Paul Goble komentuje dziś artykuł Walerija Panjuszkina z The New Times, w którym autor dowodzi, że Rosja Władimira Putina zaczyna do złudzenia przypominać ZSRR czasów Leonida Breżniewa. Sam pisałem już kilka lat temu o tym, że suwerenna demokracja to w istocie powrót do Breżniewa.
Zdaniem Panjuszkina “paradygmat Breżniewa” to zgodnie z przewidywaniami Marksa najpierw tragedia, a potem farsa. Podobnie jak wtedy Rosjanie nie lubią korupcji, ale uczą się ją sprawnie wykorzystywać, nie aprobują uprzywilejowanej pozycji elity, ale sami nie wahają się uzyskiwać przywilejów.Jednen z wielu przykładów tego zjawiska stanowi Internet, który zdaniem Panjuszkina pełni rolę “współczesnego odpowiednika samizdatu” Tak jak w wypadku samizdatu czasów Breżniewa, w Internecie “trudno oddzielić ziarno od plewy”.
Tak jak kiedyś nacjonalistycznych “Wieche” czytano znacznie częściej niż walczącą o prawa człowieka gazetę “Kronika Wydarzeń”, tak dziś rosyjski odpowiednik naszej klasy jest odwiedzany znacznie częściej niż którykolwiek z portali informacyjnych, o których użytkownicy sieci zdają się zapominać.
Poza tymi podobieństwami są jeszcze analogie poważniejsze. “Po raz pierwszy od ery Breżniewa władze są odbierane jako zjawisko nadnaturalne. Nikomu nie przychodzi nawet do głowy kłócić się z ich decyzjami. Zamiast tego społeczeństwo uczy się żyć z władzami, oszukiwać je i wygrywać prywatne interesy”.