Nie jest do końca jasne, czy wszystkie problemy, jakie ma ostatnio BP ze swoją rosyjską filią TNK-BP – w tym aresztowania, włamania do biur i utrudnienia wizowe - są związane z rządową kampanią mającą na celu przejęcie udziałów większościowych, czy raczej wynikają z konfliktów z partnerami z rosyjskiego sektora prywatnego, niezmiernie wpływowymi miliarderami – Lenem Bławatnikiem, Wiktorem Wekselbergiem i Michaiłem Fridmanem. Zdaniem wielu obserwatorów były to działania Kremla zmierzające do wywłaszczenia. Jednak najnowszy raport Wall Street Journal sugeruje, że problemy TNK-BP wynikają z przepychanek między udziałowcami, którzy chętnie uciekają się do wpływów na Kremlu aby walczyć o swoje.
Moim zdaniem próby zniechęcenia Bławatnika, Wekselberga i Fridmana do sprzedaży udziałów państwowym przedsiębiorstwom świadczą o tym, że BP zależy na zawarciu z Gazpromem umowy o współpracy i partnerstwie przy podziale aktywów – podobnie, jak było w przypadku Eni. Przypieranie w ten sposób do muru międzynarodowych firm wydaje się ulubioną taktyką negocjacyjną Gazpromu: udaje, że przychodzi z pomocą w trudnościach, które sam stworzył. Kiedy w końcu korporacje są zmuszone do sprzymierzenia się z monopolistą, ofiarami tego padają konkurencja i zwykli konsumenci.
Raport Gregory’ego White’a i Guy’a Chazana:
Problemy BP nasuwają skojarzenia z sytuacją Shella w 2006 roku, kiedy to koncern odsprzedał Gazpromowi kontrolę nad swoim projektem Sachalin-2. Jednak ludzie związani z TNK-BP i inni śledzący sprawę urzędnicy z sektora przemysłowego twierdzą, że nie dało się tu odczuć zaplanowanego z góry nacisku, jak w przypadku Shella. Problemy wizowe zostały rozwiązane tuż po nagłośnieniu ich przez BP, a dochodzenie w sprawie szpiegostwa najwyraźniej zawieszono. Choć Gazprom wyrażał w przeszłości zainteresowanie nabyciem rosyjskich udziałów w TNK-BP, to osoby związane w obydwiema stronami twierdzą, że do żadnych rozmów nie doszło. Negocjacje BP z Gazpromem są jak na razie bezowocne.Zdaniem ludzi ze środowiska koncernu, BP uważa, że rosyjscy partnerzy pracują nad zyskaniem przewagi w razie gdyby miało dojść do sprzedaży. Oni tymczasem podejrzewają BP o układanie się z Gazpromem za ich plecami. Współudziałowcy mówią też, że BP nie jest dość ostrożne w kwestii zarządzania wydatkami przez kierownictwo TNK-BP. Jak powiedziała nam jedna z osób z otoczenia rosyjskich współudziałowców: Problem z BP polega na tym, że nie zwraca uwagi na to, co się dzieje, dopóki nie pojawia się kryzys.
Osią konfliktu jest teraz 148 specjalistów – pracowników BP przydzielonych TNK-BP do pomocy przy planowaniu miejsc i metod przeprowadzania odwiertów. Według BP ich praca jest niezbędnie potrzebna. Rosyjscy współudziałowcy zakwestionowali jej koszt - sięgające w niektórych przypadkach miliona dolarów rocznie wydatki na wynagrodzenia, dodatki i wydatki bieżące.
Tuż po wyjaśnieniu problemów wizowych, sąd wydał we wtorek nakaz, w wyniku którego BR musiało ponownie zawiesić pracę specjalistów. Nakaz, wydany w zeszłym tygodniu w syberyjskim Tjumeniu, został wydany w sprawie wytoczonej przez moskiewską firmę ZAO Tetlis. ZAO Tetlis, która posiada niewielkie udziały jednego z oddziałów TNK-BP, oskarżyła TNK-BP o to, że jego wynagrodzenia dla specjalistów z BP stanowią nielegalna dywidendę dla BP. Następna rozprawa została wyznaczona na wtorek.
Zdaniem TNK-BP te oskarżenia są bezpodstawne i firma zamierza z nimi walczyć. Długotrwały brak specjalistów może wpłynąć na zdolności produkcyjne TNK-BP. Osoby blisko związane z BP podejrzewają o inspirowanie sprawy jednego ze współudziałowców - Grupę Alfa, znaną z agresywnych metod działania. Nie udało nam się zdobyć komentarza menadżerów Tetlis, jednak według informacji dostępnych na stronie firmy kilku z nich pracowało w latach 90. dla Grupy Alfa. Rzecznik Alfy odmówił komentarza w tej sprawie.
Hayward, dyrektor generalny BP, skarżył się ponoć na trudności TNK-BP w rozmowie z szefem Alfy, Fridmanem, jednak kierownictwo Alfy zaprzeczyło, jakoby było w jakikolwiek sposób zaangażowane w sprawę.