Okazuje się, że lewicowym działaczom nowa generacja państwowych przedsiębiorstw energetycznych nie podoba się tak samo, jak ancien regime międzynarodowych firm paliwowych. Joshua Kurlantzick, który już wcześniej napisał parę ciekawych rzeczy, opublikował nowy artykuł w Mother Jones zatytułowany „Wsadź do baku tyrana”. Tekst opatrzony jest dość przerażającymi ilustracjami. Najciekawsze fragmenty cytujemy poniżej:
Tekst za Mother Jones:
Tak twardej postawy wyraźnie zabrakło w czasie spotkania van der Veera z prezydentem Putinem w zimie 2006. Przez ostatnią dekadę Shell ciężko pracował nad Sachalinem-2, wartym miliardy dolarów projektem wydobycia gazu i ropy na dalekim wschodnim wybrzeżu, gdy tymczasem Putin ściągnął cugle i przekazał je państwowemu Gazpromowi. Aby zachować swe finansowe udziały w projekcie, Shell musiał ponoć wypłacać Kremlowi specjalną dywidendę w wysokości setek milionów dolarów rocznie. Mimo to, dyrektor generalny Shella ogłaszając zawarcie transakcji był cały w skowronkach: „Bardzo panu dziękuję za wsparcie” – zwrócił się van der Meer do Putina, stojąc z nim w ozdobnej sali recepcyjnej na Kremlu – „To dla nas świetna wiadomość, że stabilizacja została osiągnięta i że możemy ze sobą współpracować.”Płaszczenie się nie jest może specjalnością takich facetów jak van der Meer, ale lepiej powinien się do niego przyzwyczaić. Niebotyczne ceny ropy zachęciły Rosję i inne petropaństwa do przeciwstawienia się zachodnim prezesom i przeprowadzania państwowych operacji paliwowych na własną rękę. Niektórzy z międzynarodowych gigantów, mimo wciąż rekordowych zysków, zaczynają gwałtownie tracić siłę przebicia na rynku światowym. Do tego ich akcje spadają, więc szefowie koncernów mogą tylko zacisnąć zęby i czekać na lepszy moment. Zdaniem Andrew Neffa, starszego analityka ds. energii z instytutu prognostyki ekonomicznej Global Insight “Czekają nas dalsze zmiany w branży paliwowej, w której państwowe przedsiębiorstwa paliwowe będą rozdzielać wpływy”. (…)
Nie czujecie współczucia dla rządzących przemysłem? Zastanówcie się nad tym. W przeszłości, aktywiści walczący o złagodzenie reżimów paliwowych, takich jak Birma, wywierali naciski poprzez kampanie PR-owe mające zawstydzić zachodnich partnerów. Jednak te czasy minęły. W obliczu słabnących wpływów, międzynarodowe koncerny jeszcze chętniej przymkną oko na nadużycia. Żeby zdobyć dostęp do ropy w Libii, kraju zatrważająco lekceważącym sobie prawa człowieka, koncerny naftowe zaproponowały dyktatorowi Kadafiemu niemal całkowite zyski z jakichkolwiek umów partnerskich. Sześć miesięcy po przejęciu przez Rosję projektu Sachalin-2, najważniejsi prezesi koncernów na forum zorganizowanym w Petersburgu - rodzinnym mieście byłego prezydenta - prześcigali się w podlizywaniu się Putinowi. „Prezydent jest niezwykle otwarty i bezpośredni. Chcemy dalszych inwestycji.” – nadskakiwał prasie po spotkaniu Christophe de Margerie, szef francuskiego giganta Total. Nawet gdy Kreml przykręcił śrubę BP by odsunąć go od jednego z najważniejszych projektów w kraju, dyrektor naczelny Tony Harward próbował czarować, zapewniając, że BP „było zadowolone z pozycji pomniejszego udziałowca Rosnieftu” – kolejnej kontrolowanej przez państwo firmy. (…)
Koncerny państwowe, dla odmiany, są niemal bezkarne. Według opracowania Matthew Chena, badacza z Instytutu Bakera Uniwersytetu Rice, niektóre z firm nie podają żadnych informacji dotyczących ich przynależności korporacyjnej. Dwie z trzech chińskich firm naftowych oskarżano o poważne ekologiczne przestępstwa, w tym o olbrzymi wyciek rakotwórczej benzyny, który w 2005 roku zatruł zasoby wodne w północno-wschodnich Chinach i na przygranicznych terenach rosyjskich. W rankingu największych światowych firm oceniającym ich stosunek do biznesowej i społecznej odpowiedzialności, opublikowanym w 2007 roku przez Fortune, Chińskie Państwowe Przedsiębiorstwo Paliwowe zajęło 80. ze 100 miejsc. Gazprom wypadł jeszcze gorzej – na 86. Szczyt listy zajmowało kilka międzynarodowych firm paliwowych, takich jak Shell, Total czy Maraton. Na pierwszej pozycji znalazł się koncern BP. Może zawdzięczają to tylko greenwashing, ale te firmy przynajmniej dbają o swój wizerunek.