Forbes przypomina czytelnikom to, co my powtarzamy od lat: Rosja mogłaby odnosić znacznie większe sukcesy, gdyby państwo rozluźniło kontrolę na gospodarką i społeczeństwem, pozwalając obywatelom rozwinąć ich naturalny potencjał.
W Rosji przedsiębiorcy boją się nie tylko konkurencji. Muszą przede wszystkim uważać, czy zza rogu nie czai się na nich rząd gotowy przejąć owoce ich pracy. Wiele dużych firm związanych z sektorem surowców naturalnych albo należy (przynajmniej częściowo) do rządu, albo jest zależna od jego kaprysów. Oprócz tego istnieje jednak nisza wolna w większości od ingerencji władz – chodzi o prężnie rozwijający się rynek usług, jak telekomunikacja, przemysł farmaceutyczny i inne.Największe niebezpieczeństwo polega na tym, że takie podzielenie gospodarka może wkrótce skutkować stagnacją. Inwestorzy pozostają zawsze świadomi, że rząd może arbitralnie wybrać nową dziedzinę, w którą wbije swoje szpony. Wielu Rosjan z zapartym tchem czeka, by dowiedzieć się z której strony powieje wiatr w polityce i gospodarce po przejęciu władzy przez Dimitrija Miedwiediewa
.