Groźna porażka siłowników

| No Comments | No TrackBacks

jukos%20logo2.jpgDecyzja holenderskiego sądu, który przyznał w tym tygodniu akcjonariuszom Jukosu 850 milionów dolarów rekompensaty, wpisuje się w całą serię niedawnych sądowych porażek Kremla. Taki obrót wydarzeń nastraja bardzo optymistycznie. Pozostaje tylko pytanie, jakie wywoła konsekwencje.

Wyrok może się okazać pierwszym z wielu. Toczy się obecnie wiele procesów wytoczonych przez akcjonariuszy, którzy żądają zwrotu wartych w sumie dwa miliardy dolarów holenderskich aktywów Jukosu. Nie po raz pierwszy międzynarodowy sąd podważa sprawy Jukosu, Chodorkowskiego i Liebiediewa. Decyzja holendrów wyznacza oprócz tego granicę, której Rosnieft nie może przekroczyć w rozkradaniu własności jednej z najpotężniejszych kiedyś firm w rosyjskim przemyśle energetycznym.

To już kolejna porażka władz w ostatnim czasie, spodziewam się więc wkrótce okrutnej zemsty.

Od samego początku całej sprawy twierdzę, że gdyby bezstronny, kierujący się prawem sąd miał szansę przyjrzeć się absurdalnie nadętym żądaniom podatkowym, przeprowadzeniem procedury bankructwa, nielegalnym aukcjom większości aktywów, a zwłaszcza pokazowemu procesowi Michaiła Chodorkowskiego, mógłby dojść tylko do jednego wniosku – Federacja Rosyjska nie przeprowadziła w tej sprawie serii procesów, ale polityczną czystkę. Po przeanalizowaniu faktów zajęcie Jukosu przez państwo musiałoby zostać uznane za nielegalne.

Gdy zagraniczne sądy mają wreszcie okazję przeanalizować sprawę, przepowiednie o fałszywym legalizmie prokuratury zaczynają się sprawdzać. Kolejne wyroki są poniżające i przerażające dla wszystkich, którym kradzież przyniosła krociowe zyski i którzy ze zrabowanych dóbr uczynili fundament autorytarnego reżimu w Rosji.

Stawka jest wysoka: państwowa firma z ogromnym kapitałem, większościowymi udziałami w wielu innych przedsiębiorstwach energetycznych i międzynarodowych grupach finansowych, rozumie, że nie jest legalnym właścicielem większości swoich aktywów. Możliwość, że prawdziwy sąd wykaże bezprawność ich działań jest dla związanych z Kremlem urzędników nie do przyjęcia. W większości osobiście byli oni beneficjentami przejęcia Jukosu i boją się ewentualnych zarzutów kryminalnych.

Ze strony upolitycznionej rosyjskiej prokuratury doświadczyliśmy już wielu okrucieństw i absurdów. Szczerze mówiąc nie zdziwiłoby mnie, gdyby użyli drastycznych środków w tworzeniu nowych zarzutów przeciw wszystkim ludziom związanym z Jukosem. Widzieliśmy jak szantażują umierającego człowieka, by wymusić fałszywe zeznania, jak zniesławiają byłego właściciela firmy, jak sprytnie stawiają zarzuty, by uniemożliwić Chodorkowskiemu starania o warunkowe zwolnienie.

Nie chcę nawet myśleć o tym, czego jeszcze możemy się spodziewać po tej tchórzliwej administracji. Wiem jednak, że niesprawiedliwość ich działań będzie rażąca, a dowody sfabrykowane lub nieistniejące. W czasach Wielkiego Terroru Beria mówił „dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie”. Mnie znacznie bardziej podoba się inna wizja Rosji – projekt wymyślony przez prawnika, który szczerze mówi o wykorzenieniu z prokuratury tak zwanego legalnego nihilizmu i stworzenie systemu, gdzie zasady znaczą więcej niż słowo władcy. Dążenie do takiego celu wszyscy powinniśmy wspierać.

No TrackBacks

TrackBack URL: http://www.robertamsterdam.com/cgi-bin/mt4/mt-t.cgi/17194

Leave a comment