Oto co Jackson Diehl napisał ostatnio o stosunku Zachodu do rosyjskiej polityki wobec Gruzji:
Prezydent Saakaszwili skomentował obecną sytuację słowami: “Odmawiając nam [NATO] wysyła Rosjanom prosty przekaz: Róbcie z nimi co chcecie, nie bardzo nas to obchodzi. Rosję tylko zachęca to do działania. Zaczynają czuć przyzwolenie, by dowolnie mieszać w relacjach z nami.”Niemcy bez przekonania dowodzą, że próbują tylko uniknąć kolejnych problemów – Putina wystarczająco zdenerwowały już ostatnio uznanie przez NATO niepodległości Kosowa i sprawa amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Europie. Problem z tą argumentacją polega na tym, że koncentrując się na utrzymaniu dobrych relacji między Zachodem a Moskwą, rządy państw NATO rezygnują z wpływów na Ukrainie i w Gruzji, wyznaczając tym samym nowe granice w post – zimnowojennej Europie. Po jednej stronie tej granicy znalazły się Kosowo i bazy amerykańskie w Polsce i Czechach, z którymi Putin nie może nic zrobić. Po przeciwnej stronie są za to jedyne rzeczywiste demokracje leżące między Polską a Turcją, gdzie Rosjanom dano de facto przyzwolenie na prowadzenie niekontrolowanej, agresywnej polityki.