« Wejście Miedwiediewa | Main | Zadyszka Europy w wyścigu po gaz »

Siergiej Mironow w polskich gazetach

siergiej%20mironow.jpg
Siergiej Mironow (zdjęcie AFP)


Gazeta Wyborcza publikuje wywiad z przewodniczącym wyższej izby Siergiejem Mironowem, który w zeszłym tygodniu złożył wizytę w Polsce. Całość tekstu dostępna na stronach gazety.

Czy Rosja chce być mocarstwem takim jak ZSRR?

- Rosja powinna być po prostu sobą, czyli wielkim mocarstwem. Była nim jeszcze przed czasami Związku Radzieckiego, o czym niektórzy zapominają. Musimy być silni, bo w XXI w. czekają nas wielkie wyzwania: terroryzm, handel narkotykami, rozprzestrzenianie broni jądrowej, międzynarodowe grupy przestępcze, które to wszystko finansują. (...)

Co to jest suwerenna demokracja, która zdaniem wielu rosyjskich politologów i polityków panuje obecnie w Rosji?

- Nie jestem zwolennikiem tego pojęcia. Nie uważam, żeby rosyjski model demokracji był inny od modelu zachodniego.

Ale społeczeństwo rosyjskie różni się od społeczeństw krajów zachodnich. U was zawsze jest jeden kandydat i od początku wiadomo, że dostanie ponad 70 proc.

- Bardzo współczuję Amerykanom, że nie mają wybitnego przywódcy, który zdobyłby poparcie całego narodu. W Rosji jest taki przywódca - Władimir Putin, człowiek, który odmienił nasz kraj. Rosja z końca lat 90. i Rosja dzisiejsza to dwa zupełnie różne kraje.

Dziesięć lat temu Rosjanie masowo uciekali z kraju, prawie nikt nie obchodził 12 czerwca, Dnia Niepodległości Rosji. Nawet ja nie obchodziłem tego święta! Dziś ludzie są dumni ze swojego kraju, są dumni ze swojego prezydenta, są dumni ze swojej flagi. Niedawno zgłosiłem projekt ustawy, która zezwoliłaby wszystkim Rosjanom wywieszać flagę na domach (dotąd mogła powiewać tylko na urzędach państwowych). Musiałem ją zgłosić, bo wielu obywateli się tego dopominało! Największa zasługa Putina jest taka, że przywrócił Rosjanom narodową dumę.

I dlatego wyniki naszych wyborów są takie a nie inne. Rosjanie ufają prezydentowi Putinowi i dlatego zagłosowali na Dmitrija Miedwiediewa, którego wskazał na następcę. Głosowali tak, wiedząc, że Putin dalej będzie pracował dla kraju już jako premier. Dzięki temu zachowana zostanie ciągłość władzy i stabilność sytuacji.

Z Mironowem rozmawiał też w zeszły czwartek dziennik "Polska". Wywiad można przeczytać na portalu gazety:

Pewnym problemem pozostaje historia. Dlaczego strona rosyjska nie chce uznać, że Katyń był ludobójstwem? Zasłanianie się strachem przed odszkodowaniami jest mało przekonujące. Rodziny Katyńskie mówią, że chodzi im o rekompensatę moralną, a nie finansową.

Bo ludobójstwo ma miejsce tylko, jeżeli mówimy o działaniach państwa przeciw jakiemuś narodowi. Tutaj chodzi o zbrodnię stalinowską, a przecież od stalinowskich zbrodni nie mniej niż Polacy ucierpieli Rosjanie, Ukraińcy, Żydzi, Tatarzy czy narody Kaukazu. W 1992 r. prezydenci naszych krajów wyraźnie powiedzieli, że Katyń był stalinowską zbrodnią i dlatego nie uważamy, żeby celowe było wracanie do całej sprawy, chociaż oczywiście wiedzieć o tym powinniśmy. Powtarzam jednak - my Katynia nie uważamy za ludobójstwo na polskim narodzie. To były niezgodne z prawem przestępstwa stalinowskie. Przestępstwo, które raz na zawsze zostało osądzone, ale z którym obecne rosyjskie władze nie mają żadnego związku. (...)

Dlaczego Rosja tak ostro sprzeciwia się temu, aby Gruzja i Ukraina zostały włączone do natowskiego Planu działań na rzecz członkostwa?

Nie widzimy potrzeby dalszego rozszerzania NATO na Wschód, bo cokolwiek by mówić, sojusz jest organizacją wojskową.

No dobrze, ale Plan działań na rzecz członkostwa (MAP) to jeszcze nie NATO.

Nie, ale wiadomo, że MAP jest wstępem do NATO i dlatego Rosja niechętnie patrzy na staranie Gruzji i Ukrainy. Jest jeszcze inny aspekt tej sprawy. Jesteśmy realistami i widzimy, że w Gruzji zarówno opozycja, jak rządzący reżim Saakaszwilego oraz społeczeństwo opowiadają się za jak najszybszym wejściem do sojuszu. 80 proc. Ukraińców nie chce jednak członkostwa w NATO. Dlaczego kraje Zachodu, które nieustannie mówią o demokracji, nie zwracają uwagi na opinię narodu? Tak być nie powinno. Nieprzypadkowo premier Putin przypomniał ostatnio słowa Bismarcka, że nieważne są deklarowane zamiary, liczy się potencjał. A potencjał jest taki, że NATO - organizacja wojskowa - coraz silniej otacza Rosję, i to nas niepokoi. Rozszerzenie NATO o Gruzję i Ukrainę jest sprzeczne z naszym narodowym interesem.


TrackBack

TrackBack URL for this entry:
http://www.robertamsterdam.com/cgi-bin/mt/mt-t.cgi/5715

Post a comment

(If you haven't left a comment here before, you may need to be approved by the site owner before your comment will appear. Until then, it won't appear on the entry. Thanks for waiting.)

About

This page contains a single entry from the blog posted on 17 czerwca 2008 16:30.

The previous post in this blog was Wejście Miedwiediewa.

The next post in this blog is Zadyszka Europy w wyścigu po gaz.

Many more can be found on the main index page or by looking through the archives.

Powered by Movable Type 3.31
Hosted by LivingDot