Mapa rosyjskiego "imperium energetycznego". Większa wersja mapy dostępna tutaj
Hiszpański gigant energetyczny Gas Natural podpisał kilka dni temu umowę z Gazpromem na wydobycie płynnego gazu (LNG) z pól naftowych Sztokman. Ma to ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego kraju. Umowę, która pozwoli Gazpromowi szybciej i łatwiej negocjować dostawy gazu i ewentualną budowę gazociągów, trzeba widzieć w kontekście sukcesów strategii energetycznej Moskwy w UE, przejmowania kontroli nad gazem z Afryki Północnej (skąd pochodzi 1/3 zasobów gazu Hiszpanii) i prób zwiększenia znaczenia Rosji w handlu gazem na całym świecie, od Morza Barentsa po Boliwię.
Zdaniem Zoe Grainge z Global Insight kontrakt oznacza wejście Moskwy na hiszpański rynek i może pociągnąć z sobą serię kolejnych umów. Cytowany w tym samym artykule analityk z Dresdner Kleinwort twierdzi, że “piękno tej umowy polega na tym, iż Gas Natural wchodzi dzięki niej na wyższy poziom handlu gazem. Z punktu widzenia Gazpromu oznacza ona dostęp do tankowców firmy Gas Natural.”
Do niedawna Hiszpania była stosunkowo bezpieczna przed politycznymi naciskami Gazpromu, przede wszystkim dzięki rozwiniętemu w kraju rynkowi gazu (jednemu z największych w Europie). Jedna trzecia hiszpańskiego gazu pochodzi z dwóch gazociągów – jeden z nich transportuje norweski gaz przez Francję, drugi to gazociąg Magreb – Europa, którego trasa wiedzie z Algierii przez Maroko. Hiszpania to jeden z najszybciej rozwijających się rynków gazu w Europie. Według badań EIA z 2007 między 1994 a 2004 konsumpcja wzrosła trzykrotnie.
Choć Kreml nie może jeszcze “zgasić świateł” w Hiszpanii, postępy Gazpromu w Afryce Półnonej, wzmocnione niedawno przez ofertę zakupu gazu z Libii, wydają się coraz bardziej niepokojące. Jednak w przeciwieństwie do Włochów, dla których wstępna ugoda Rosjan z algierskim Sonatrach oznacza całkowitą klęskę, Hiszpanie wybrali znacznie mądrzejszą drogę politycznej integralności, której głównym zwolennikiem jest Antonio Brufau – szef Respolu, głównego akcjonariusza Gas Natural.
Antonio Brufau, zdjęcie Reuters
Wielu przedstawicielu sektora energetycznego szybko zmienia ton jak tylko ich kraje podpisują dużą umowę z Rosjanami. W wielu przypadkach szefowie firm zamieniają się w lobbystów Moskwy. Wykorzystują wszelkie możliwe środki, od sabotowania wysiłków Komisji Europejskiej, która usiłuje regulować dostawy i monopole dystrybucyjne (np. po to, by uniemożliwić manipulacje cenami typowe dla Gazpromu), po życzliwe doradzenie przyjaciołom z rządu, by nie zwracali uwagi na łamanie praw człowieka i niedociągnięcia demokracji w Rosji (do których zaliczają się między innymi wyrazy poparcia dla Michaiła Chodorkowskiego). Piszę to w oparciu o własne doświadczenia i informacje z zaufanych źródeł.
Jednak w tej trudnej sytuacji ograniczonego dostępu do surowców energetycznych okraszonej przez kolejne przykłady braku poważania przez wielkie firmy etyki, społecznej odpowiedzialności, a nawet racji stanu, Hiszpania stanowiła wyjątkowy przypadek kraju, który zachowywał integralność we współpracy energetycznej z Rosją, zupełnie inaczej niż postępują w tej samej sytuacji Włochy, Francja, Niemcy itp.
Antonio Brufau bez ogródek krytykował ostatnio w wywiadzie dla Financial Times europejskich polityków, którzy są wobec zagrożenia ze strony rosyjskiej energetyki podzielenia, nieskoordynowani i słabi: “W kwestii polotyki energetycznej Europa nie idzie w dobrym kierunku” - powiedział. “Musimy mówić jednym głosem, mieć wspólną politykę, wspólny rynek. (...) Fakt, że Niemcy wynegocjowały z Rosją umowę bilateralną dowodzi, że Europa zawodzi” dodaje.
Trzeba podziwiać odwagę pana Brufau – odpowiedzialnego biznesmena, który mówi o niebezpiecznym powodowanym przez brak równowagi między firmami państwowymi a sektorem prywatnym i o dominacji Gazpromu na europejskim rynku energetycznym, a dwa tygodnie później podpisuje z tym samym Gazpromem umowę energetyczną. Zawsze mówiłem, że Europa będzie bez względu na wszystko dalej kupować gaz i ropę z Rosji, jednak to to zasady tej współpracy są często łamane i politycznie niszczone. Nie powinniśmy jednak dać się nabrać na twierdzenie, że istnieje bezpośrednie połączenie między prowadzeniem interesów z Rosjanami, a przyłączeniem się do ich polityki i lobbingu na rzecz autorytarnego państwa. Europejskie firmy energetyczne mają tu wolny wybór, mogą działać w interesie własnych akcjonariuszy, przestrzegać prawa międzynarodowego i utrzymać stosunki z rosyjskimi firmami państwowymi na czysto biznesowej, a nie politycznej stopie. Przykład BP pokazuje, że tańczenie pod dyktando Kremla przynosi zyski tylko na krótką metę.
Miejmy nadzieję, że Gas Natural stanie się wzorem do naśladowana i gratuluję szefom hiszpańskiej firmy.