W ostatnich "Wysokich obcasach" ukazał się duży artykuł o Marinie Chodorkowskiej, matce Michaiła Chodorkowskiego, która opowiada o pracy w podmoskiewskim liceum dla sierot, stosunkach z synem i wizytach w więzieniu na dalekiej Syberii.
Oto fragmenty tekstu, całość dostępna na stronach gazety:
![]()
Rodzice Michaiła Chodorkowskiego
Marina Chodorkowska pochodzi ze szlacheckiej rodziny Pietrowów, dziadek miał browar i majątek na Ukrainie. Po rewolucji cudem wyrwał się z łap Czeka. Osiedli w Moskwie. Dziadek, słysząc słowo "Lenin", żegnał się i burczał: 'Czort, czort, czort!'. - Był cenionym inżynierem, studia kończył w Rosji i Niemczech. Nawet na emeryturze dostawał projekty do ekspertyzy. Ojciec i ja też poszliśmy po linii inżynierów. W dzieciństwie szlachcianka Pietrowa była pionierką, do Komsomołu wstąpiła przed egzaminem na studia - inaczej nie przyjęto by jej na uczelnię. Borys Moisiejewicz Chodorkowski był jej kolegą z roku. - Mąż ma krew żydowską, ukraińską i polską. Rodzina była zasymilowana i niereligijna. Podobnie jak moi rodzice. - Ale krzyżyk pani nosi?(To sławny krzyżyk, Marina Filipowna po wyroku - osiem lat dla syna - zdjęła go na sali rozpraw, mówiąc, że gdyby Bóg istniał, nie pozwoliłby na jawną niesprawiedliwość. 'Zło nie powinno zwyciężać'. Jej słowa zacytowały wszystkie gazety). - Krzyżyk noszę, bo to prezent od Miszy z Jerozolimy. Ale nie wiem nawet, czy byłam chrzczona. (...)
Misza był dzieckiem z kluczem na szyi. Czekając na nas, odrabiał lekcje, robił zakupy, podgrzewał obiad, sprzątał. Dlatego w więzieniu wszystko potrafi zrobić. Oboje z mężem pracowali w fabryce instrumentów precyzyjnych Kaliber, czyli w zbrojeniówce. Borys Moisiejewicz był zastępcą głównego technologa. Marina Filipowna (specjalność - obróbka metali) zarządzała kilkusetosobowym wydziałem, sami mężczyźni. Kierowano do niej stażystów z Polski, przysyłali potem widokówki. Lubiła zwłaszcza tę z pomnikiem Chopina w Łazienkach. Dwa pokoje w komunałce, potem mieszkanie spółdzielcze. Wakacje na Kaukazie lub Krymie. Syn był wybitnie zdolny. - Dzieci biegały po boisku, on czytał. Koledzy przezywali go "profesorem".Na studiach w Moskiewskim Instytucie Chemii im. Mendelejewa miał stypendium dla prymusów. Sądzili, że zostanie wybitnym naukowcem. Ale nastała pierestrojka. Marina Filipowna pamięta opowieść syna przy obiedzie. Tego dnia dziekan zaprowadził go do uczelnianego archiwum: 'Popatrz, ile tu prac doktorskich i habilitacji. I ani jedna nie znalazła zastosowania w produkcji. Nawet jeśli napiszesz genialną dysertację, będzie się kurzyć tu na półce. Nie lepiej zająć się czymś pożytecznym?'. Chodorkowski z kolegami zajęli się pośrednictwem we wdrażaniu nowych technologii.(...)
- Rano budzi się pani i...?- Jeśli uda mi się zasnąć, to budzę się rano i czekam na telefon adwokatów. Mówią, jak Misza się czuje, co mu przekazać. Potem zajmuję się sprawami liceum.- Rosja stanęła za Putinem, Zachód też nie bardzo się oburza na areszt Chodorkowskiego.- W Rosji przeważa mentalność niewolnicza, a dla Zachodu ropa i gaz są ważniejsze od naszych swobód obywatelskich.- Michaił Chodorkowski w kolejnym procesie może otrzymać ogromny wyrok, nawet 22 lata. - Misza będzie siedział, póki obecna władza się nie zmieni. Myślę, że on to wie.- Na co liczy?- Że jego postawa obudzi jakąś część społeczeństwa z letargu, to dodaje mu sił.- Ogłosił głodówkę, walcząc o śmiertelnie chorego prawnika Jukosu Wasilija Aleksaniana, i Aleksaniana przeniesiono z więzienia do kliniki. - Jako obywatelka Rosji jestem z syna dumna. Jako matka - codziennie umieram ze strachu. Ostatnie lata są dla mnie jak zły sen. Najgorzej znosi tę sytuację mąż, bardzo się postarzał, choruje. Podczas ostatniego widzenia Misza poprosił: "Doczekajcie się na mnie. Niech mi tylko nikt nie umiera!"