December 2008 Archives

narod123008-thumb-200x131.jpg

Kiedy pracowałem w wojskowej gazecie na stanowisku szefa departamentu szkoleń bojowych, redaktor naczelny często nam powtarzał: „Nie piszcie krytycznych artykułów, myślcie pozytywnie, piszcie więcej o dobrych rzeczach…”. A żyliśmy w czasach, kiedy wszystko wokół nas się waliło: kraj był tuż po pierestrojce, przygotowanie bojowe floty na zerowym poziomie, prawo nie działało, wszyscy myśleli tylko o pieniądzach i przetrwaniu. W odpowiedzi na narzekanie naczelnego zaproponowaliśmy mu stworzenie osobnego działu „różowych słoni” - grupy dziennikarzy zajmujących się pisaniem wyłącznie o pozytywach i opisujących rzeczywistość widzianą przez różowe okulary.

Od tego czasu minęło już ponad 10 lat. I ciągle słyszymy to samo: stabilizacja, rozwój, demokracja… Ale nie można oszukać nastrojów społecznych. Nie można też oszukać gołych faktów. A w całej Rosji dzieje się to samo, co w latach tuż po pierestrojce: gospodarka sięga dna (ceny paliw spadły drastycznie), prawo nie działa, a wszyscy myślą tylko o pieniądzach i o tym, jak przetrwać.

A przywódcy państwa znów powtarzają: „wszystko gra, bądźcie spokojni, myślcie pozytywnie”…

W Moskwie ukazuje się dość dziwna gazeta: „Mariański Westnik”. Jest wiele takich gazet: wydawanych na koszt państwa (tzn. za pieniądze podatników), masowo (nakład „Mariański Westnik” wynosi 85 tysięcy) i dostarczanych za darmo do mieszkań obywateli. (Żal mi zagranicznych czytelników: nigdy nie zrozumieją tak antyrynkowej polityki).

Treść gazety jest tak prymitywna, jak tylko to można sobie wyobrazić. Pierwsza i drugą stronę zajmują peany na cześć mera Moskwy Łużchowa i przewodniczącego rady miejskiej oraz absolutnie bezwstydne pochwały partii Zjednoczona Rosja. Trzecią – reklamy o jednym i tym samym (im przyjaznym) profilu handlowym. Czwartą - konkursy na najładniejsza dekorację podwórka, informacje sportowe i ogłoszenia parafialne.

Od czasu do czasu czytam tę gazetę. Trafiają się tam prawdziwe klejnociki.

Kiedyś na przykład gazeta opublikowała list gratulacyjny redaktor naczelnej Ałły Suszczińskajej. Pani redaktor pisze: „Jak zawsze już od ośmiu lat nawiązujemy po północy telepatyczną, kosmiczną więź z wszystkimi pokrewnymi duszami, a po części i naszymi przyjaciółmi z miasta Jejsk w Kraju Krasnodarskim. Dziś i zawsze chciałabym życzyć wszystkim: nastawcie się pozytywnie – a wtedy wszystko się uda”.

W jednym z numerów wydrukowano ogłoszenie. Brzmiało ono następująco: „Redakcja „Mariańskiego Westnika” zaprasza do współpracy pozytywnie nastawionych (podkreślenie własne – GP) fotoreporterów i dziennikarzy chętnych do operatywnej i precyzyjnej pracy”.

Czyli jeśli dziennikarz dostrzeże jakiś negatyw, nie powinien o nim pisać: gazeta tego nie potrzebuje. „Mariański Westnik”, z redaktor Suszczińskają na czele, jest nastawiony pozytywnie, i do tego na fale z kosmosu. Dlatego właśnie niezrozumiałe jest, czemu gazeta ukazująca się raz w tygodniu potrzebuje „operatywności” (co po rosyjsku rozumiane jest jako „szybkość i bystrość”) oraz precyzji.

Od strony biznesowej natomiast jest to jak najbardziej zrozumiałe: gdyby gazeta wychodziła za pieniądze czytelników, nie nastawiałyby siebie i swoich redaktorów wyłącznie i przymusowo pozytywnie: już po upływie miesiąca każdy zrezygnowałby z prenumeraty.

Generalnie rzecz biorąc, w czasach kryzysu gospodarczego i finansowego pozytywne tematy wybiły się w Rosji na pierwsze miejsce. Władza od początku wysyła mediom jasny przekaz: nie należy wspominać ani słowem o światowym kryzysie, trzeba pisać o pozytywach… Ci, którzy pisali o kryzysie i scenariuszach jego rozwoju (jak np. Jewgienij Gontmaczer z „Wiedmosti”) zostali oskarżeni o ekstremizm.

I tak ostatnie telewizyjne wystąpienie Putina nazwali sesją psychoterapii: były prezydent dwoił się i troił żeby wybielać fakty i budował swoją wypowiedź na znanej zasadzie psychoterapeutycznej: pacjenta należy nastroić pozytywnie i obiecać mu to, co chce usłyszeć.

Pewna kobieta napisała dokładnie to samo w swoim internetowym pamiętniku: “Kiedy odwiedza mnie moja przyjaciółka i zaczyna jęczeć i narzekać jak wszystko jej się nie podoba, nie słucham jej i od razu pytam: „A czego byś chciała?”. I od razu zaczyna mówić pozytywnie”.

Putin jest właśnie jak ta kobieta. Wie, czego chcą Rosjanie - chcą spokoju. W większości nie chcą prawdy, demokracji, wolności dla siebie i dla swoich dzieci… Chcą, żeby było im dobrze tu i teraz. Dzieje się tak dlatego, że tym ludziom zbyt długo wciskano bajeczki o “szczęśliwej przyszłości”, której oni już nie spodziewali się dożyć.

Przy okazji, na jednej z rosyjskich stron internetowych znlazło się ogłoszenie o treningach pod tytułem „Nastaw klienta pozytywnie!”.

Lekcje są podzielone na moduły tematyczne. Moduł 1.: zbieranie informacji o kliencie; moduł 2.: wypracowanie wzajemnego zaufania, poprzez które wywieramy wpływ na klienta; moduł 3.: identyfikacja potrzeb klienta; moduł 4.: telefoniczna interakcja z klientem: moduł 5.: prezentacja towarów; moduł 6.: przezwyciężenie obiekcji; moduł 7.: ukończenie transakcji.

W telewizyjnym wystąpieniu Putina wszystkie te moduły zostały całkowicie i precyzyjnie wypracowane. Można wręcz odnieść wrażenie, że Putin gdzieś przeszedł takie właśnie szkolenie. Czy za czasów KGB?

W każdym razie wirtualne rozkazy i prawdziwe represje wobec tych, którzy jednak mają odwagę pisać prawdę, robią swoje. Ludzie nie maszerują na Kreml z widłami, przeciwnie – głosują na jego przedstawicieli w wyborach. W rezultacie Rosja stopniowo staje się krajem, w którym mass-media podają tylko pozytywne informacje – krajem „różowych słoni”.

Najważniejsze jest pozytywne myślenie. Kretyński uśmiech na twarzy. Nie należy przy tym myśleć o niczym innym, jak o tym, że taka właśnie postawa odpowiada władzy epoki Putina i jego wspólnikom w zbrodni.

Uśmiechajcie się, ludziska! Uśmiechajcie! Wszystko jest dobrze, już dziś! Nie wierzycie mi? Spytajcie Putina – już on wam wszystko wyjaśni.


spok123008-thumb-200x143.jpg


U GÓRY: Plakat z czasów ZSRR. Tekst na plakacie: “Z każdym dniem żyje nam się szczęśliwiej!”

NA DOLE: Plakat współczesny. Tekst na plakacie: “Bądź spokojny. Państwo gwarantuje bezpieczeństwo depozytów bankowych.”

FSB a zabójstwa dziennikarzy

| No Comments | No TrackBacks


Najnowsze ustalenia w śledztwie dotyczącym morderstwa Anny Politowskiej rzucają nowe światło na sprawę.

politkowska.jpg

Opublikowany ostatnio na łamach Forbesa felieton Davida Sattera analizuje możliwe powiązania między działaniami FSB a kilkoma przypadkami zabójstw dziennikarzy.

Ujawnienie udziału stróżów prawa w zabójstwach na zlecenie powinno wywołać natychmiastowy skandal. Tymczasem wyeliminowanie niezależnych ośrodków władzy przez byłego prezydenta, a obecnie premiera Rosji Władimira Putina doprowadziło do sytuacji, w której siły odpowiedzialne za egzekwowanie prawa stały się nieodłączną częścią skorumpowanych elit rządzących krajem. W sytuacji, gdy niezależne dziennikarstwo zagraża interesom tych oligarchów, policja nie jest w stanie przeciwstawić się ich korupcyjnym interesom, a wręcz je wspiera. W rezultacie płatni mordercy pełnią funkcję ostatnich cenzorów.

W wielu głośnych sprawach agenci rosyjskich służb specjalnych, we współpracy z przedstawicielami świata przestępczego, wykonywali bezprawne wyroki śmierci. Dwoje byłych agentów KGB zostało oskarżonych o wysadzenie w powietrze moskiewskiego trolejbusu w 1996 roku i o planowanie podłożenia ładunków wybuchowych pod mostem na Jauzie w Moskwie. Należeli oni do gangu dowodzonego przez Maksima Lazowskiego.

W Kaliningradzie w roku 2004 i 2005 oficerowie FSB działali w gangu zajmującym się porwaniami i wymuszeniami. W śledztwie jeden z agentów należących do gangu zeznał, że zastrzelił znanego kaliningradzkiego biznesmena na zlecenie szefa wydziału anty-terrorystycznego kaliningradzkiej FSB. Co zdumiewające, pomimo tych zeznań ani FSB, ani prokuratura nie przeprowadziła w sprawie żadnego śledztwa.

W przypadku innych zleconych morderstw dziennikarzy chodziło o zabezpieczenie zagrożonych interesów finansowych FSB. W 2003 roku Jurij Szczekoczikin, zastępca redaktora naczelnego Nowej Gaziety zajmował się sprawą sieci sklepów meblowych Tri Kata, która uchylała się od opłat celnych sięgających paru milionów dolarów. Współzałożycielami przedsiębiorstwa były firmy należące do ojca Jurija Zaostrowcewa, wicedyrektora FSB. W lipcu 2003 roku Szczekoczikin, cieszący się wcześniej dobrym zdrowiem, zapadł na tajemniczą chorobę, objawiającą się początkowo łuszczeniem się skóry, a następnie obrzękami płuc i mózgu. Gdy Nowa Gazieta chciała dowiedzieć się, czy powodem choroby było otrucie, została poinformowana, że to “tajemnica lekarska”.

Od roku 2000 w Rosji zamordowano co najmniej 16 dziennikarzy. W żadnej z tych spraw nie ujęto zleceniodawców morderstwa, a większości przypadków nie zidentyfikowano ich ani nie ani poszukiwano. W ostatnich wypowiedziach na temat wolności prasy prezydent Miedwiediew zaznaczył, że dziennikarze powinni pisać prawdę i ponosić odpowiedzialność za publikowane przez siebie historie. Jednak to raczej rosyjskie władze powinny przestać posługiwać się służbami specjalnymi do wyrównywania rachunków, gdy reżim nie może przełknąć opublikowanej prawdy.

Niebezpieczne molochy

| No Comments | No TrackBacks

molochy

Fragment artykułu Andersa Aslunda o rosyjskiej polityce gospodarczej:

Poza doskonałą rosyjską polityką fiskalną cała polityka gospodarcza kraju posypała się od czasu aresztowania szefa Jukosu Michaiła Chodorkowskiego w październiku 2003. Krótko po tamtych wydarzeniach majątek Jukosu został skonfiskowany. Jedynym krótkotrwałym środkiem zaradczym jest uwolnienie rubla, by mógł stracić na wartości. Poza drastycznym spadek cen ropy i innych surowców oraz problemami na rynkach międzynarodowych, jednym z głównych źródeł dzisiejszych problemów kraju są działania Putina.

Na początku Rosja przeżyła szok i wpadła w kłopoty z powodu nagłego spadku cen ropy, gazu, metali i innych towarów na rynkach światowych. Przy dzisiejszych cenach wpływy z eksportu mogą w przyszłym roku spaść o 40%, czyli o około 200 miliardów dolarów. Budżet mimo rezerw walutowych może szybko zacząć odczuwać deficyt.

Rosję chwali się za duże rezerwy walutowe, ale kraj cierpi z powodu bardzo małego wewnętrznego przepływu kapitału, bo państwowe banki całkowicie dominują rynek. Państwo wyprowadza z kraju pieniądze,a wielkie korporacje są zmuszone szukać pożyczek za granicą, maksymalizując tym samym ryzyko. Gdyby Rosja zprywatyzowała sektor bankowy jak większość innych krajów byłego ZSRR, firmy mogłyby zaciągać kredyty obciążone znacznie mniejszym ryzykiem.

Główną strategią Putina była rozbudowa ogromnych i trudnych w zarządzaniu państwowych molochów. Zniszczyły one wiele sektorów gospodarki przez inercję i korupcję, bardzo utrudniły dywersyfikację. W dodatku podstawą ich finansowania były zagraniczne pożyczki a nie dochody, co ogromnie podniosło ryzyko inwestycyjne w kraju.

Nacjonalistyczna polityka energetyczna Rosji po roku 2003 zablokowała wszystkie nowe inwestycje energetyczne. Gazprom i Rosnieft korzystały z zagranicznych kredytów a nie własnego kapitału. Ich długi sięgają 490 miliardów dolarów. Agresywna polityka Gazpromu, który decydował się kilka razy na odcięcie dostaw gazu odstrasza nowych klientów i zmniejsza zainteresowanie rosyjskim surowcem.

aleksanian


Oto oświadczenie obrońców Wasilija Aleksaniana i fragment relacji agencji Reuters na temat wyroku w jego sprawie:

Europejski trybunał praw człowieka nakazuje Rosji zwolnienie chorego na AIDS więźnia

Europejski Trybunał Praw Człowieka (ECHR) wydał 22 grudnia 2008 wyrok, że dalsze przetrzymywanie przez władze Rosji jest “niedopuszczalne”.

ECHR w wydanym dziś wyroku zarządziło wyrzucenie 37-letniego prawnika, który przebywa w areszcie od 6 kwietnia 2006 (991 dni). Aleksanian cierpi na AIDS i inne związane z tym choroby, w tym na białaczkę, jest też niemal całkowicie ślepy.

Po zatrzymaniu Aleksaniana i zdiagnozowaniu obecności w jego organizmie wirusa HIV w 2006, stan jego zdrowia pogarszał się gwałtownie. 26 listopada 2007 pan Aleksanian złożył w ECHR prośbę o interwencję w związku z faktem, że nie otrzymywał niezbędnej pomocy lekarskiej. W odpowiedzi Trybunał wydał Moskwie kilka instrukcji nakazującymi przeniesienie go do szpitala wyspecjalizowanego w leczeniu pacjentów chorych na AIDS. Władze w Rosji odmawiały przeniesienia Aaleksaniana przez ponad 2 miesiące.

ECHR stwierdził dziś pogwałcenie kilku artykułów Europejskiej Konwencji Praw Człowieka przez rosyjskie władze w związku z nieudzieleniem pomocy śmiertelnie choremu panu Aleksanianowi. (...)

ECHR stwierdził też, że w “w świetle ciężkiej choroby podsądnego jego ciągłe przebywanie w areszcie jest nie do zaakceptowania” i “straciło wszelki sens ... dalsze przetrzymywanie osadzonego pozostaje w sprzeczności z artykułem 5 Konwencji (prawem do wolności i bezpieczeństwa jednostki).

Więcej o sprawie Aleksaniana można przeczytać na stronie
www.mka-london.co.uk

Wiele twarzy realizmu

| 1 Comment | 1 TrackBack

miediwiediew%20nikaragua


Realizm ma wiele zalet w stosunku do innych szkół polityki międzynarodowej. Jeśli na przykład człowiek uczestniczy w gorącej dyskusji o Rosji, łatwo może zbić argumenty przeciwników jako “nierealistyczne” (lub naiwnie optymistyczne).

Prawda jest taka, że realizm wraca do łask i nie jest to dobra wiadomość. Przez całe lato musieliśmy walczyć z realizmem w stylu Henry'ego Kissingera podczas kampanii prezydenckiej. Jednak zainteresowanie Rosją tego ostatniego zaniknęło szybko po inwazji na Gruzję (prawdopodobnie po to, by nie komplikować McCainowi wyborczych zmagań). Efektem tamtej debaty był jednak powrót pojęcia realizm do głównego dyskursu.

Argument realistów w sprawie wojny w Gruzji przypomniał niedawno Dimitrij Simes z Nixon Center w National Interest.

Simes tłumaczy, że Stany Zjednoczone zareagowały na konflikt zdecydowanie za ostro. Jego zdaniem użycie siły i uniezależnienie się Abchazji i Osetii to sprawy niewystarczająco ważne, by narażać dla nich współpracę USA – Rosja. “Cokolwiek by nie powiedzieć o premierze Putinie, prezydencie Miedwiediewie i ich współpracownikach, nie sposób zaprzeczyć, że są to przywódcy w pełni pragmatyczni. Chcą odbudować potęgę Rosji i przywrócić jej wpływy zwłaszcza w krajach sąsiedzkich. Nie są jednak gotowi zaryzykować dla tych celów izolacji swojego kraju, katastrofy gospodarczej czy nieograniczonego wyścigu zbrojeń ze Stanami Zjednoczonymi” - pisze analityk.

Oto realizm w najczystszej postaci. Kilka podstawowych kwestii z teorii stosunków międzynarodowych: stworzony w świecie powestwaskim, realizm rozwinął się przede wszystkim jako odpowiedź na zderzenie idealizmu typu Wilsona z brutalną rzeczywistością Europy czasów Pierwszej Wojny Światowej. Jest koncepcją absolutystyczną, która zakłada jedność przywódcy, państwa i interesu narodowego. Główne założenie realizmu mówi, że państwo to racjonalny, samodzielny aktor i że każdy z tych racjonalnych aktorów użyje wszystkich dostępnych środków w walce o przetrwanie. Brzmi bardzo po darwinowsku.

Politolog Bueno de Mesquita wiele napisał o realizmie i jego wadach widocznych zwłaszcza w kontekście konfliktów zbrojnych. W artykule z 2006 pisze: “Współczesna polityka międzynarodowa charakteryzuje się interakcjami między autokratami, autokratami a demokratami i demokratami między sobą. Strony te różnią się stopniem związania przywództwa z “narodowym” interesem, z którym wiążą je wewnętrzne układy polityczne.”

Simes rysuje też obraz Rosji jako racjonalnego, samodzielnego aktora. Z całym szacunkiem dla dorobku pana Simesa, zdecydowanie nie zgadzam się z taką charakterystyką. Cokolwiek mówimy o Kremlu, jego administracji, tandemokracji Putina i Miedwiediewa jest całkowicie pozbawione znaczenia, bo w rzeczywistości opisujemy system anarchistycznych poziomych powiązań zdominowanych przez spory między klanami. Każdy realista powinien przede wszystkim zrozumieć klasyczną maksymę Lenina, że rosyjska polityka zagraniczna jest zawsze odbiciem sytuacji wewnętrznej. Nie ma w tej zasadzie nic racjonalnego czy związanego z interesem narodowym. Chodzi o osobisty sukces polityczny poszczególnych członków rządu i zachowanie przez nich prywatnych majątków.

Gdyby Rosja była jednolitym państwem, którego polityką kierują racjonalni przywódcy, kwestia Gruzji wyglądałaby inaczej. Widzielibyśmy wykorzystanie legalnych środków dyplomatycznych, przygotowanie sprawy na arenie międzynarodowej, a nie wojnę, która przyniosła Rosji niepotrzebne i fatalne skutki gospodarcze.

Przyjrzyjmy się sprawie tarczy antyrakietowej: najłatwiejszym sposobem uzyskania kompromisu ze strony USA byłoby zaproponowanie współpracy z ONZ w kwestii Iranu, co odebrałoby Amerykanom powód do budowy tarczy. Zamiast tego do Hawany płynie rosyjski okręt wojenny. Realiści chwalą za to Rosję za mętne oferty kooperacji ze Stanami na temat Iranu zamiast pytać czemu Moskwa nie chce (zgodnie ze swoim interesem) zrobić wszystkiego co możliwe, by powstrzymać rozwój broni nuklearnej w Teheranie.

Dowodem na chaos na Kremlu są sprzeczne komunikaty wydawane przez rządzących. Jednego dnia prezydent wygłasza przemówienie o potrzebie przejrzystości w pracy sądów, a dosłownie następnego inna frakcja forsuje w Dumie ustawę o rezygnacji z rady przysięgłych i rozszerzeniu definicji zdrady.

Rosyjską politykę zagraniczną ostatnich lat nie sposób rozpatrywać w kategoriach realistycznych. Poziom korupcji w tym kraju przypomina biedne państwa afrykańskie, w rządzie zasiadają przede wszystkim biznesmeni i byli oficerowie służb specjalnych, bizantyjskie układy klanów działają kompletnie poza prawem, często broniąc sprzecznych interesów. Wiara, że polityką międzynarodową Moskwy rządzi jakaś ideologia czy ogólnonarodowa strategia, to tylko kolejny dowód na to, jak bardzo Zachód nie rozumie Rosji.

Opisanie zdrady

| No Comments | No TrackBacks

nieboltaj


Prawne definiowanie zdrady to ważny i trudny proces polityczny. Ale najwyraźniej nie w Rosji, gdzie przedstawiono w tym tygodniu projekt nowej ustawy modyfikującej kryteria tak, by stały się znacznie bardziej arbitralne. Szeroko krytykuje się ten pomysł jako środek represji, który pozwoli władzom postawić przed sądem każdego, kto zagraża ich interesom.

Nie powinniśmy się spodziewać żadnej debaty publicznej. Nowa ustawa nie wzbudzi w społeczeństwie obaw czy wątpliwości, tak samo jak nie wzbudziły ich zmiany w prawie dotyczącym ekstremizmu kilka lat temu. Zachodnie media opublikują pewnie kilka komentarzy w rodzaju “czy możecie uwierzyć w to, co znowu wymyślili Rosjanie?” i szybko zapną o całej sprawie do czasu, gdy władze zdecydują się sięgnąć po nowe narzędzie.

Samo wprowadzenie pojęcia zdrady implikuje dla systemu prawnego poważne konsekwencje. Wiąże się z definicją interesu narodowego i ustaleniem relacji między państwem, społeczeństwem i jednostką.

Stany Zjednoczone to jedno z państw szczególnie ciężko doświadczonych zdradami stanu (ogromne trudności miały tamtejsze sądy w czasach Wojny Secesyjnej, procesy o zdradę zdarzały się też przy okazji walki z terroryzmem). Ciągle obserwujemy wysiłki ustawodawców, którzy chcą uczynić prawodawstwo dotyczące zdrady bardziej szczegółowym, odpornym na wszelkie próby politycznych nadużyć.

Konstytucja USA definiuje zdradę jako udział w wojnie przeciwko Stanom lub bezpośrednią pomoc ich wrogom. Karą za to przestępstwo jest śmierć. Ten sam artykuł mówi, że za zdradę można skazać wyłącznie na podstawie zeznań dwóch świadków lub publicznego przyznania się do winy rzez oskarżonego.

W książce “Komu możemy dziś ufać?” Brian Carso tłumaczy, że w czasie wojny secesyjnej republikański model rządów uniemożliwiał właściwie zbudowanie prawnych definicji władzy i że do dziś brakuje w amerykańskim prawie takiego pojęcia, a decyzję za każdym razem podejmuje się po szerokiej debacie publicznej.

Co ciekawe dla obecnej dyskusji (a raczej jej braku) nad poprawkami dotyczącymi zdrady w rosyjskim prawodawstwie doskonale stosuje się uwaga Carso o tym, że największym błędem Stanów Zjednoczonych było modelowanie koncepcji zdrady na koncepcji Brytyjskiej, czy nie związanej z systemem republikańskim.

Czy możemy rozszerzyć to spostrzeżenie i uznać, że skoro w Rosji nie istnieje konkurencja między partiami politycznymi, a republikańskie elementy ustroju Federacji Rosyjskiej zostały już niemal w całości wykorzenione, to prawo nie powinno mieć problemów z próbami definicji pojęcia zdrady? Czy może jest dokładnie odwrotnie – wprowadzenie poprawek według których zdrada stanu miałaby zacząć obejmować “zagrażanie porządkowi konstytucyjnemu Rosji, jej suwerenności lub integralności terytorialnej”, okaże się ostatnim gwoździem do trumny koncepcji ustroju Rosji jako pół-prezydenckiej republiki?

Część z nas uznałaby zapewne, że jako atak na “porządek konstytucyjny” można zakwalifikować ekspresową zmianę konstytucji w kwestii długości kadencji prezydenta w samym środku gospodarczego kryzysu. Nie wpadła mi jednak jeszcze w ręce propozycja zastosowania nowych przepisów względem obecnego przywództwa. Znany członek Dumy Andriej Ługowoj ogłosił, że rozkaże zamordowanie każdego, kto szkodzi interesom Rosji.

Wygląda na to, że prokuratura może za to zastosować nowe przepisy przeciw prawie każdej ważnej postaci społeczeństwa obywatelskiego – często za coś tak banalnego jak wycieczka za granicę albo jakiekolwiek związki z obcokrajowcem. Mimo wszystko nowe prawo naprawdę mnie zadziwia. Przede wszystkim władza i podlegli jej prokuratorzy mają już wszystkie narzędzia niezbędne do eliminowania politycznych wrogów. Poza sprawą Michaiła Chodorkowskiego można wskazać dziesiątki procesów, w których posługiwano się arsenałem zarzutów od ekstremizmu po nadużycia podatkowe.

To co zainteresowało mnie znacznie bardziej to uwaga dotycząca suwerenności terytorialnej, który wyraźnie odnosi się bezpośrednio niedawnej wojny w Gruzji i innych rejonów separatystycznych, odległych od bezpiecznych okolic Moskwy. W Dagestanie, Inguszetii czy Czeczenii nowe prawo może pomóc walczyć z efektami niezadowolenia wynikłymi z kryzysu ekonomicznego. W końcu tego samego dnia co poprawki o zdradzie parlament przyjął ustawę o poniechaniu wykorzystywania ławy przysięgłych w sprawach o terroryzm. Przysięgłych zastąpią trzej sędziowie.

Bez względu na to, jak rozumieć projekt przepisów, przeraża mnie widok szybkiego cofania się przez Rosję do czasów legalnego stalinizmu. Używanie sądów jako broni może poważnie nadwyrężyć legitymizację władzy i zaufanie obywateli do rządu.

Powrot Stachanowca

| No Comments | No TrackBacks

przodownik%20pracy


W czasach kiedy studiuwałem wymarłą dziś naukę jaką jest obecnie sowietologia, co roku czytałem w gazetach o rekordach i wypelnionych z nadwyżką planach. Im bardziej spektakularne były te prasowe sukcesy, tym gorzej wyglądała rzeczywistość. Nawet jeśli liczby nie były wymyślone, lwia część opisywanych zbiorów nigdy nie opuszczała kołchozów. Dziś w czasach kryzysu gospodarczego i niskich cen ropy oglądamy powrót do oficjalnej retoryki i ambicji stachanowców. W artykule przytoczonym poniżej czytamy o ciekawej kombinacji informacji o “rekordowych” zbiorach połączonych z rosnącymi wciąż cenami chleba.

Kiedyś nie trudno było obnażyć kuchnię doniesień o wspaniałych żniwach. Po pierwsze w trakcie zbiorów zawsze brakowało rąk do pracy i na pola wysyłano do pracy studentów, dla których nie bylo nawet mieszkań na środku stepu. Bolączką był też zawsze brak sprzętu rolniczego. Część plonów dosłownie gniła na polach, bo nie była wystarczającej ilości magazynów. Ziarno, ktore nie mieściło się w ciężarówkach rosypywało się po fatalnych rosyjskich drogach.

Jakby tego było mało, w systemie gdzie państwo wyznacza wszystkie ceny (zwykle arbitralnie i nie zważając na konsekwencje), cena zboża byla w rzeczywistości znacznie wyższa niż subsydiowany chleb, a kołchoźnicy regularnie używali chleba do karmienia świń, czym jeszcze bardziej zmniejszali ilość chleba dostępnego dla dostępnego dla konsumentów. Co roku kołchozy dostawały też przed zasiewem pożyczki, których nigdy nie mogły potem zwrócić.

Choć od rozpadu Związku Radzieckiego minięto prawie 20 lat, najwyraźniej niewiele się w Rosji zmieniło. Oto artykuł z gazety internetowej Forum.msk.ru o zbiorach roku 2008. Chyba mam deja vu...

Rekordowe zbiory: Ziarnem karmi się zwierzęta hodowlane, a chleb robi się coraz droższy

W roku 2008 zebrano w Federacji Rosyjskiej około 105 milionów ton zboża. To najlepszy wynik od sześciu lat. Wydawałoby się, że tak dobry wynik powinien być korzystny zarowno dla rolników jak i dla konsumentów. Jednak chleb bynajmniej nie tanieje. Poza tym nie ma wystarczająco dużo miejsca, by przechowywać tak duże zapasy. Żeby zboże nie zmarnowało się kompletnie karmi się nim zwierzęta (pisze o tym gazeta Izwiestia).

Jak powiedział nam rolnik z Woronieża, jego koledzy sprzedają nadwyżki po cenie najniższej z możliwych – za około 3000 rubli. Tańsze odmiany zboża idą dosłownie za kopiejki. W efekcie rolnicy tracą zyski, mają trudności ze spłatą zaciągniętych wcześniej kredytów. Podobną sytuację obserwujemy we wszystkich rolniczych regionów kraju – Sewastopolskim, Kabańskim, Rostowskim, Wołgogradzkim, Samarskim i innych.

“Tutuj wszyscy stoją na granicy bankructwa. W zeszłym roku cena zboża była bardzo dobra. Zaczęliśmy snuć wielkie plany, kupiliśmy sprzęt. Oczywiście na kredyt – nie jesteśmy milionerami. Wiele osób zdecydowało się rozbudować gospodarstwa, zasiało dodatkową ziemię – niektórzy 100, inni 300 hektarów. Za wszystko trzeba było zapłacić. Sądziliśmy, że uda się nam to odpracować, ale okazało się, że jest inaczej. Banki nie chcą czekać. Wkrótce zaczną nas ścigać komornicy.” - mówi Olga Moszczenko ze Stowarzyszenia Rolników.

Przyczyną problemów mieszkańców wsi jest oczywiście wszechogarniający kryzys finansowy. Ze względu na problemy z wypłacalnością biednych krajów nie stać na kupowanie niezbędnego jedzenia. W dodatku wyjątkowo obfite plony zanotowały w tym roku nie tylko Rosja, lecz także Europa i kraje Ameryki Łacińskiej. W efekcie rynki są już nasycone, a ze względu na kryzys nie ma popytu. Minister Rolnictwa Aleksiej Gordiejew obiecał rolnikom pomoc państwa w eksporcie zboża.

Jednym z rozwiązań jest wprowadzenie interwencyjnego skupu. Państwowe ceny są z definicji znacznie wyższe od cen rynkowych i w teorii skup powinien pomóc rolnikom przetrwać kryzys. Jedyny problem jest taki, że planowany zakup 8 milionów ton ziarna to kropla w morzu potrzeb. Poza tym istnieją poważne przypuszczenia, że skup interwencyjny obejmie tylko gospodarstwa zaprzyjaźnione z urzędnikami.

Mimo wszystko większość rolników jest przekonana, że obecny stan rzeczy to kwestia sytuacji w Rosji, a nie ogólnoświatowego kryzysu. Z jednej strony władza zachęca rolników do zbierania rekordowych plonów, z drugiej nie jest gotowa tych plonów przetrawić. W efekcie w praktyce okazuje się, że nie ma miejsca na składowanie zboża, ani nikogo, komu można je sprzedać. Zboże gnije więc na polach.

Najsmutniejsze jest jednak to, że eksperci przewidują, iż do wiosny 2009 zbankrutuje 20% gospodarstw, co musi skutkować dalszym wzrostem cen żywności.

Nowomowa czasów kryzysu

| No Comments | No TrackBacks

dolary2

Oto nowy słowniczek dla politycznie poprawnych dziennikarzy w Rosji czasów kryzysu. Przytaczamy go za Open Electronic Newspaper, która drukuje je pod hasłem “Ten kto kontroluje informacje, kontroluje świat”. Artykuł taktycznie nie wspomina, czy poniższa lista to autentyczny dokument rozdawany dziennikarzom, czy dzieło satyryka.

... prawdziwa ocena sytuacji nie przebija się do krajowych mediów. Na blogach pojawił się “Podręcznik społecznie odpowiedzialnego dziennikarza, blogera i PRowca”, który tłumaczy jak opisywać aktualne wydarzenia:

“Kryzys” - zastępować pojęciem “światowy kryzys”
“Groźba dewaluacji” - kryzys finansowy w USA
“Wzrost ceny dolara” - waluta europejska demonstruje negatywną dynamikę
“Obniżają płace” - wzrasta wydajność pracowników
“Bank zbankrutował” - scalanie sektora bankowego
“Nie ma ofert pracy na rynku” - pokonaliśmy problem braku rąk do pracy w Rosji
“Cena ropy spadła o połowę” - ceny benzyny zmniejszyły się o 0,37%!
“Nie ma pieniędzy” - zmniejszyły się zasoby środków płynnych
“Zwolnienie z pracy” - uwolnienie pracownika
“Zwolnienie bez odprawy” - zwolnienie bez zbędnego bagażu, ale za to z dobrymi referencjami
“Skupowanie dolara” - optymalizacja rynku walutowego
“Nie ma dolarów w kantorach” - banki preferują rosyjską walutę
“Wysoka cena dolara” - nieuzasadniona cena spekulacyjna spadającej amerykańskiej waluty
“Masowe zwolnienia” - optymalizacja personelu w firmach
“Zostałem zwolniony” - zostałem wolny strzelcem, zacząłem pracować na własną rękę
“Dolar” - taniejąca w dłuższej perspektywie amerykańska waluta

poetteringPrzewodniczący Parlametu Euroejskiego Hans-Gert Pottering spotkał się wczoraj z Mariną Chodorkowską, matką Michaiła Chodorkowskiegio, kiedyś właściciela Jukosu, a dziś więźnia politycznego odsiadującego wieloletni wyrok na Syberii. Pani Chodorkowska poinformowała Przewodniczącego o nieludzkich warunkach przetrzymywania jej syna i jego współwięźniów.

Po rozmowie Hans-Gert Pottering wydał następujące oświadczenie:

“Jestem zszokowany tym co usłyszałem od pani Chodorkowskiej o traktowaniu jej syna i warunkach, w jakich jej odsiaduje wyrok. W imieniu Parlamentu Europejskiego chciałbym wyrazić współczucie i solidarność dla rodziny Michaiła Chodorkowskiego. Będę popierał wszystkie działania mające na celu sprawiedliwe rozwiązanie jego sprawy.

Chciałbym też wykorzystać tę okazję by zaapelować do władz Federacji Rosyjskiej, zwłaszcza w kontekście wznowionych niedawno rozmów o partnerstwie z Unią Europejską, by zwróciły większą uwagę na przestrzeganie prawa w kraju. Los więźniów politycznych ma dla UE ogromne znaczenie.”

Rosyjski most do nikąd

| No Comments | No TrackBacks

putin%20miedwiediew%2010.12


W roku 2006 Thomas Friedman tłumaczył, że cena ropy bezpośrednio wpływa na poziom demokracji w krajach rozwijających się. Z charakterystycznym zadęciem twierdził “dajcie mi baryłkę ropy za 18 dolarów, a pokażę wam gospodarcze i polityczne reformy od Algierii po Iran”. Dziś jednak kryzys gospodarczy niszczy rynki i zbija ceny ropy od trzech miesięcy, wiele państw – eksporterów trzeszczy w posadach pod ciężarem zmian. Czy sprawdzi się pierwsze prawo petropolityki?

Jego prawdziwość zostanie przetestowana przede wszystkim w Rosji, gdzie przez ostatnie pół roku rynki straciły 70% wartości, a fortuny oligarchów zmniejszyły się o 300 miliardów dolarów. Mimo buńczucznych zapewnień i wiary w silne fundamenty finansowe (na które składa się głównie prezent pożegnalny Andrieja Illarionowa – fundusz stabilizacyjny), fakty dowodzą, że kraj nadal zależy od eksportu surowców. Na początku tygodnia cena ropy na Wall Street spadła poniżej 50 dolarów za baryłkę, a Kreml przygotowuje się do obrony przed społecznymi protestami przygotowując oddziały do opanowywania demonstracji i forsując przedłużenie kadencji prezydenta.

Jednak założenie, że rosyjska władza załamie się pod naciskiem kryzysu wydaje się przedwczesne. Wygląda raczej na to, że spadające ceny ropy są równie niebezpieczne dla autorytaryzmu jak dla demokracji.

Kto więc wygra, a kto przegra na obecnym kryzysie w Rosji? Czy spadek cen ropy spowoduje otwarcie na reformy i rozluźni żelazny uścisk Władimira Putina i otaczających go byłych oficerów KGB? Czy ilość autokratycznych elementów jeszcze wzrośnie, a państwo zacznie odgrywać jeszcze większą rolę w gospodarce?

Część Rosjan optymistycznie sądzi, że paradoksalnie kryzys może mieć dla Rosji pozytywne skutki. Spędziłem ostatnio sporo czasu z opozycjonistą Olegiem Kozłowskim, który tłumaczył, że dzięki kryzysowi masy stracą iluzje, a na scenę polityczną wedrze się powiew świeżego powietrza.

Ta przewidywania mogą się okazać prawdziwe, ale ostatnie doniesienia nie są zbyt optymistyczne.

Na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy byliśmy świadkami wielu wydarzeń, które dowodzą umocnienia na Kremlu niebezpiecznych grup. Najpierw rosyjski sąd wypuścił byłego Wiceministra Finansów Siergieja Storczaka, który ostatni rok spędził w więzieniu a podstawie ewidentnie politycznych zarzutów. Storczak był najwyraźniej zakładnikiem w “wojnach klanów”.

Wypuszczenie z więzienia politycznego trudno przypisać altruizmowi. Uwolnienie Storczaka powinno zaowocować ustępstwami ze strony ostatnich rosyjskich liberałów, zwalczanego Ministra Finansów Aleksieja Kudrina, który spędził wiele lat na obronie wartego 515 miliardów dolarów rosyjskiego funduszu stabilizacyjnego przed zakusami różnych urzędników.

Bank narodowy musiał już sypnąć dużymi sumami. Po tym jak spłacono długi kilku lubianych przez Kreml banków, oligarchów i państwowych firm, ogłoszono, że rosyjski fundusz zainwestuje 6,9 miliarda dolarów w akcje przez Vneshekonombank. Kudrin od dawna sprzeciwiał się takiej decyzji, ze względu na ryzyko korupcji, która mogłaby wpłynąć na rozdysponowanie funduszy. W dłuższej perspektywie może to zdaniem większości analityków oznaczać , że będziemy świadkami renacjonalizacji sektora prywatnego.

Po sprawia Storczaka i Kudrina Kreml zrobił dobrą minę do złej gry i próbował manipulować cenami gazu tworząc gazowy kartel na podobieństwo OPEC, w skład którego weszłyby też Katar i Iran. Potem podpisano umowę o stworzeniu konsorcjum naftowego z Wenezuelą. Rosjanie flirtowali też z OPEC, by dzięki współpracy ponownie wywindować ceny.

W przeciwieństwie do ropy, gaz jest towarem regionalnym, którego ceną nie można łatwo manipulować zmieniając limity wydobycia, jednak ograniczenie rynku powoduje brak konkurencji, a co za tym idzie ma wpływ na klientów. Jak pisał Carl Mortished “to czego powinniśmy się spodziewać i obawiać jednocześnie to wymiana informacji o cenach, planach rozwoju i inwestycji” między członkami nowej gazowej trójki.

Jednym z powodów dla ogłoszenia planów stworzenia kartelu było właśnie wzniecenie paniki na rynku, co skutkowałoby lukratywną dla eksporterów destabilizacją. Pod koniec października wicepremier Igor Sieczin, jeden z najpotężniejszych przedstawicieli grupy siłowików, ogłosił, że rząd może spróbować podnieść ceny ropy tworząc nową wewnętrzną rezerwę produkcyjną, w której Rosja mogłaby przetrzymywać surowiec do czasu kiedy cena osiągnie odpowiedni poziom. W tym samym tygodniu sekretarz OPEC zachwycał się Moskwą, gdy rząd zastanawiał się nad przyłączeniem się do skoordynowanego programu cięć w wydobyciu.

Zarówno kartel gazowy jak i pomysł sojuszu z OPEC to część szerszej strategii Rosji, która chce zdestabilizować rynek surowców. Przykładem tych działań były też ograniczenie dostaw na Ukrainę, kampanie przeciw alternatywnym ruciągom i powódź umów z krajami od Nigerii po Boliwię. Niektórzy twierdzą, że jednym z najważniejszych celów wojny w Gruzji było zablokowanie niekontrolowanego przez Rosję szlaku dostaw energii z Azji Środkowej.

Cały ten splot wydarzeń kieruje Rosję w złym kierunku. Wygląda na to, że ich antyrynkowe praktyki mające na celu stworzenie oligopolu coraz bardziej się pogłębiają. Ostatni strażnik wolnego rynku został zmarginalizowany, a państwo znowu staje się arbitralnym graczem zamiast obserwatorem działalności gospodarczej.

Dobra wiadomość jest taka, że stosowany przez Putina system autorytarnego awanturnictwa nie da się utrzymać długo, jako że Rosja może przetrwać lata po kryzysie opierając się tylko na jednym elemencie, którego kraj ma dziś bardzo mało: transparencji.

Choć wartość rosyjskich funduszy stabilizacyjnych przewyższa wszystkie rublowe depozyty kraju o ponad 100 miliardów dolarów, ciągle utrzymuje się niski poziom zaufania do państwa. Wielu ludzi wątpi w prawdziwość głównych wskaźników gospodarczych i zdolność państwa do niewydawania pieniędzy z zagranicznych rezerw.

Wolnorynkowy kapitalizm przeżywa kryzys, nadszedł czas by wysunąć nowe propozycje nowego światowego porządku gospodarczego. Rosja podjęła nieśmiałą próbę przejęcia sterów podczas spotkania w Evian we Francji, kiedy prezydent Dimitrij Miedwiediew nakreślił wizję wielobiegunowego świata suwerennych narodów, w którym nikt nie będzie próbował narzucić innym własnych norm. Przemówienie Miedwiediewa było pełne obiecujących pomysłów, ale w końcu okazało się, że Rosji nie udało sie zaproponować niczego poza opozycją wobec USA i ochroną prywatnych fortun urzędników państwowych, którzy są jednocześnie szefami państwowych korporacji.

Podobnie jak kandydatka na wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych Sarah Palin, Kreml czasów Putina zbudował gospodarcze, polityczne i społeczne mosty do nikąd. Stabilność sytuacji w Rosji zależy w pełni od grupy milionerów, których majątki zakeżą nie tylko od zdolności biznesowych, ale przede wszystkim od arbitralnych decyzji politycznych, manipulacji rynkiem, a czasem ordynarnych kradzieży i nacisków na sektor prywatny. To system, który z natury ogranicza rolę swoich uczestników, w którym inicjatywa i sukcesy są raczej karana niż nagradzane.

Nie dajcie się nabrać, że rosyjski autorytarny kapitalizm to alternatywa dla rynków liberalnych demokracji. Systemu zinstytucjonalizowanej korupcji nie należy mylić z ideologią czy konstruktywną wizją świata.

Putin odpowiada

| No Comments | No TrackBacks

putin%20telewizja

Premier Putin odbył wziął wczoraj udział w dorocznym programie telewizyjnym, podczas którego odpowiadał na pytania obywateli. W programie wystąpił już po raz siódmy, choć pierwszy raz w roli premiera. Na nowo rozbudził dyskusje o dwuwładzy w Rosji i falę złośliwych uwag w części mediów. Premier zapewniał przede wszystkim obywateli, że rosyjska gospodarka i polityka zagraniczna mają się bardzo dobrze. Inaczej niż w poprzednich latach Putin nie krytykował ostro Stanów Zjednoczonych, licząc zapewne na lepsze stosunki z administracją Baracka Obamy.

Na stronie the Guardian można obejrzeć fragmenty programu w tym komentarze Putina, który broni państwowego interwencjonizmu i swojej wypowiedzi w sprawie Ukrainy (o tym, że w razie złamania umów Rosja odetnie dostawy gazu - “nic nie dostaniecie za darmo, musicie płacić”). Russia Today także publikuje zapis rozmowy, tym razem dotyczące spraw mniej drażliwych jak Igrzyska w Soczi czy najlepsze miejsce do kupowania choinki.

putin%20miediwediew

Z artykułu Anne Apelbaum w Washington Post:

Rosyjska polityka zagraniczna opiera się dziś na dziwnym paradoksie. Z jednej strony Rosjanie powrócili do języka, ikonografii i historiografii imperializmu. Z każdym rokiem coraz huczniej świętuje się rocznicę zakończenia Drugiej Wojny Światowej – największego triumfu Związku Radzieckiego. Powróciły radzieckie piosenki i symbole, grozi się użyciem broni nuklearnej, rosyjscy przywódcy określają się mianem “graczy globalnych”.

Jednak z drugiej strony rosyjski system polityczny jest zupełnie nietrakcyjne dla obszaru, na ktrym Rosjanom zawsze najbardziej zależało – Europy. We wschodniej części kontynentu żyją rosyjskojęzyczne mniejszości całkowicie zależne od poliycznego i finansowego poparcia Moskwy. W Europie (zwłaszcza we Włoszech i Niemczech) działa też prężne lobby biznesowe gotowe popierać rosyjskich przywódców w każdych okolicznościach. Ale rosyjski system władzy oparty na
kapitalizmie kolesiów, demokratycznych rytuałach bez samej demokracji, kontroli mediów i wszechobecnej korupcji nie jest dla nikogo atrakcyjny, a Rosjanie mają poważne problemy z budowaniem wokół niego imperium.

miedwiediew%20chavez2
Prezydent Miedwiediew z Hugo Chavezem (zdjęcie AP)


Łatwo uznać współpracę Rosji z Wenezuelą za nieszkodliwy polityczny teatr, próbę uzyskania łatwych punktów potrzebnych w sporach z Waszyngtonem i innych globalnych dyskusjach politycznych. Jednak gdy przyjrzeć się gospodarczym skutkom nowej współpracy, rosyjska taktyka zaczyna wyglądać znacznie poważniej. Oto co napisał w ten weekend Kommiersant:

Dymitrij Miedwiediew we środę długo negocjował ze swoim wenezuelskim partnerem Hugo Chavezem w Caracas. Spotkanie przyciągnęło grube ryby rosyjskiego biznesu. Razem z dziennikarzami na późną konferencję prasową obu przywódców czekali szef Rosnieftu Siergiej Bogdanczikow, Wagit Alekperow z Łukoila, szef Surgutneftegazu Władimir Bogdanow i wiceszef Gazpromu Aleksander Miedwiediew. (...)

Chwilę później pojawił się wicepremier Igor Sieczin, który odpowiada za politykę energetyczną Rosji. To już trzecia wizyta Sieczina w Wenezueli od września.

Dajcie mi znać, jeśli pamiętacie kiedy ostatnio Kreml pracował tak ciężko, by wprowadzić do jakiegoś kraju nie jednego, ale trzech gigantów energetycznych. Już sam fakt, że w Caracas stali ramię w ramię Bogdanczikow, Alekperow i Sieczin sugeruje, że kroi się coś ważnego, znacznie bardziej niebezpiecznego niż prężenie muskułów. Trzeba tę sytuację uważnie obserwować.