![]()
Dimitrij Miedwiediew i szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso, zdjęcie Reuters
Oto co o szczycie w Chanty - Mansyjsku napisała Polska prasa:
Rozmowy na temat nowego porozumienia o partnerstwie i współpracy między Unią Europejską i Rosją powinny zacząć się już półtora roku temu, ale najpierw blokowała jej Polska domagająca się zniesienia rosyjskiego embarga na import polskiego mięsa (co stało się w styczniu tego roku), a potem Litwa. Zamrożone negocjacje ciążyły nad kolejnymi trzema szczytami UE - Rosja, doprowadzając do coraz bardziej agresywnych wybuchów ówczesnego prezydenta Władimira Putina. - Sami będziemy decydować, co jeść! - krzyczał Putin na szczycie w Samarze w maju ub.r.(...)Rzeczpospolita:- Bezpieczeństwo energetyczne było jednym z głównych tematów. Ale Rosjanie wprost powiedzieli, że nie ma szans na zmianę ich stanowiska - mówi europejski uczestnik rozmów. Moskwa nadal nie zamierza dać zachodnim inwestorom pełnego dostępu do swego przemysłu wydobywczego i rurociągów, bo boi się, że wolnorynkowe reguły odebrałyby jej kontrolę nad ropą i gazem. A to utrudniałoby straszenie Europy przykręceniem kurka.(...)
Najważniejszym tematem dla prezydenta Rosji był niedawno ogłoszony przez niego w Berlinie pomysł podpisania europejskiego paktu bezpieczeństwa, który miałby powstać na konferencji z udziałem krajów Europy, USA i Kanady.
- Cały kontynent nie może polegać na gwarancjach tylko jednego państwa - przekonywał Miedwiediew, choć ani razu nie wymienił nazwy Stanów Zjednoczonych. Tłumaczył, że nie sprawdza się ani OBWE (Moskwa uważa, że Waszyngton zamienił tę organizację w narzędzie swej ekspansji na terenie byłego ZSRR), ani NATO, ani Unia Europejska. - Na razie nie do końca rozumiemy, w co Moskwa chciałaby nas wpakować - wyjaśniał jeden z europejskich uczestników szczytu.
Naftowe pieniądze widać wszędzie, co ma pokazać unijnym politykom potęgę Rosji. – To prawda, że dostarcza nam ona większość ropy i gazu. Ale to my finansujemy jej bogactwo. Jesteśmy od siebie nawzajem zależni – mówi „Rz” Ria Oomen-Ruijten, Holenderka kierująca delegacją Parlamentu Europejskiego do Rosji.W samej Rosji szczyt nie wywołuje jednak specjalnych emocji. W rosyjskich mediach informacje o nim zostały całkowicie zdominowane przygotowaniami do półfinałowego meczu Rosja – Hiszpania na Euro2008. Nieprzypadkowo najpopularniejszym newsem pierwszego dnia szczytu stała się informacja o wspólnym oglądaniu rosyjsko-hiszpańskiej rywalizacji przez prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa i szefa unijnej dyplomacji, Hiszpana Javiera Solanę na dużym plazmowym ekranie w holu hotelu w Chanty-Mansyjsku.
Dziennik:
W żadnej z najważniejszych kwestii nie udało się wczoraj unijnym przywódcom dojść z Rosjanami do porozumienia. Przede wszystkim w tym, na czym im zależy najbardziej - w kwestii energii. "Tu Rosjan i Europejczyków dzieli wszystko. Kreml ma poczucie, że dzięki wysokim cenom ropy i gazu trzyma najważniejsze karty i nie musi się z niczym liczyć. Dlatego mało prawdopodobne, aby Miedwiediew poszedł tu na jakieś ustępstwa" - tłumaczy DZIENNIKOWI James Nixey z Brytyjskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.Jednak choć aż 2/3 przychodów z eksportu Rosji pochodzi ze sprzedaży ropy i gazu do UE, to Europejczykom nie udało się przekonać Miedwiediewa do respektowania międzynarodowych reguł ochrony inwestycji. Symbolem złego traktowania są losy koncernu BP, któremu rosyjskie służby podatkowe i prokuratura wytoczyły już 9 procesów. W ten sposób chciano wymusić odsprzedaż Gazpromowi koncesji na eksploatację najbardziej intratnych złóż ropy i gazu na terenie Rosji. Z kolei Unia nie zamierza dopuścić, by Gazprom przejął sieć gazociągów i ropociągów na terenie UE - projekt dyrektywy blokującej jest już w Parlamencie Europejskim. Oliwy do ognia dolała także wojna handlowa, która w dniu otwarcia szczytu wybuchła między Finlandią i Rosją z powodu ograniczenia przez Moskwę handlu drewnem.