![]()
Dimitrij Miedwiediew i kanclerz Merkel (zdjęcie Reuters)
Przy okazji wizyty Dimitrija Miedwiediewa w Niemczech w "Gazecie Wyborczej" i "Rzeczpospolitej" ukazały się wywiady z odpowiednio Andreasem Schockenhoffem, pełnomocnikiem rządu RFN ds. stosunków z Rosją i politologiem Alexanderem Rahrem, którzy mówią o aktualnej sytuacji w stosunkach rosyjsko-niemieckich:
Fragment za GW:
- Dziś do Berlina przyjeżdża prezydent Dmitrij Miedwiediew. Wierzy pan, że to on, a nie Władimir Putin, pociąga za sznurki?
- Miedwiediew został wybrany na prezydenta, nie degradujmy go do roli marionetki. To pierwszy rosyjski prezydent, który nie dorastał w strukturach sowieckich i nie jest z KGB. Zobaczymy, czy uda mu się unowocześnić i zdemokratyzować Rosję, jak zapowiada. Chcielibyśmy, żeby tak się stało, i będziemy go w tym wspierać.(...)Za rządów Putina kwestia demokracji zeszła na drugi plan, ważniejsze było wzmacnianie państwa. Myślę, że Rosja stała się już na tyle stabilnym krajem, by pozwolić sobie na więcej otwartości i pluralizmu. (...)
-Przestrzega pan przed Rosją
- Tak, bo Rosja już kilka razy zakręcała kurki z gazem czy ropą. Próbowała w ten sposób wywierać presję na Ukrainę, Białoruś. Litewska rafineria w Możejkach jest odcięta od dostaw z rurociągu Przyjaźń od prawie dwóch lat. Rosjanie twierdzą, że odnoga rurociągu prowadząca do Możejek jest w tak złym stanie, że trzeba było ją wyłączyć. Nie wiem, na ile jest to prawda. Tą sprawą trzeba się zająć podczas rozmów z Rosją.
Ja nie uważam Rosji za zagrożenie. Widzę raczej wzajemne zależności Rosji i Europy. Rosja potrzebuje inwestycji. Jeśli chce być nowoczesnym narodem przemysłowym, który czerpie zyski nie tylko z wydobycia surowców, to potrzebuje Europy jako rynku zbytu i źródła nowoczesnych technologii. Nie sądzę, by Rosja się od nas odwróciła. Ale Unia zadba o swe interesy w Rosji, tylko jeśli będzie mówić jednym głosem. Nie może dać się podzielić. Tylko wtedy będziemy dla Rosji poważnym partnerem.
I cytat z rozmowy "Rzeczpospolitej":
- Berlin jest pierwszą stolicą Zachodu, którą odwiedza Miedwiediew. (...) Czy to zwiastuje jeszcze większą przyjaźń Rosji z Niemcami?
Alexander Rahr: Wybór Berlina nie jest przypadkowy. Niemcy są w pewnym sensie adwokatem rosyjskich interesów na Zachodzie. Spośród wszystkich państw zachodnich Rosja ma największe zaufanie do Niemiec. Opór Niemiec przeciwko natychmiastowemu przyjęciu Gruzji i Ukrainy do NATO na niedawnym szczycie w Bukareszcie jeszcze wzmocnił więzi Moskwy i Berlina. Ważną rolę odgrywa też niemal wzorcowa współpraca gospodarcza obu krajów. Moskwa traktuje Berlin jako drzwi do Europy.(...)
- Nie zaprzeczy pan, że socjaldemokraci są bardziej prorosyjscy niż chadecy. Panuje pogląd, że gdyby Merkel została wcześniej kanclerzem, nie doszłoby do porozumienia z Rosją w sprawie gazociągu północnego.
SPD ma inne tradycje, to za rządów Willy’ego Brandta rozpoczęła się Ostpolitik, która przyniosła zamierzone efekty. CDU stawiała w większym stopniu na więzi transatlantyckie i wspierała politykę Ronalda Reagana: wykończenie Rosji sowieckiej morderczym wyścigiem zbrojeń. Dziś sytuacja jest inna. Prawdą jest, że Gerhard Schröder nie brał pod uwagę opinii Polski i innych krajów w sprawie gazociągu północnego, bo ich wpływ na politykę europejską nie był tak znaczny jak dziś. Angela Merkel kładzie nacisk na prawa człowieka także dlatego, że inna jest dziś Europa. Jestem jednak przekonany, że nawet gdyby to Helmut Kohl miał podjąć decyzję o gazociągu północnym, byłaby ona taka sama. Europa potrzebuje energii i gazociąg zapewne powstanie. Jest już za późno na protesty.