W oczekiwaniu na inaugurację prezydentury Dimitrija Miedwiediewa, przedstawiciele grupy siłowników sprzątają w kręgach opozycji, która pozostaje jeszcze poza ich kontrolą. Ostatnie działania milicji pogrzebały nadzieje optymistów na "odwilż".
17 marca rozmawiałem z oficerem milicji Siergiejem Nikołajewem, któremu podlega obecnie jeden z obwodów Moskwy. W tej dzielnicy wynajmowałem mieszkanie, w którym spotykali się działacze ruchu Obrona. Na biurku w małej komendzie milicji leżał materiał dowodowy w postaci wycinków z gazet ,,Marsz Dysydentów” i ,,Obrona”. Na ścianie wiszą portrety Władimira Putina i Feliksa Dzierżyńskiego, założyciela Czeka. W sierpniu 1991 cały świat widział, jak burzono pomnik Żelaznego Feliksa przy entuzjastycznych owacjach zgromadzonych tłumów. Teraz metody tego czerwonego kata powracają do wielu komend. Niektórych z nich jego duch nie zdążył nawet na moment opuścić.
Szczerość i śmiałość gróźb, które brzmiały w słowach Nikołajewa nawet mnie wydały się nietypowe. Powiedział otwarcie, że na jego terenie nie może być żadnych organizacji opozycyjnych i wkrótce nie będzie tam też Obrony. Milicjant obiecał, że będzie sprawdzał działaczy codziennie i naciskał na właścicieli mieszkania. By wzmocnić efekt zamierza też zaangażować do pomocy wyższe struktury MWD i FSB, do których wysyła wycinki z gazet ,,Marsz Dysydentów” i ,,Obrona”.
Nie macie czego szukać w centrum miasta. W końcu ON może przypadkiem przypadkiem tędy przejeżdżać., powiedział oficer, który nie był w stanie wymówić imienia Putina i ograniczył się do patrzenia kątem oka na jego portret. Stróż prawa nie próbował nawet znaleźć legalnych uzasadnień swoich żądań, jest po prostu przekonany o swojej pełnej bezkarności.
Następnego dnia zadzwoniła do mnie właścicielka mieszkania. Słyszałem strach w jej głosie. Poprosiła o rozwiązanie umowy: nie chce mieć problemów z milicją. Wyjaśniłem, że działania milicji są niezgodne z prawem, że to zwykły szantaż. Ale wiesz w jakim państwie żyjemy i w jakich czasach, krzyknęła. Na poziomie zwykłego ludzkiego współczucia, żal mi tej kobiety: zawsze była lojalna względem władzy, nie uczestniczyła w Marszach Dysydentów i zawsze grzecznie znosiła wszystkie upokorzenia ze strony państwa. Mimo to, okazała się również ofiarą konfliktu siłowników z demokratyczną opozycją.
W czasach Feliksa Dzierżyńskiego, ludzie mówili o tego typu działaniach: Kiedy rąbiesz drewno, lecą wióry. Ale czy bycie wiórami nie jest upokarzające? Niewinne ofiary represji wywołują tylko współczucie, ale Ci, którzy świadomie podjęli aktywne działania i chcą coś zmienić budzą szacunek i podziw. Na szczęście, są jeszcze w Rosji ludzie, dla których rola wiórów jest nie do zaakceptowania.
W rzeczywistości władza nie czerpie korzyści z takiego "rąbania drewna". Naiwnością jest założenie, że można zniszczyć Obronę wyrzucając ją z mojego mieszkania. Będziemy się zbierać w mieszkaniach innych działaczy, w kawiarniach, parkach, za każdym razem wybierając nowe miejsca. Wcześniej przed domem stał służbowy samochód, z którego w każdej chwili można było zaglądać okna. Teraz obserwowanie Obrony będzie znacznie bardziej skomplikowane.
Z drugiej strony reżim Władimira Putina, obnaża w tej sytuacji swoje odrażające cechy: przypadkowość, bezprawie, cynizm, nietolerancję dla odmiennych opinii, obojętność na los zwykłych ludzi. Spychają Obronę do podziemi państwa, ale w ten sposób ruch staje się bardziej atrakcyjny dla młodych działaczy: w głębi ich romantycznych dusz, wszyscy chcą być częścią jakiegoś zakazanego sekretu, niedostępnego dla większości. Władza, przez własną głupotę i okrucieństwo, po raz kolejny umacnia swojego wroga. Pewnego dnia z rąbanego drzewa poleci tak dużo wiórów, że drwal zostanie przez nie przygnieciony.
Leave a comment