« NATO i rosyjska histeria | Main | Steinmeier wrogiem Miedwiediewa »

Recepta dla Europy, część I


Oto pierwszy z serii artykułów, w których zastanowimy się nad tym, jak Unia Europejska może zmniejszyć swoją zależność od rosyjskiego gazu i zwiększyć tym samym bezpieczeństwo energetyczne kontynentu.


mapa%20gazociagow.gif


Recepta dla Europy

O możliwościach uniezależnienia się Europy od rosyjskiego gazu

Robert Amsterdam, Derek Brower, Tom Nichols


Z zależnością UE od dostaw gazu z Rosji wiąże się mnóstwo różnych czynników, ale jednym z nich z pewnością nie jest nieświadomość problemu. W ostatnich latach podjęto wiele politycznych i biznesowych inicjatyw, które miały tę zależność zmniejszyć. Jednak większość prób zawiodła. Znani eksperci napisali całe tomy analiz i ostrzeżeń, niewiele powstało za to dobrych strategii zmiany sytuacji. Dlaczego Unia Europejska nie potrafi skutecznie zdywersyfikować dostaw energii? Dlaczego obywatele państw członkowskich powinni bać się rosyjskiej dominacji rynku? Czy Europa ma szanse poprawić swoje stosunki energetyczne z Rosją?

Spróbujemy przyjrzeć się najważniejszym wyzwaniom, jakie wiążą się z odpowiedzią Europy na rosnące upolitycznienie dostaw energii z Rosji i wskazać rozwiązania, których zastosowanie pomoże rządom i przedstawicielom świata biznesu zmniejszyć problem i uniknąć w przyszłości kryzysu energetycznego.

Nasze propozycje mają wesprzeć dialog energetyczny, jaki Unia prowadzi z Rosją i posunąć do przodu dyskusję o stworzeniu bardziej konkurencyjnego i bezpieczniejszego rynku, który byłby bardziej opłacalny zarówno dla dostawców jak i dla konsumentów. Sprawa robi się coraz bardziej pilna. Wiele źródeł dzisiejszych problemów widać było już dawno temu. Z biegiem czasu okazuje się, że części z nich można by uniknąć, gdyby kiedyś podjęto zdecydowane kroki. Europa nie może sobie pozwolić na zmarnowanie kolejnych pięciu lat na bezczynnym przyglądaniu się erozji bezpieczeństwa i poddawaniu się coraz większej kontroli monopolu autorytarnego państwa nad dostawami energii.

Od dłuższego czasu dowodzimy, że stosunkom energetycznym Rosji z Europą przyświecają problematyczne zasady podziałów, asymetrii i przejęcia. Mówiąc o „podziałach” energetycznych mamy na myśli sukcesy dyplomacji rosyjskiej, która zablokował zbudowanie wspólnej europejskiej polityki energetycznej, tworząc na jej miejscu wszechobecny system umów bilateralnych z graczami na kontynencie. Mark Leonard i Nicu Popescu z ECFR dokładnie opisali tę strategię w swoim zeszłorocznym raporcie. Czytamy w nim, że „wybieranie poszczególnych państw członkowskich, z którymi podpisuje się długoterminowy kontrakty niszczy podstawy wspólnej polityki energetycznej”. Rosjanie doskonale zdają sobie sprawę, że brak jedności Europy w tej dziedzinie daje im ogromną przewagę.

Ten zaraźliwy bilateralizm uniemożliwił praktycznie wspólne negocjacje czy sprawiedliwy, zgodny z prawem i apolityczny handel surowcami energetycznymi. W 2007 rosyjska taktyka „dzielenia” stała się szczególnie agresywna. Moskwa zaangażowała się w wielkie projekty energetyczne we Francji i Niemczech, podpisała umowę z francuskim Total na eksploatację pól Sztorman, a z zagranicznych inwestorów BP i Royal Dutch Stell uczyniła własnych zakładników.

europa%20energetyka.jpgRosnąca współzależność między Rosją a Europą to teoretycznie bardzo pozytywny scenariusz. Na wspólnym rozwoju i zabezpieczeniu dostaw powinno w tej sytuacji zależeć obu stronom. Jednak ta konkretna współzależność nie opiera się na wolnym rynku czy równym dostępie do zasobów. Te „asymetrie” działają na niekorzyść Europy. Narzucony przez władze monopol Gazpromu nad eksportem to tylko jeden ze środków, które blokują wolną konkurencję w sektorze energetycznym. Utrzymanie monopolu zawęża możliwości wyboru importerów, co z kolei skutkuje brakiem równowagi przy stole negocjacyjnym.

Restrykcje Rosji, która nie pozwala zagranicznym inwestorom na dostęp do zasobów strategicznych (jak gaz i ropa) i notoryczne łamanie międzynarodowych zasad dotyczących prawa własności. Przez wiele ostatnich lat Gazprom uzyskał nieograniczony, bezpośredni dostęp na rynki europejskie. Tymczasem Rosja nie pozwoliła europejskim firmom na podobne zaangażowanie u siebie, co zapewniłoby równowagę i stworzyło rzeczywistą współzależność.

Widzieliśmy też w ostatnim czasie przykłady rosyjskiej techniki sabotowania alternatywnych projektów przesyłu surowców energetycznych, które dzięki działaniom Moskwy stawały się nieatrakcyjne i nieopłacalne. Widać to najlepiej w przypadku rosyjskie umowy z algierskim Sonatrachem, w wyniku której w rękach grupy znalazło się 69% włoskiego gazu. Ta przerażająca perspektywa skłoniła Eni do podpisania z Gazpromem jednej z największych na świecie umów na dostawy gazu. Rosja głośno mówi też o stworzeniu gazowego odpowiednika OPEC. Choć krytycy pomysłu uważają go za niemożliwy do zrealizowania, organizacja tego typu stałaby się niezwykle potężnym graczem zdolnym koordynować światowy rynek i zniszczyć wszelką konkurencję.

Rosja jest też znacznie bardziej niż Europa aktywna na arenie. Podpisał kontrakty z innymi eksporterami surowców energetycznych, jak Wenezuela, Boliwia, Kazachstan czy Turkmenistan. Ostatnią umowa na rurociąg z Azji Środkowej odebrano powszechnie jako ostateczny cios zadany projektowi Nabucco, który miał dostarczać do Europy gaz niekontrolowany bezpośrednio przez Rosjan.

Na obecną zależność energetyczną Europy od Rosji nie ma prostego lekarstwa. Jeśli jednak Bruksela i rynek zaczną analizować rosyjską politykę energetyczną, uda się może znaleźć konstruktywne, pragmatyczne pomysły na zmianę sytuacji. Zbliżamy się do momentu, gdy Europa zacznie płacić wysoką cenę za własną bezczynność. Społeczność międzynarodowa i Unia Europejska powinna zmusić Rosję do przestrzegania prawa międzynarodowego i odpolitycznienia handlu surowcami energetycznymi. Tylko na tej podstawie da się zbudować długotrwałą, zrównoważoną i opłacalną dla obu stron relację między dostawcą a odbiorcą.

TrackBack

TrackBack URL for this entry:
http://www.robertamsterdam.com/cgi-bin/mt/mt-t.cgi/4556

Post a comment

(If you haven't left a comment here before, you may need to be approved by the site owner before your comment will appear. Until then, it won't appear on the entry. Thanks for waiting.)

About

This page contains a single entry from the blog posted on 5 kwietnia 2008 17:11.

The previous post in this blog was NATO i rosyjska histeria.

The next post in this blog is Steinmeier wrogiem Miedwiediewa.

Many more can be found on the main index page or by looking through the archives.

Powered by Movable Type 3.31
Hosted by LivingDot