Kommiersant tłumaczy dlaczego „nowe” zarzuty przeciw Michaiłowi Chodorkowskiemu to tylko powtórka z jego poprzedniej sprawy. Gazeta drukuje też wywiad ze współwięźniem biznesmena, który opowiada o tym, jak zmuszono go do złożenia fałszywych zeznań obciążających Chodorkowskiego w zamian za wcześniejsze zwolnienie.
Nowy styl w sprawie ChodorkowskiegoNowe zarzuty to powtórka starych oskarżeń przeciw byłym szefom Jukosu
Michaił Chodorkowski i Platon Liebiediew usłyszeli w poniedziałek zarzuty kradzieży 350 milionów ton ropy oraz wyprania 487miliardów rubli i 7,5 miliardów dolarów. Trudno uznać te oskarżenia za nowe – w porównaniu z ich starą sprawą wprowadzono tylko kilka kosmetycznych poprawek i zmieniono kolejność akapitów. Prawnicy więźniów nie wykluczają, że prokuratorzy próbują po prostu wykazać się jakąkolwiek aktywnością czekając na decyzję o losie Chodorkowskiego.
Kilka dni temu przedstawiciele biura Prokuratora Generalnego wręczyli Chodorkowskiemu i Liebiediewowi 145-ciostronicowy akt oskarżenia, z którego więźniowie dowiedzieli się o nowych zarzutach kradzieży i prania pieniędzy. To nowa wersja oskarżeń wniesionych w lutym 2007. Wtedy papiery podpisał znany oskarżyciel Salwat Karimow. Dziś na dokumentach widnieje podpis Welerego Aliszewa, śledczego z komitetu śledczego biura Prokuratora Generalnego.
Z aktualnej wersji zarzutów wynika, że Michaił Chodorkowski i Platon Liebiediew w latach 1994 - 96 nielegalnie weszli w posiadanie aktywów Apatit JSC (o czym była już mowa przy okazji pierwszego procesu) i kontynuowali swoją przestępczą działalność. Mówiąc konkretnie mieli zlecić swoim pracownikom fałszowanie umów o wymianie między VNK JSC a czterema cypryjskimi firmami, które pozostawały pod ich kontrolą. W efekcie 38% akcji VNK (wartych 36,2 miliardów rubli) zamieniono na 37 milionów akcji Jukosu (222 milionów rubli). Prokuratorzy uznają te działania za kradzież 38% państwowej firmy VNK.
Według Aliszewa Chodorkowski i Liebiediew mieli następnie włączyć owe 38% do Jukosu wykonując przy tym szereg nielegalnych operacji. Pierwszym krokiem miały być malwersacje z dokumentami nie płynnymi, w wyniku których prawa własności do 52% aktywów Jukosu zostały przelane na zarejestrowaną na wyspie Man Jukos Universal Ltd i zarejestrowaną na Cyprze Hulley Enterprises Ltd. Obie te zagraniczne firmy kontrolowała z kolei Group MENATEP Ltd, założona na Gibraltarze przez neutralnego człowieka podstawionego przez Chodorkowskiego.
Na tym przestępcza działalność biznesmenów bynajmniej się nie skończyła – w latach 1998 – 2004 mieli oni ukraść 349,3 milionów ton ropy. By to osiągnąć zorganizowali umowy między Jukosem a jego wspólnikami – Juganskneftgazem i Samarneftgazem w roku 1996. W 1998 podobny układ zawarto z Tomskneft VNK JSC. Dzięki tym umowom Jukos stał się właścicielem wydobywanej przez nich ropy od razu po wydobyciu jej ze złóż. Umowy te miały być fałszywe, bo Jukos nie był w rzeczywistości kupcem ropy – surowiec dostarczano do innych firm oraz konsumentów w Rosji i poza jej granicami. Cenę, po której Jukos kupował ropę miała ustalać grupa kierowana przez Chodorkowskigo i Liebiediewa. Zdaniem prokuratury była to stawka 2-4 razy mniejsza od rynkowej wartości produktu. Na sprzedaży kradzionej ropy sprzedawanej dalej po cenach rynkowych biznesmeni mieli zarobić 487,4 miliarda rubli i 7,5 miliarda dolarów, które wyprali potem za granicą.
Jeden z prawników Chodorkowskiego Wadim Kliuwgant potem Kommiersantowi, że oskarżenia wysunięte przez Salwata Karimowa nie różnią się od tych podpisanych wcześniej przez Walerego Aliszewa. „Waga zarzutów i kwalifikacja prawna czynów są praktycznie identyczne. Zamieniono tylko kolejnością kilka akapitów i poprawiono język tekstu“. Według Kliuwganta obrona przyjmuje dwa podstawowe założenia: Prokuratorzy chcą zyskać na czasie czekając na polityczną decyzję w sprawie a przeciwnicy Chodorkowskiego chcą zaakcentować swoje stanowisko.
Trzeba pamiętać, że polityczna decyzja o losie Chodorkowskiego i Liebiediewa pozostaje w rękach nowego prezydenta Rosji. W przemówieniu do członków Parlamentu Europejskiego Dimitrij Miediwiediew powiedział 5 czerwca „każdy skazaniec, nie wyłączając Chodorkowskiego, może się starać o ułaskawienie“.
Kliuwgant powiedział, że Chodorkowski uznał zarzuty za absurdalne i nie zamierza przyznawać się do winy. Zdaniem prawniczki Liebiediewa Jeleny Liptser mówi, że jej klient nazwał zarzuty idiotycznymi.
Kommiersant rozmawiał z byłym pracownikiem Jukosu, który uważa, że 140 stron zarzutów stworzono po to, by uniemożliwić oskarżonym zapoznanie się ze sprawą, którą przygotowywano od roku. Dodano też nowe dowody, zwłaszcza protokoły przesłuchań menadżerów Jukosu, którzy przebywali wcześniej za granicą i niedawno wrócili do Rosji. Źródła w prokuraturze twierdzą, że biuro Prokuratora Generalnego potwierdziło te przypuszczenia informując, że Michaił Donow (były menadżer Rospromu i Jukosu a także ojciec chrzestny jednego z dzieci Michaiła Chodorkowskiego), Oleg Szejko (były wiceszef Jukosu) oraz Siergiej Gorkow (kiedyś wiceszef Jukos-Moskwa) byli przesłuchiwani w związku ze sprawą Chodorkowskiego.
Michaił Chodorkowski i Platon Liebiediew dowiedzieli się, że oni także zostaną jeszcze raz przesłuchani w związku ze sprawą. W odpowiedzi na pytania adwokatów o temat i charakter przesłuchań, śledczy stwierdzili, że nie dostali jeszcze konkretnych poleceń z Moskwy. Według rosyjskiego kodeksu karnego oskarżeni muszą dostać pełną dokumentację sprawy do 8 lipca, bo 8 sierpnia kończy się 18 miesięczny okres aresztu Chodorkowskiego i Libiediewa, a muszą mieć przynajmniej miesiąc na przestudiowanie materiałów.
Jekaterina Zapodinskaja