Zdają się rozwiewać nadzieje na liberalizacje polityki zagranicznej Rosji po wyborach prezydenckich. Ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało dziś, że znosi wszystkie restrykcje wobec Abchazji - regionu Gruzji, który od 15 lat pozostaje poza kontrolą władz w Tbilisi i którego separatyzm Rosja nieformalnie wspiera.
Porozumienie przyjęte przez kraje należące do Wspólnoty Niepodległych Państw w 1996 roku zakazywało kontaktów politycznych, gospodarczych, handlowych, finansowych oraz połączeń transportowych z Abchazją. Rosja "nie uważa, że jest nadal związana zasadami tego porozumienia" - wyjaśnia oświadczenie MSZ w Moskwie.
Gruzja przyjęła tę decyzję z oburzeniem. Przewodnicząca parlamentu Gruzji Nino Burdżanadze nazwała decyzję Rosji skandaliczną", "nie do przyjęcia" i określiła ją jako prowokację. Wyraziła nadzieję, że krok ten spotka się z reakcją społeczności międzynarodowej.
Z kolei Siergiej Szamba, szef dyplomacji w nie uznawanym przez świat rządzie Abchazji powiedział, że zniesienie rosyjskich sankcji będzie miało pozytywny wpływ na gospodarkę regionu.
Aleksiej Małaszenko, z Centrum Carnegie w Moskwie uważa, ze w istocie nic się nie stało. Wycofanie się z restrykcji jest "formalnością, która potwierdza de iure stan faktyczny". "Moskwa robi to w reakcji na Kosowo" - dodał Małaszenko.
Abchazja odłączyła się od Gruzji po krwawej wojnie z lat 1992-93. Ma własny parlament, prezydenta, konstytucję, rząd, siły zbrojne i sądy. Niepodległości samozwańczej republiki nie uznało dotąd żadne państwo, włącznie z Rosją. Jednak starania Gruzji, by przywrócić swą władzę nad regionem, pozostały bezskuteczne.
Nastroje niepodległościowe w Abchazji, a także w drugim separatystycznym regionie Gruzji - Osetii Południowej, podsyciło ostatnio uznanie przez Zachód niepodległości Kosowa.
Trudno nie wiązać decyzji Moskwy z obradami ministrów spraw zagranicznych NATO w Brukseli. Tam część krajów – zwłaszcza Niemcy i Francja wyraźnie sprzeciwiła się zaproszeniu Gruzji do NATO. Rosjanie poprzez eskalacje napięcia na granicach Gruzji a w istocie kwestionując kształt terytorialny państwa gruzińskiego pieką dwie pieczenie przy jednym ogniu. Mszczą się na USA i Europie za uznanie niepodległości Kosowa i izolują Gruzję jako państwo niestabilne i mające istotne konflikty na granicach nie rozwiązane w drodze pokojowej.
Obok wojny gazowej z Ukrainą, zakończonej po trzech dniach – co łatwo było przewidzieć, bo Rosja nie ma gdzie przechowywać gazu eksportowanego na Ukrainę – zniesienie sankcji wobec Abchazji jest kolejnym krokiem wskazującym na determinację Kremla w walce o odbudowę wpływów imperialnych. Warto dodać, ze Rosja wezwała tez pozostałe państwa WNP do zniesienia sankcji wobec Abchazji. Krótko mówiąc zamierza przeprowadzić test lojalności wobec partnerów. Nie wygląda to na przygotowanie do spokojnej inauguracji „liberalnego” prezydenta Miedwidiewa.