Na głowę byłego kanclerza Niemiec Gerharda Schroedera regularnie spadają gromy za załatwianie interesów Gazpromu w czasie pełnienia urzędu i oskarżenia o forsowanie projektu Gazociągu Północnego, który zagraża bezpieczeństwu energetycznemu krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Dziś dowiedzieliśmy się przynajmniej dokładnie ile mu za to płacą.
Według doniesień niemieckiego Focus Schroder za pracę dla konsorcjum Nord Stream zarabia 390 tysięcy dolarów rocznie. Jednak ten układ biznesowy zaczyna się komplikować w związku z krytyką, której ofiarą ciągle pada były kanclerz. Schröder jest dla firmy coraz większym ciężarem w związku z jego fatalnym wizerunkiem dyżurnego lobbysty Kremla (przypomnijmy jego ostatnie występy w obronie rosyjskiej demokracji). Konsorcjum planowało ponoć usunąć byłego niemieckiego przywódcę z centrum uwagi, ale najwyraźniej jest to zadanie niemal niewykonalne ze względu na słabość byłego kanclerza do świateł jupiterów.
To ciekawe, ale nawet jego rosyjscy mocodawcy nie mają nad nim kontroli. Przyznali mu za to kompletnie niezasłużony tytuł naukowy. Schröder powinien się jednak mieć na baczności, bo wkrótce może go zastąpić świeższa była głowa państwa… na przykład Romano Prodi.
