaczenia dla jego nastawionego na gaz państwa-monolitu. Gazprom jest faktycznie tak ściśle związany z rosyjskimi strukturami władzy, że wpływa na niego ogólne pogorszenie sytuacji gospodarczej – nawet mimo tego, że ceny surowców na światowych rynkach się ustabilizowały. Prognozy dla rosyjskiej gospodarki zmieniają się niemal co tydzień (za każdym razem na gorsze). Spadek wzrostu gospodarczego zmienił się z 7.2 na 9.5 procent, tak że Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego przewiduje obecnie korektę o 6 procent w tym roku (według Kommiersanta 24 kwietnia). Te liczby oznaczają redukcję dochodów budżetu o 30-40 procent, a jeśli rząd myśli o minimalnych cięciach wydatków i pokryciu strat rezerwami, w 2010 ta polityka będzie nie do utrzymania. Jewgienij Gontmaher, ekonomista z Instytutu Współczesnego Rozwój, którego Miedwiediew jest patronem, twierdzi, że majowe przemówienie prezydenta z wytycznymi dla budżetu na 2010, które muszą zostać zaprezentowane przez rząd w parlamencie do 25 sierpnia, może być kluczowe dla podniesienia Rosji z niszczącej recesji (Wiedomosti 22 kwietnia).Dużej skali oszczędności i cięcia na wszystkich programach oznaczają, że rząd nie określił swoich priorytetów i wprowadził Rosję na drogę stagnacji na dnie kryzysu (www.gazeta.ru, 22 kwietnia). Może to odpowiadać interesom części rządzących urzędników, ale nie spełni populistycznych postulatów poważnych grup wpływów, od Gazpromu po siłowików. Rządząc “tandem” pozostaje niezdolny do podejmowania trudnych decyzji, a mętne pomysły Miedwiediewa o modernizacji przeczą przekonaniu Putina do utrzymania podstawowych elementów systemu. Ten system korupcyjnego poparcia, triumfującego konsumpcjonizmu by typowy dla Rosji czasów petro-prosperity. Nie pasuje jednak do nadchodzących lat oszczędności i walki o byt. Rosjanie z sentymentem zaczynają wspominać Borysa Jelcyna, który zmarł dwa lata temu, z nowym szacunkiem dla człowieka, który przeprowadził kraj przez poważne tarapatów.