« The Economist: Dziel, rządź lub ględź | Main | Odszedł król, niech żyje król, część I »

Nadzieje i obietnice

med.jpg

Wczorajszy artykuł w Financial Times nawołuje Zachód do korzystania z nadarzającej się okazji do rozpoczęcia nowych dyskusji na temat Rosji. Apeluje także do Miedwiediewa o dotrzymanie obietnic wyborczych – przywrócenie praworządności i uwolnienie więźniów politycznych, takich jak Michaił Chodorkowski:


Tłumaczenie za Financial Times:

Kujcie Dmitrija póki gorący

We środę Dmitrij Anatoljewicz Miedwiediew został zaprzysiężony na prezydenta Rosji. Stanowisko przejmuje po Władimirze Putinie, który będzie teraz premierem. Po raz pierwszy w burzliwej historii Rosji zdrowy przywódca w warunkach pokoju przekazuje władzę na Kremlu swojemu prawnie zatwierdzonemu następcy.


Jednak nie możemy dać się zwieść symbolom – w rzeczywistości to Putin jeszcze przez długi czas będzie rządził Rosją, a jego protegowani – byli oficerowie KGB – będą mieli wpływ na sytuację w kraju.


Jeżeli jednak Miedwiediew dobrze to rozegra, może zyskać taką władzę jak Putin, o ile ten zechce się wycofać i o ile władza w kraju będzie nadal skupiała się na Kremlu.


Choć dla obydwu polityków zachowanie ciągłości władzy jest bardzo istotne, nowa prezydentura może być także okazją do zmiany punktu ciężkości. Nie jest to bezpodstawne stwierdzenie – Miedwiediew jest pierwszym rządzącym spoza Partii Komunistycznej od 1917 roku.


Miedwiediew jest prawnikiem i zobowiązał się do wspierania praworządności. Jego obietnica powinna cieszyć Rosjan, którzy na co dzień cierpią z powodu nadużyć rządzących, łapówkarstwa i skorumpowania wymiaru sprawiedliwości. Jest wśród nich także Michaił Chodorowski, magnat naftowy ze względów politycznych osadzony w więzieniu pod zarzutem defraudacji; obecnie wysuwane są przeciw niemu nowe oskarżenia. Miedwiediew musi dowieść, że poprzez praworządność rozumie także wzmocnienie praw obywateli, a nie – wzorem Putina – utwierdzanie władzy wszechmocnego już państwa.

Putin i Miedwiediew chcą także załagodzić napięte stosunki z Zachodem. Putin próbował zakończyć spory, również te z USA związane z amerykańska tarczą rakietową i z Unia Europejską o embargo na polskie mięso. Zachód powinien jak najlepiej wykorzystać tę okazję – współpraca z Rosją jest istotna w kwestii energetyki, zwalczania międzynarodowego terroryzmu oraz stosunków z Bliskim Wschodem i Iranem.


Jednak zachodni przywódcy nie mogą być naiwni – ważniejsze jest nie to, co Rosja mówi, a to, co robi. Nawet jeśli jej gesty wobec Zachodu są względnie pokojowe, nadal protestuje przeciw rozszerzeniu NATO i wywiera coraz silniejszą presję na Gruzję, wspierając oddziały wojskowe w separatystycznej Abchazji. Retoryka w Moskwie i Tbilisi jest bardzo niepokojąca: obydwa kraje twierdzą, że nie chcą wojny, jednak niebezpieczeństwo uwikłania się w konflikt zbrojny narasta.


Zachód musi być nieugięty – suwerenność krajów postsowieckich musi zostać zachowana, tak jak suwerenność jakichkolwiek innych krajów, a Miedwiediew musi pokazać, że – jako prawnik – ma tyle samo szacunku dla prawa międzynarodowego, co dla państwowego.

TrackBack

TrackBack URL for this entry:
http://www.robertamsterdam.com/cgi-bin/mt/mt-t.cgi/5060

Post a comment

(If you haven't left a comment here before, you may need to be approved by the site owner before your comment will appear. Until then, it won't appear on the entry. Thanks for waiting.)

About

This page contains a single entry from the blog posted on 7 maja 2008 17:33.

The previous post in this blog was The Economist: Dziel, rządź lub ględź.

The next post in this blog is Odszedł król, niech żyje król, część I.

Many more can be found on the main index page or by looking through the archives.

Powered by Movable Type 3.31
Hosted by LivingDot