
Anna Niemcowa przeprowadziła na łamach Newsweek’a wywiad z jednym z obrońców Michaiła Chodorkowskiego, Jurijem Schmidtem:
Pogrążony w kryzysie Kreml zabiega o względy zachodnich inwestorów, a działacze mają nadzieję, że doprowadzi to do uwolnienia ważnych więźniów politycznych, między innymi szefostwa Jukosu. (W zeszłym miesiącu nieuleczalnie chory były wiceszef Jukosu Wasilij Aleksanjan uzyskał pozwolenie na dokonanie żywota w domu). Anna Niemcowa rozmawiała z prawnikiem Jurijem Schmidtem na temat prawdopodobieństwa ułaskawienia dawnego szefa Jukosu i oligarchy Michaiła Chodorkowskiego:
Czy wypuszczenie Chodorkowskiego będzie dla inwestorów z Zachodu znakiem, że Rosja staje się państwem przestrzegającym standardów prawa?
Wielu przywódców politycznych w publicznych wypowiedziach zasygnalizowało Putinowi i Miedwiediewowi, że takie posunięcie byłoby przez Zachód mile widziane i pożądane.
Pojawiają się jakiekolwiek przesłanki świadczące o tym, że Miedwiediew potraktuje tę sprawę inaczej?
Niestety, nie widzę żadnych zmian... To nie Miedwiediew wsadził Chodorkowskiego do więzienia, nie on również jest odpowiedzialny za zniszczenie Jukosu – odbyło się to na zlecenie Putina lub przynajmniej za jego przyzwoleniem. Tak więc albo Miedwiediew nie jest w stanie znieść klątwy i powstrzymać jawnego łamania praw człowieka albo się tym po prostu nie przejmuje.
Czy uwolnienie Chodorkowskiego jest postrzegane przez władzę z Moskwy jako zagrożenie?
Nie posiada on już takiego potencjału finansowego, żeby konkurować z Kremlem. Moskwa jednakże obawia się dwóch rzeczy: że Chodorkowski stanie się przywódcą opozycji lub że zażąda zwrotu swoich pieniędzy.
NA ZDJĘCIU: marsz opozycji w Petersburgu, 14 XII 2008.