Fragment tekstu z Financial Times:
Odradzająca się Moskwa, zasilana pieniędzmi z handlu ropą i gazem, znów chce być jedną z ważniejszych światowych stolic. Po raz pierwszy od czasów „Siedmiu sióstr”, które miały być odpowiedzią komunistów na Manhattan, w stolicy Rosji wyrastają w zawrotnym tempie nowe drapacze chmur. W zeszłym roku wydano zgodę na budowę Moscow Tower – piramidy zaprojektowanej przez architektów z SOM. Budowla ma mierzyć 612 metrów, co oznacza, że będzie najwyższym budynkiem w Europie. Inna amerykańska firma (NBBJ) planuje budowę Imperia Tower, która ma się stać jednym z głównym punktów nowego centrum biznesowego Moskwy. Wszystkie te projekty mają odpowiedzieć na rosnące zapotrzebowanie miasta na powierzchnię biurową.
Największe wrażenie robią jednak plany Foster & Partner, które ogłosiło niedawno zamiar stworzenia kryształowej wyspy – wartego 4 miliardy dolarów budynku w kształcie kwiatowego kielich, w którym mają się mieścić biura, centrum handlowe, hotel i centrum rozrywki. Ta dziwaczna propozycja dowodzi, że rozwój miasta zmierza w stronę architektonicznych zoo podobnych do tych, które możemy dziś oglądać w Zatoce Perskiej.
Fakt, że Rosja wykorzystuje pieniądze zarobione na ropie (której cena sięgnęła dziś 108 dolarów za baryłkę) podobnie jak kraje arabskie wydawał mi się oczywisty od czasu ogłoszenia planów budowy sztucznych wysp na Morzu Czarnym w okolicach Soczi. Najwyraźniej nic nie wyraża odzyskanej dumy narodowej lepiej niż wyrzucanie w błoto miliardów dolarów…