W dość banalnym i upraszczającym problem oświadczeniu były dysydent i rosyjski dziennikarz Aleksandr Podrabinek powiedział niedawno RFE/RL: „Głównym problemem dzisiejszej Rosji wydaje się ograniczanie wolności we wszystkich sferach życia –wolności prasy, wolności tworzenia partii politycznych… Uważam, że jest to w dużym stopniu wynik faktu, że Rosja nie rozliczyła się jeszcze ze swoją komunistyczną przeszłością. Komunizm nie został nigdy potępiony, a co za tym idzie trwają propagowane przez niego wartości, które do dziś uważa się za normalne."
Moim zdaniem podłoże obecnych problemów Rosji z brakiem wolności i poszanowania dla prawa jest bardziej skomplikowane, nie ogranicza się wyłącznie do prostego przyjęcia dziedzictwa przeszłości - w końcu, jak dobrze wie Putin, ludzie chcą widzieć w swojej historii powód do dumy, a nie wstydu.
Jednak pytanie o to, jak Rosja powinna odnieść się do własnej historii powraca w różnych kontekstach. Mark Medish z Carnegie Endowment, który reprezentuje w odniesieniu do Rosji dość wyważone stanowisko, napisał kiedyś, że najlepszym, co mógłby zrobić Putin dla poprawienia bilansu własnych rządów byłoby pochowanie Lenina (a także zwolnienie Chodorkowskiego i zaproszenie do Moskwy papieża).
W podobnym tonie wypowiedział się wczoraj nie kto inny jak Michaił Gorbaczow. Ostatni przywódca ZSRR powiedział dziennikarzom: "Oto co sądzę na ten temat - nasze dzisiejsze dyskusje nie powinny być zdominowane przez sprawę kopania grobów. Ale z pewnością dojdziemy kiedyś do momentu, gdy mauzoleum straci swoje znaczenie i pochowamy Włodzimierza Illicza, oddamy go ziemi tak, jak chciała tego jego rodzina. (...) Myślę, że gdy przyjdzie czas... po prostu się to stanie."
W jaki sposób zabalsamowane ciało wodza rewolucji znalazło się w dyskusji o problemach dwóch ostatnich kadencji prezydenckich? Czy usunięcie mauzoleum z Placu Czerwonego może zmienić istniejące w rosyjskim społeczeństwie koncepcje narodu, tożsamości czy sprawiedliwości? Co wyrośnie na jego miejscu? Na te tematy z pewnością pozostało jeszcze wiele do powiedzenia...