March 2009 Archives

mbk%2031.03.09


Poniżej oświadczenie Michaiła Chodorkowskiego wygłoszone dzisiaj w sądzie w Moskwie, gdzie rozpoczął się drugi proces byłego oligarchy:

Podczas wstępnego przesłuchania deklarowałem, że nie odpowiem na żadne pytanie, które nie dotyczy postawionych mi zarzutów i nie będę uciekał się do proceduralnych kruczków czy gierek.

Podtrzymuję tę deklarację.

Jednocześnie zadeklarowałem, że choć polityczny kontekst całej sprawy Jukosu jest oczywisty, nie będę mówił o politycznych elementach oskarżeń, by nie komplikować istoty sprawy.

Podtrzymuję tę deklarację.

Deklarowałem, że uważam kłamstwa na sali sądowej za conajmniej brak szacunku dla sądu i proszę, by sąd na takie działania zareagował. Jeśli sąd nie umożliwi reakcji na działania prokuratorów, będę zmuszony wnioskować o ich wykluczenie.

Podtrzymuję tę pozycję.

Deklarowałem, że będę mówił tylko o podstawach oskarżenia i działaniach prokuratury. Oznacza to jednak także gotowość do pokazywania społeczeństwu konsekwencji ich działań decyzji podejmowanych przez tych ostatnich.

Nie mogę abstrahować od konsekwencji wydarzeń z lat 2003-2005, które ilustrują faktyczne znaczenie sprawy Jukosu dla naszego kraju i społeczeństwa. Muszę wam też przypomnieć, że zaraz po moim aresztowaniu została po trzecim czytaniu wycofana poprawka, która pozwalałaby uniknąć odpowiedzialności karnej za przetępstwa podatkowe, jeśli szkody powstałe w ich wyniku zostały zwrócone. Orgia podobnych spraw ciągnęła się w efekcie przez kolejne trzy lata. Bezpośrednio w wyniku sprawy Jukosu państwowe napady weszły na zupełnie nowy poziom – rozpoczęło się najszersze możliwe wykorzystanie rządowych narzędzi, w tym służb porządkowych, w celach prywatnych, przy przejmowaniu cudzej własności.

Teraz prezydent Dimitrij Miedwiediew próbuje radzić sobie z tą sytuacją, która stała się ogólnonarodową tragedią.

Poprawka do art. 73 Kodeksu Postępowania Karnego, dzięki której więźniowie z Moskwy mogli być przeniesieni do Czity, również została w oczywisty sposób przegłosowana z naszego powodu, ale dotknęła dziesiątek tysięcy innych ludzi. Tysiące obywateli odczuło też skutki odrzucenia dwóch planowanych amnestii, zmniejszenie amnestii 60 rocznicy zwycięstwa czy wycofanie się z szeroko dyskutowanego projektu liczenia czasu w izolatce inaczej niż zwykłą odsiadkę.

Te naiwnie zakamuflowane motywy wiązały się z konkretnymi interesami konkretnych osób w sprawie Jukosu – nie jest to tajemnicą dla nikogo. Poza tym te informacje są ciągle przekazywane, częściowo przez pracowników FSIN.

Generalnie boję się, że bez względu na to jak bardzo próbowalibyśmy abstrahować od siebie i zapomnieć o kontekście Jukosu, nic nam z tego nie wyjdzie. Choć wchodząc drugi raz do tej samej rzeki człowiek spodziewa się, że tym razem może mieć więcej szczęścia, że nie będzie konsekwencji... Będą. Mam nadzieję, że pozytywne.

Zasadniczo motto na czas tego procesu zaczerpnąłem z sowieckich dysydentów z lat 70: “Władzo, słuchaj swoich własnych praw”.

M. B. Chodorkowski

Bomba zegarowa

| No Comments | No TrackBacks

kreml%20zegarDobrze wiedzieć, że rosyjska Duma nie ma ważniejszych spraw na głowie... Szczerze mówiąc kiedy przeczytaliśmy tą wiadomość w serwisie Regnum.ru, byliśmy pewni, że to Prima Aprilisowy dowcip, ale najwyraźniej jest zupełnie serio, choć wymyślili ją zawsze zaskakujący i interesujący “liberalni demokraci” Żyrinowskiego. Antyzachodnia nagonka podsycana przez Kreml i posłuszną mu Dumę znalazła sobie nowego chłopca do bicia – czas letni. Przypomina nam to czasy kiedy w euforii po upadku Związku Radzieckiego, kiedy Uzbekowie przesunęli na wiosnę zegarki w złą stronę i to tylko dlatego, że mogli to zrobić. Ksenofobiczny artykuł, którego tłumaczenie zamieszczamy poniżej, pojawił się na stronie internetowej pod absurdalnym banerem “Amerykańska słonina – ponieważ jesteś tego warta!


W Dumie państwowej zmianę czasu z zimowego na letni uważa się za część ogólnoświatowego spisku przeciwko Rosji. Jak donosi korespondent IA REGNUM podczas sesji Dumy deputowany Siergiej Abielcew (LDPR) zwrócił uwagę parlamentarzystów, że “zbliża się tragiczny dzień – zmiana czasu”

“Oczarowali nas ideami uniwersalnej równości i braterstwa, potem obiecali zbudowanie społeczeństwa równych szans, a teraz grają najcenniejszą rzeczą jaką ma człowiek – czasem” - twierdził deputowany.

“Za każdym razem gdy przesuwamy wskazówki w przód i w tył – czas się przez to nie zmienia; zmieni się tylko nasze życie, i to na gorsze” - przekonuje Abielcew. “Znowu tysiące zmęczonych ludzi, miliony rozregulowanych biorytmów” - wymieniał.

“Nadszedł czas by przyjrzeć się źródłom tego idiotycznego pomysłu i stwierdzić, czy nie jest to integralna część spisku świata przeciw naszej udręczonej ojczyźnie” deklaruje deputowany.

29 marca w Rosji zegarki zostały przestawione z drugiej na trzecią w nocy. Na czas letni przechodzi 75 krajów, ponad 120 zrezygnowało ze zmiany.

szuwalow%2027.03.09

Raz na jakiś czas, pewnie zbyt rzadko, trzeba pochwalić członków rosyjskiej administracji. Zawsze gdy rosyjski polityk otwarcie wypowiada się na drażliwy temat gospodarczy czy polityczny, trzeba o tym pamiętać i zaznaczać.

Urzędnicy rządowi, których horyzonty sięgają dalej niż surowce są gotowi zaakceptować obowiązki wobec państwa i jego obywateli. Ci, którzy stawiają wyłącznie na wyciąganie pieniędzy z surowców za wszelką cenę robią to z pobudek, które można opisać raczej jako instrumentalizację państwa niż działanie w jego interesie.

Igor Szuwalow, który ostatnio ostro sugerował, że Rosja potrzebuje szybkiej dywersyfikacji gospodarki, zasługuje na duży podziw. Z komentarzy Szuwalowa wypływają ważne myśli i realne skutki, a także niedawne decyzje co do budżetu. To krok w dobrą stronę. Dla tych, którzy tak jak ja śledzą walki między kremlowskimi frakcjami, wynik dyskusji o budżecie są niezwykle interesujące.

Jeśli Rosja chce wyjść z kryzysu, musi poszerzyć swoje nieistniejące dziś plany. Nowoczesna, zdywersyfikowana gospodarka narodowa to podstawowy warunek rozwoju i ciągłego wzrostu.

Poza tym, jeżeli zależy nam na faktycznym otwarciu rosyjskiego rynku na konieczne inwestycje, możliwości wzrostu są niemal nieskończone. Jednak podstawą jest przekonanie inwestorów, że własność prywatna będzie chroniona. Ta gwarancja jest jednak jak na razie nieosiągalna.

putin%2024.03.09

Biedni Ukraińcy. Władimir Putin jest najwyraźniej wściekły na byłą republikę radziecką. W zeszłym tygodniu ogłosił, że Rosja łaskawie odstąpi od doprowadzania sąsiada do bankructwa karami za złamanie kontraktów gazowych, bardzo jasno podkreślając, że Ukraina jest teraz na łasce Rosji. Każdy, kto zna długą historię zmagań Rosji i Ukrainy wie, że taki sytuacje okazją się zwykle dość złudnym wsparciem.

A wczoraj Putin przekreślił potencjalną szansę Ukrainy. Kijów podpisał właśnie w Brukseli umowę dzięki której Zachód będzie mógł zainwestować 2,5 miliarda dolarów w gazociągi do roku 2015 w ramach szerszego planu wyplenienia korupcji z infrastruktury energetycznej.

Wygląda jednak na to, że Putin nie jest przekonany do pozwolenia Ukrainie na odzyskanie dóbr, bo natychmiast określił ten ruch jak “nieprzemyślany i nieprofesjonalny”, wściekły, że Rosja nie była konsultowana przy zawieraniu umowy. Zagroził, że poważnie przyjrzy się stosunkom UE – Rosja, jeśli Moskwa nie zostanie zaproszona do rozmów. Ton jego wybuchu sugeruje raczej atak wściekłości niż konstruktywną krytykę, co oznacza, że Ukraina kroczy drogą ku niezależności i współpracy z UE. Za jaką jednak cenę?

chodorkowski%2020.03.09Jak wie pewnie wielu czytelników sędzia Wiktor Danilkin z sądu moskiewskiego okręgu Chamowniki zakończył przedwczoraj wstępne przesłuchanie w sprawie Michaiła Chodorkowkiego odrzucając przy okazji wszystkie wnioski obrony, w tym wniosek o wstrzymanie dalszego postępowania. Jedynym wnioskiem, do którego przychylił się sędzia, była prośba prokuratorów, żeby podsądni pozostali w areszcie podczas procesu.

Drugi proces pokazowy Chodorkowskiego znacząco różni się od pierwszego. Najistotniejszą różnicą jest fakt, że tym razem nikt nie próbuje już bronić oczywistego braku podstaw ze strony państwa. Jak wspominałem pisząc o naszym wniosku o oddalenie sprawy “nowe” zarzuty przeciw Chodorkowskiemu są tak absurdalne, a postępowanie tak bardzo najeżone błędami, że nie sposób nie reagować na zasadniczy brak szacunku i wrogość wobec instytucji prawa i sprawiedliwości, jaką wykazują prokuratorzy.

Jak powiedział dziennikarzom mój rosyjski kolega Wadim Kljuwgant, pretensje państwa wobec więźnia “to senna mara, której stworzenie wymagało ogromnej fantazji”. Faktycznie Chodorkowskiego formalnie oskarżono o kradzież 350 milionów ton czystej ropy, czyli równowartości całej sześcioletniej produkcji firmy według niezależnej oceny audytu PricewaterhouseCoopers i innych akcjonariuszy z najbardziej transparentnej rosyjskiej firmy. Równie dobrze mogliby przypisać mu winę za pożar w Chicago w 1871, czystki stalinowskie i ataki 11 września. Łącznie oczywiście. Szansa na udowodnienie tych oskarżeń byłaby taka sama, czyli zerowe.

Jednak fakt, że sędzia odrzucił wniosek o zatrzymanie postępowania i pchnięcie pokazowego procesu bez cienia sprawiedliwości czy podstaw prawnych mówi nam wiele o sytuacji wewnętrznej Rosji w tych trudnych czasach. Nie zapominajmy też, że data procesu została wyznaczona zaledwie na dwa dni przed pierwszym spotkaniem prezydenta Miedwiediewa z Barackiem Obamą (takie precyzyjne planowanie jest typowe dla politycznych spraw).

Po drugie mamy mgliste pojęcie o atutach i słabościach klanów które aktualnie toczą wojny na Kremlu o jak największy kawałek tortu władzy.

Z punktu widzenia procedur prawa rosyjskiego nie jest to jeszcze ostateczne rozczarowanie w sprawie prawnego nihilizmu. Jednak nawet postronny obserwator łatwo stwierdzi, że rozpoczynanie procesu opartego na tak słabych podstawach powoduje, że sprawa już od początku jest podejrzana. Ta sytuacja daje zdaniem Karinny Moskalenko podstawy, by od razu wprowadzić sprawę do Trybunału w Strasbourgu.

W końcu biorąc pod uwagę absurdalność zarzutów zmieniają się zasady gry. Oprócz uniemożliwiania obronie przedstawiania dowodów i wzywania świadków (co stanowiło typowy element pierwszego procesu), spodziewam się też fabrykowania i wymuszania zeznań (wiemy już o próbie szantażu wobec Wasilja Aleksaniana).

Ciągle podkreślam, że wynik drugiego procesu Michaiła Chodorkowskiego ma ogromne znaczenie wykraczające poza samą sprawę... Sama waga zarzutów i decyzja sądu o kontynuowaniu procesu może potencjalnie kompletnie wywrócić nawet nieliczne elementy działające jeszcze w rosyjskim wymiarze sprawiedliwości, wywołać poważne i niepowetowane straty dla przywódców i zaszkodzić pozycji kraju, nie w oczach innych państw czy nic nie znaczących moralistów, ale wobec własnego społeczeństwa, które marzy o powrocie do imperialnej potęgi.

mbk%2016.03.09Julia Latynina opublikowała kilka dni temu artykuł w Moscow Times o drugim procesie pokazowym Michaiła Chodorkowskiego, w którym dowodzi, że w 2003 “Putin i Chodorkowski uosabiali dwie możliwe drogi rozwoju Rosji”. Teraz, w roku 2009 Rosja to już zupełnie inny kraj, którego możliwości transformacji w demokratyczne społeczeństwo znacznie się zmniejszyły.

Nie sądzę, że dyskutowanie nowych zarzutów wobec byłego szefa Jukosu Michaiła Chodorkowskiego ma jakikolwiek sens. Jeśli złodziej zaatakuje kogoś z bronią w ręku, czy ma sens zastanawiać się nad twierdzeniami złodzieja, że jego ofiara nie płaci podatków?

W sprawi Jukosu złodziejem jest państwo. 25 października 2003 milicja wpadła do prywatnego samolotu Chodorkowskiego i aresztując go dokonała takiej właśnie kradzieży w biały dzień. W maju 2005 typowy dla Rosji bezprawny sąd uznał go winnym defraudacji. W efekcie Jukos został faktycznie przejęty przez pozostający pod kontrolą władz Rosnieft podczas podejrzanych aukcji, a ropą, której sprzedażą zajmował się Chodorkowski przed aresztowaniem, handluje dziś firma Gunvor, której współzałożycielem jest przyjaciel Władimira Putina Gienadij Timczenko. Biorąc pod uwagę to wszystko, czy ma sens dyskutować zarzuty niepłacenia podatków stawiane Chodorkowskiemu przez jego oprawców?

Gdy w 2003 Chodorkowski trafił za kraty, mieliśmy jeszcze inną Rosję i innego Putina. W czasach wczesnych rządów Putina Kreml nie bał się Pomarańczowej Rewolucji i nie przyjaźnił się z prezydentem Wenezueli Hugo Chavezem, Iranu Mahmoudem Ahmadinejadem czy dyktatorami z Sudanu i Zimbabwe.

Przed aresztowaniem Chodorkowskiego oligarchowie zatrudniali zachodnich audytorów, by zapewnić transparentność swoich interesów i przygotowywać skuteczne oferty publiczne. Putin cieszył się szerokim poparciem Zachodu i liberałów.

Mimo to do roku 2003 Putin zdążył otoczyć się byłymi agentami KGB i członkami grupy siłowików. Nikt z nich nie wiedział jak prowadzić firmę a tym bardziej jak rządzić państwem. Jedyne, co potrafili doskonale to wyszukiwanie “wrogów publicznych” i skuteczne niszczenie ich. Jeśli prawdziwych wrogów nie było, należało ich sobie stworzyć.

Obsesja na punkcie eliminacji wrogów miała z punktu widzenia siłowików dwa zasadnicze atuty. Po pierwsze zarobili na dobrach odbieranych wrogom. Po drugie udało im się uczynić z Putina swojego zakładnika. Grupa siłowików przekonała Putina do swojej spiskowej teorii, zgodnie z którą Chodorkowski planował obalenie reżimu Putina. Potem przeforsowali inną paranoiczną koncepcję, według której organizacje pozarządowe, finansowane przez Stany Zjednoczone i inne kraje szykowały rosyjską Pomarańczową rewolucję.

Polityka wysokoprocentowa

| No Comments | No TrackBacks

putinka


Wall Street Journal komentuje wyniki sprzedaży wódki Putinki i jej konkurencji - marki Medvedeff:


Dzięki popularności Władimira Putina śmietankę spija wódka Putinka, która szybko stała się jednym z najlepiej sprzedających się napojów wysokoprocentowych. Tymczasem nowa marka wódki nazwana imieniem aktualnego prezydenta ma poważne problemy z dogonieniem Putinki, która okazuje się celem równie trudnym jak sam Putin.

Wódka Medvedeff, która zawdzięcza swą nazwę prezydentowi Dimitrijowi Miedwiediewowi, pojawiła się w rosyjskich sklepach. Kosztuje tyle samo co Putinka (150 rubli, czyli mniej więcej 4 dolary za pół litra). Jedna o ile sprzedawana od 2003 Putinka jest drugą co do popularności marką w Rosji, Medvedeff nie znalazł jeszcze miejsca w pierwszej 20.

Oto jak przekładają się na codzienne życie rosyjskie realia polityczne (...)

Stanisław Kaufman, autor sukcesu Putinki mówi, że Medvedeffa nie sposób traktować poważnie. “Miedwiediew nie ma osobowości odpowiedniej do promocji wódki” twierdzi. “W przeciwieństwie do Putina”.

“Kaufman uważa, że szpiegowska przeszłość Putina bardzo pasuje do alkoholu przynajniej 40%. Miedwiediew, były prawnik w wielkiej korporacji, który sam siebie przedstawia jako liberalnego reformatora, po prostu nie ma odpowiedniego wizerunku” dodaje.

przycisk%2010.03.09

W Washington Post ukazał się uszczypliwy komentarz Roberta Kagana, który żartuje ze zwyczaju mediów, które podkreślają, że wszystko co robi administracja Obamy jest “nowe”. Oczywiście mimo kąśliwości Kaganowi trudno w niektórych punktach odmówić racji (zwłaszcza wtedy, gdy mowa o zgodzie Waszyngtonu na pominięcie problemów Chin z demokracją, która najwyraźniej wpływa też na postawę Kuby); choć inne argumenty Kagana, na przykład te o tajnych planach kontynuacji polityki poprzedników przez Hillary wydają się znacznie mniej przekonujące. Ciekawe jak te ruchy zmienią koncepcję ligi demokracji Kagana?


Jeśli jednak chodzi o rzeczywistą politykę, sprzedanie koncepcji radykalnej zmiany wymagało nie lada przebiegłości i pomocy sztabu prasowego. Jako przykład weźmy doniesienie New York Timesa o dramatycznej “zmianie” polityki wobec Chin w “rygorystyczny i trwały związek”, zupełnie jakby dwie poprzednie administracje robiły przez ostatnie 15 lat coś zupełnie innego. Inny nagłówek z Timesa to nowy “delikatniejszy ton w rozmowach z Koreą Północną”, które to stwierdzenie opiera się na sugestii Sekretarz Clinton, że stany Zjednoczone będą “niezwykle otwarte w pracach z” Phenianem, jak tylko ten ostatni zgodzi się na “weryfikowalne i całkowite rozbrojenie i rezygnację z broni nuklearnej”. Niesamowite.

Media informowały też o dramatycznym zwrocie administracji Obamy w stosunku do Działań Znanych Kiedyś jako Wojna z Terroryzmem. “Wojna Busha z gwałtownie się kończy” czytamy w Washington Post z 23 stycznia. Kolejne artykuły informują o przejściu od polityki “hard power” do “soft power”, od wysyłania żołnierzy do dyplomacji, pomijając zupełnie fakt, że administracja Obamy wysyła do Afganistanu 17 tysięcy żołnierzy, znacząco rozszerza ataki bezzałogowych Predatorów w Pakistanie i zgadza się na zarys programu wycofywania żołnierzy z Iraku, który równie dobrze mogła zaproponować administracja Busha (z tym samym dodajmy Sekretarzem Obrony).

W podobny schemat wpisuje się stosunek do planów budowy tarczy antyrakietowej w Europie, która ma być odpowiedzią na “zagrożenie” ze strony Iranu i propozycja negocjacji z Rosją o włączeniu Moskwy do projektu. Wszystko to jest dziś bardzo popularne i cenione. Pamiętajmy, że Sekretarz Robert Gates zaczął negocjacje z Kremlem ponad rok temu.

moskalenko%2009.02.09Wywiad z adwokat Michaiła Chodorkowskiego Karinną Moskalenko ukazał się w weekendowym wydaniu Dziennika. Całość tekstu dostępna na stronach gazety:



MICHAŁ POTOCKI: Jaki jest według pani rzeczywisty powód kolejnego procesu Michaiła Chodorkowskiego? Przecież on siedzi w łagrze, nikomu już nie zagraża…
KARINNA MOSKALENKO*: Jak to nie zagraża? On pozostaje zagrożeniem dla dzisiejszej władzy. To niezależny człowiek, któremu udało się zorganizować niezależny biznes i chciał także nasz kraj uczynić niezależnym. Władza nie może tego znieść i dlatego się z nim rozprawiła wcześniej i nadal się z nim rozprawia. Władza boi się, że skargi przedstawicieli nieistniejącego już Jukosu zostaną pozytywnie rozpatrzone przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Okaże się wtedy, że działania, powiedzmy, niektórych przedstawicieli władz miały na celu rozprawę z człowiekiem i odebranie mu biznesu. Oni powinni za to zapłacić.

-A co Chodorkowski chciałby robić, gdyby udało mu się wyjść na wolność?
-Michaił powiedział mi: "Biznes mnie już nie interesuje. Ja widzę siebie innego. Interesuje mnie działalność społeczna, ale też niepolityczna. Biznesu już próbowałem, osiągnąłem w nim wszystko, co chciałem osiągnąć". (...)

-Jak często Chodorkowski ma możliwość kontaktu z rodziną i adwokatami?
-Na razie, póki trwa proces, widzi się z adwokatami w budynku sądu codziennie. Z rodziną nie może się widzieć, ponieważ trwa postępowanie. Ale wszystko zależy od władz zakładu karnego i sądu, który wydaje pozwolenia na spotkania bądź ich nie wydaje. Generalnie rodzina może się widywać z więźniem dwa razy na miesiąc, o ile przebywa on na zonie w kolonii karnej (choć często jest umieszczany w izolatce, a wtedy spotkania są odwoływane).

-Czy macie w ogóle możliwość swobodnej rozmowy z Chodorkowskim, bez presji ze strony strażników?
-Nie. Możemy rozmawiać tylko w obecności straży. O żadnej swobodzie nie może być mowy. Chodorkowski zdaje sobie sprawę, że wszystkie jego rozmowy są nagrywane, przesłuchiwane, sprawdzane itd. itp.

-Jak on to znosi?
-Jakby to powiedzieć… Ja jestem nim po prostu zachwycona. Przez trzydzieści lat broniłam wielu ludzi. A on jest wyjątkowy. Nigdy się nie skarży, nigdy się nie żali, niczego nie wymaga od nas. Po prostu czasem chce coś przekazać żonie czy mamie. To cierpliwy i skromny człowiek. Mówi zawsze, że kiedy stał się bogaty, nie było jego celem korzystać z prywatnych przyjemności. Pieniądze były mu potrzebne, bo dzięki nim można było bardzo dużo zrobić. To wystarczająco racjonalne podejście. A samo więzienie całkowicie odziera z prywatności. Miałam wielu klientów i wszyscy mówili, że lepsze są gorsze warunki bytowe niż taki stopień kontroli.

mbk%2005.03.09


Przed pierwszym wstępnym przesłuchaniem rozpoczynającym drugi proces Michaiła Chodorkowskiego, które odbyło się we wtorek w Moskwie, odpowiadałem na wiele pytań dziennikarzy, którzy pytali o perspektywy i kontekst działań obrony. Postanowiłem więc opublikować kilka uwag na ten temat.

Po pierwsze koniecznie trzeba zrozumieć, że choć nowy proces w niektórych (zwłaszcza politycznych) aspektach może przypominać poprzedni, z pewnością będzie się zasadniczo różnił od ostatniej pokazowej sprawy. Zacznijmy od tego, że obecny proces toczy się pod kuratelą prezydenta Miedwiediewa, którego opinia obrońcy konstytucji może zostać po tej sprawie bezpowrotnie zniszczona. Poza tym trzeba pamiętać, że Chodorkowski został przeniesiony do Moskwy, gdzie powinien się według rosyjskiego prawa powinien się znajdować już od dawna. Ta zmiana miejsca to dobra wiadomość dla obrony i możliwy znak ważnej zmiany w stanowisku państwa.

Każdy gest władz, który świadczy, że chcą one przeprowadzić proces według zasad i szanować podstawowe prawa podsądnego to ogromna zmiana w stosunku do pierwszego procesu. Wszystkie takie zmiany to dla obrony postęp.

Jedną rzecz trzeba jednak wyjaśnić od razu: Rosja nie ma wolnej ręki na więzienie Chodorkowskiego pod fałszywymi zarzutami o przestępstwa, których nie popełnił. Traktowanie sprawy w przeszłości i teraz pełne są nadużyć proceduralnych, w tym fabrykacja fałszywych zeznań z wykorzystaniem szantażu (Wasilij Aleksanian), które spowodowały wniosek obrony o unieważnienie postępowania. Oto kilka nadużyć rosyjskich prokuratorów w sprawie Chodorkowskiego kiedyś i dziś:

- wykorzystywanie prerogatyw prokuratorskich, by ukarać Chodorkowskiego na życzenie ludzi, którzy mszczą się na nim za otwarty atak na Kreml za panującą tam korupcję, wspieranie partii opozycyjnych i próby rozwoju rosyjskiej energetyki zgodnie z obowiązującym prawem, niewygodne dla konkretnych urzędników państwowych;

- wymyślone podstawy działalności przestępczej, które są absurdalne w kontekście obecnego prawa rosyjskiego, atakując tym samym wybiórczo zwykłą i powszechną działalność biznesową

- bezprawne przejęcie wartych miliardy dolarów aktywów Jukosu

- torturowanie, szantaż, grożenie i więzienie potencjalnych świadków, w tym odmówienie opieki medycznej zarażonemu wirusem HIV podsądnemu (który w efekcie zachorował na raka), by zmusić go złożenia fałszywych zeznań obciążających Chodorkowskiego i Liebiediewa;

- złamanie terminów proceduralnych i ograniczeń ustawowego okresu śledztwa;
prowadzenie zamkniętych procesów, by móc powoływać się bez przeszkód na tak zwane fakty przeciw Chodorkowskiego i Liebiediewa jako uznane przez niezależny sąd i nie pozwolić żadnemu z oskarżonych zeznawać we własnych procesach;

- odrzucanie wszelkich próśb o wyjaśnienie zarzutów;

- oraz dręczenie i niesprawiedliwe traktowanie obrońców, które w niektórych przypadkach posuwały się do przestępstw przeciwko nim, utrudniając lub wręcz uniemożliwiając im wypełnianie obowiązków.

Nie sposób też zapomnieć o kwestii kompletnie irracjonalnych “nowych” zarzutów. Jak powiedział agencji AP mój rosyjski kolega Wadim Kluwgant “prawnik, ekonomista, każdy normalny człowiek nazwałby tą tak zwaną logikę niemożliwą do zrozumienia”.

Spójrzcie tylko na skalę liczb sugerowanych przez oskarżycieli. Jak dotąd wiele raportów medialnych błędnie cytowało te liczby, nie pozwalając w ten sposób docenić jak absurdalne są oskarżenia. Chodorkowski i Liebiediew są formalnie oskarżeni o defraudację 350 milionów ton ropy, wartych 892,4 miliarda rubli (czyli 25 miliardów dolarów), wypranie 487,4 miliarda rubli (13,8 miliarda dolarów) i 7,5 miliardów dolarów amerykańskich podczas przetwarzania tej samej ropy, a także o zdefraudowanie wartych 3,6 miliarda rubli (102 miliony dolarów) akcji spółek-córek Jukosu i wypranie tych pieniędzy. Oznacza to, że musieliby zdefraudować całą sześcioletnią produkcję ropy Jukosu a potem wyprać zyski z większości obrotu nią nie złapani przez żaden niezależny audyt ani nikogo innego aż do dziś.

Powyższe zarzuty nie mają żadnych podstaw w prawie czy materiale dowodowym i pozostają wewnętrznie sprzeczne. Oskarżenia są kompletnie absurdalne, da się je całkowicie obalić nie tylko na podstawie faktów zebranych przez obronę, których śledczy nie przyjmują do wiadomości, lecz także w oparciu o powszechnie znane i oczywiste fakty.

Podkreślam też ogromne znaczenie procesu dla przyszłości Rosji, nie tylko w kontekście decyzji międzynarodowych sądów, które coraz mocniej naciskają Moskwę (ECHR). Proces pokaże, czy obecna trudna sytuacja ekonomiczne na świecie będą miały pozytywny wpływ na sytuację społeczeństwa obywatelskiego, rządów prawa i sprawiedliwość w Rosji. Sam Chodorkowski sugerował, że w Rosji mogą zajść pozytywne zmiany, że życie opozycji może stać się trochę łatwiejsze, gdy będzie ona proponować drogi wyjścia z kryzysu. Faktycznie z nowym rządem w Waszyngtonie i potencjalnym przełomem w stosunkach między oboma krajami, to jak potoczy się proces będzie jasnym znakiem wskazującym w którą stronę zmierza Moskwa – do sprawiedliwości i odpowiedzialności na miarę globalnej potęgi czy odwrotnie, w kierunku państwa izolowanego, nie godzącego się na normalizację stosunków międzynarodowych.

Aż do teraz, sprawę charakteryzowały nadużycia i wykorzystywanie rosyjskiego wymiaru sprawiedliwości dla osobistych korzyści politycznych i majątkowych, wbrew interesom społeczeństwa; działania motywowane pobudkami odległymi od sprawiedliwości i zasad uczciwego procesu. Od władz Federacji Rosyjskiej będzie zależało, czy uznają tę sądową manipulację za ogromny błąd, który wymiar sprawiedliwości może naprawić, czy raczej że mamy do czynienia ze świadomą i systemową porażką modelu państwa.

Jak ujął to Chodorkowski w swoim oświadczeniu “najciemniej jest zawsze przed świtem”.

mbk%2002.03.09


Za agencją Associated Press:

Prawnicy biznesmena tłumaczą, że kradzież 25 miliardów dolarów była po prostu niemożliwa. Wielu ludzi wierzy, że prawdziwy grzechem Chodorkowskiego było złamanie ugody z Kremlem, zgodnie z którą potężni przedsiębiorcy mieli rzymać się z dala od polityki. Jego obrońcy przekonują, że został ukarany za finansowanie opozycji i ambicje polityczne.

Inni wskazują na jego ambicje w przemyśle naftowym, chęć budowania rurociągów transportujących surowce za granicę bez kontroli rosyjskiego rządu.

Mówią, że nowe oskarżenia mają na celu zatrzymanie go za kratkami do wyborów prezydenckich 2012 (jego obecny wyrok kończy się rok wcześniej). W sierpniu zeszłego roku sąd odrzucił jego prośbę o zwolnienie warunkowe.

Chodorkowski i jego zwolennicy uparcie starali się utrzymywać uwagę opinii publicznej i nagłaśniać opinie adwokatów o arbitralnych wyrokach syberyjskich sądów (dotyczących na przykład umieszczania go w izolatce za udzielanie wywiadu).

W zeszłym tygodniu miał miejsce kolejny dziwny wypadek, kiedy człowiek mieniący się kolegą z celi Chodorkowskiego, oskarżył go o molestowanie seksualne. Sąd w Moskwie odrzucił te sugestie. Zdaniem jego zwolenników celem całej sprawy było oczernienie Chodorkowskiego.

“Ludzie, którzy wsadzili go do więzienia pragnął, by nigdy z niego nie wyszedł. Boją się, że czas im się kończy, że sytuacja w kraju się zmienia” mówi Jurij Korguniuk, analityk z Indem w Moskwie.

Ta “zmieniająca się sytuacja” dotyczy Miedwiediewa, kiedyś wykładowcy prawa, wybranego rok temu na prezydenta, i jego powtarzających się wezwań do reformy wymiaru sprawiedliwości.

Miedwiediew wspierał działalność obrońców praw człowieka i zarządził podobno wstrzymanie ustawy, która miała rozszerzać definicję zdrady stanu. Po tym, jak sąd uniewinnił trzech mężczyzn oskarżonych o zabicie sławnej dziennikarki Anny Politkowskiej, Miedwiediew skrytykował prokuratorów za nieumiejętną prezentację sprawy ławie przysięgłych.

Jednak nowy prezydent podpisał też prawo, które zakazuje udziału przysięgłych w procesach o zdradę i terroryzm. Ta zmiana ułatwi zdaniem ekspertów uciszanie opozycji.

“Nie spełnił na razie swoich obietnic” mówi Allison Gill, dyrektor moskiewskiego oddziału Human Rights Watch's.