Wywiad z adwokat Michaiła Chodorkowskiego Karinną Moskalenko ukazał się w weekendowym wydaniu Dziennika. Całość tekstu dostępna na stronach gazety:
MICHAŁ POTOCKI: Jaki jest według pani rzeczywisty powód kolejnego procesu Michaiła Chodorkowskiego? Przecież on siedzi w łagrze, nikomu już nie zagraża…
KARINNA MOSKALENKO*: Jak to nie zagraża? On pozostaje zagrożeniem dla dzisiejszej władzy. To niezależny człowiek, któremu udało się zorganizować niezależny biznes i chciał także nasz kraj uczynić niezależnym. Władza nie może tego znieść i dlatego się z nim rozprawiła wcześniej i nadal się z nim rozprawia. Władza boi się, że skargi przedstawicieli nieistniejącego już Jukosu zostaną pozytywnie rozpatrzone przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Okaże się wtedy, że działania, powiedzmy, niektórych przedstawicieli władz miały na celu rozprawę z człowiekiem i odebranie mu biznesu. Oni powinni za to zapłacić.-A co Chodorkowski chciałby robić, gdyby udało mu się wyjść na wolność?
-Michaił powiedział mi: "Biznes mnie już nie interesuje. Ja widzę siebie innego. Interesuje mnie działalność społeczna, ale też niepolityczna. Biznesu już próbowałem, osiągnąłem w nim wszystko, co chciałem osiągnąć". (...)-Jak często Chodorkowski ma możliwość kontaktu z rodziną i adwokatami?
-Na razie, póki trwa proces, widzi się z adwokatami w budynku sądu codziennie. Z rodziną nie może się widzieć, ponieważ trwa postępowanie. Ale wszystko zależy od władz zakładu karnego i sądu, który wydaje pozwolenia na spotkania bądź ich nie wydaje. Generalnie rodzina może się widywać z więźniem dwa razy na miesiąc, o ile przebywa on na zonie w kolonii karnej (choć często jest umieszczany w izolatce, a wtedy spotkania są odwoływane).-Czy macie w ogóle możliwość swobodnej rozmowy z Chodorkowskim, bez presji ze strony strażników?
-Nie. Możemy rozmawiać tylko w obecności straży. O żadnej swobodzie nie może być mowy. Chodorkowski zdaje sobie sprawę, że wszystkie jego rozmowy są nagrywane, przesłuchiwane, sprawdzane itd. itp.-Jak on to znosi?
-Jakby to powiedzieć… Ja jestem nim po prostu zachwycona. Przez trzydzieści lat broniłam wielu ludzi. A on jest wyjątkowy. Nigdy się nie skarży, nigdy się nie żali, niczego nie wymaga od nas. Po prostu czasem chce coś przekazać żonie czy mamie. To cierpliwy i skromny człowiek. Mówi zawsze, że kiedy stał się bogaty, nie było jego celem korzystać z prywatnych przyjemności. Pieniądze były mu potrzebne, bo dzięki nim można było bardzo dużo zrobić. To wystarczająco racjonalne podejście. A samo więzienie całkowicie odziera z prywatności. Miałam wielu klientów i wszyscy mówili, że lepsze są gorsze warunki bytowe niż taki stopień kontroli.