![]()
Anatolij Czubajs z premierem Putinem, zdjęcie AP
Przyzwyczailiśmy się już do różnych linii obrony działań Gazpromu w Europie. Partnerzy rosyjskiego giganta E.ON i EdF połączyli siły w zwalczaniu pomysłu Komisji Europejskiej na wprowadzenie specjalnej klauzuli dotyczącej współpracy z Gazpromem. Ich taktykę dosyć łatwo rozgryźć – Gazprom to „godna zaufania” firma, która zawsze wywiązuje się z podjętych zobowiązań, a w Europie pada ofiarą niesprawiedliwej dyskryminacji, co uniemożliwia stosowanie wobec niej zasady wzajemności, na którą w pełni zasługuje.
Naprawdę zaskoczyło mnie za to, że ostatnio do chóru piewców Gazpromu dołączył nie kto inny jak Anatolij Czubajs, niezależny liberał posiadający niezwykły polityczny instynkt przetrwania. Ostatnio Czubajsowi udało się wyjść cało ze starcia z Igorem Sieczinem – osiągnięcie, którym może się pochwalić bardzo niewielu. Neil Buckley fascynująco komentuje uwagi Czubajsa o Gazpromie, które ukazały się dziś w Financial Times. Poważnie się zastanawiam, komu polityk odwzajemnia przysługę. Działania tego człowieka pozostają jednak całkowicie nieprzewidywalne.
Wszystko to nie zmienia faktu, że w argumentacji obrońców moskiewskiego giganta gołym okiem widać poważne niedociągnięcia. Gazprom nie jest normalną firmą, a problem wzajemności w stosunkach z Rosjanami często bywa źle rozumiany. Urzędnicy z Komisji Europejskiej podkreślali, że Gazprom powinien się cieszyć, iż jest traktowany tak samo, jak światowe potęgi typu Microsoft. Działania regulacyjne w Europie nie są tak jak w Rosji wyłącznie metodami zastraszania.
Rosja o strachu UE przed Gazpromem
Neil Buckley, Moskwa
Jeden z kluczowych liberalnych reformatorów Rosji oskarżył Unię Europejską o próbę ograniczenia dostępu Gazpromu do rynku gazu z przyczyn politycznych, wywołanych nieracjonalnym lękiem przed rosyjskim gigantem.Anatolij Czubajs, architekt rosyjskiej prywatyzacji lat 90. powiedział FT, że toczące się na forum UE dyskusje o potrzebie oddzielenia produkcji od dystrybucji aktywów ma „pomóc rozwiązać wątpliwości związane z Gazpromem”.
Po miesiącach kłótni kraje UE doszły ostatnio do kompromisu w sprawie reformy rynku energetycznego, która nie będzie wymuszała na firmach oddzielenia produkcji od dystrybucji. Przedstawiciel UE mówi jednak, że bez zmian pozostaną ograniczenia dla graczy Unii, takich jak Gazprom.
Rosja jest z proponowanych ograniczeń bardzo niezadowolona. Projekt musi jeszcze przejść akceptację Parlamentu Europejskiego.
„To próba ubrania w ładne słowa paternalistycznego i geopolitycznego myślenia, które nie ma żadnego przełożenia na liberalną gospodarkę” twierdzi Czubajs.
Czubajs pracował przez ostanie 10 lat na planowaniu prywatyzacji JES, rosyjskiego monopolu elektryczności, które przestanie w przyszłym tygodniu istnieć po sprzedaży swoich generatorów. Ostra wypowiedź polityka sugerująca niesprawiedliwe traktowanie Gazpromu przez UE jest szczególnie uderzające, bo Czubajs wielokrotnie krytykował gazowego monopolistę.
Ostrzegł, że decyzje Europy to część ogólnoświatowej tendencji zwiększania interwencjonizmu państwa w handel ropą i gazem oraz zamykania wewnętrznych rynków. Jego zdaniem taka polityka to „ślepy zaułek”, który oznacza duże zagrożenie „dla Rosji i reszty świata”. Powrót do protekcjonizmu to w opinii Czubajsa „szaleństwo”.
„Ograniczając dostęp Gazpromu na swoje rynki UE ogranicza tym samym możliwości dostaw. Może to przynieść tylko jeden efekt – wzrost cen… Oznacza to w praktyce, że zmuszacie własnych obywateli do opłacania swoich politycznych lęków”.
„Oczywiście my też popełniliśmy błędy, naciskając partnerów kiedy nie było to konieczne” dodaje Czubajs. Jednak obawy Zachodu są jego zdaniem przesadzone.
„Przyjrzyjcie się historii podniesienia cen gazu dla Ukrainy, Białorusi, Gruzji i Armenii. Zostały one na Zachodzie przyjęte w zupełnie niewłaściwy, wręcz nieuczciwy sposób. Putin został naznaczony opinią energetycznego szantażysty, człowieka, który używa energetyki jako broni. Ta zgrana płyta głęboko zapadła w świadomość europejskiej elity”.
Czubajs zapewnia, że podniesienie cen gazu dla byłych republik radzieckich miało na celu wyłącznie „zakończenie rozdawania państwowych pieniędzy”. (…)
”Działania Putina były całkowicie słuszne – gdyby podjął je jakikolwiek inny kraj zostałyby uznane za zupełnie normalne” tłumaczy Czubajs. „Jednak w wykonaniu Rosji zyskują od razu etykietę szantażu energetycznego, mówi się o mackach Kremla sięgających Londynu i Paryża i agentach KGB na każdym rogu, a rosyjski gaz zaczyna się wydawać bardziej niebezpieczny niż radzieckie czołgi”.