Za Putina Kreml przywrócił już radziecki hymn, prześladował wolną prasę, więził aktywistów i wrócił do tradycji sadów pokazowych i gułagów. Dlaczego więc nie zacząć znowu inwestować też w filmową propagandę w sowieckim stylu? Agencja AP donosi, że „nowy rosyjski rząd próbuje ożywić starą radziecką tradycję filmową wspierając produkcję filmów i miniseriali, które promują przekonania Kremla, ośmieszają jego krytyków oraz gloryfikują wojsko i służby wywiadowcze. (…) Pod względem artystycznym sukcesy produkcji były mocno mieszane“. (Więcej na stronie Innej Rosji).
Szczerze mówiąc nie jest nic wyjątkowo skandalicznego – Pentagon praktykuje to od dziesiątków lat, czego dowodem są filmy patriotyczne w rodzaju Top Gun. Rosjanie mają jednak przed sobą ciężkie zadanie – muszą pobić takie dzieła jak mój osobisty faworyt Pancernik Potimnkin.