Dzisiaj odebrałem dwa maile. Pierwszy z nich dotyczył przeszukiwań w biurze Organizacji Praw Człowieka w mieście Czita. Drugi – zastraszenia działacza młodzieżówki Obrona Olega Kozłowskiego, któremu zagrożono odebraniem wynajmowanego mieszkania.
Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy brzmi:zaczęło się. Mam na myśli to, czego spodziewałem się po pierwszych dniach rządów Miediwediewa. Pisałem i mówiłem o tym, że Miedwiediew pełni tylko rolę pionka obecnego prezydenta. (Inna kwestią jest to, że sam Putin też od kogoś zależy). Putin ma wielu podwładnych w tym stylu: wszystkich tych Abramowiczów, Millerów, Weinsztoków, Sobianinów, Zubkowów...
Miedwiediew ma szczęście – mianowali go moim nowym prezydentem. Oczywiście nominacji nie należy traktować na poważnie. Przypomina to ojca, który czasami pozwala swojemu młodemu synowi przez chwilę potrzymać kierownicę samochodu. Ojciec jednak trzyma nogę na pedale gazu i hamulcu, do których nie dosięga stopa syna, ponieważ, po pierwsze ma on za krótkie nogi, a po drugie, kto by mu kiedykolwiek pozwolił...? Jednak pozwolenie na trzymanie kierownicy przez chwilę, pod kontrolą jest w porządku.
Żeby młody człowiek mógł bezpiecznie prowadzić, należy mu oczyścić drogę z przeciwności. I właśnie to się teraz dzieje. Raczej nie czyszczą, tylko likwidują przeciwności. Jest takie eufemistyczne określenie na ten proces w Rosji od czasu I wojny czeczeńskiej –zaczystka.
Najpierw usunęli opozycję – nie pozwolili partiom Jabłko, SPS, Demokratycznej Partii Republikanów itd. na udział w wyborach do legislacyjnego organu władzy - państwowej Dumy. Następnie uniemożliwili kandydowanie w wyborach prezydenckich opozycyjnym pretendentom – Kasjanowi, Bukowskiemu, Niemcowowi, Kasparowi.. Po tym, izolowali opozycyjnych działaczy w Moskwie i Petersburgu. Do dnia dzisiejszego Maksim Reznik przywódca partii Jabłko w Petersburgu siedzi w więzieniu pod sfabrykowanymi zarzutami.
Nie twierdzę bynajmniej, że Putin lub Miedwiediew osobiście wydali nakaz aresztowania Reznika. W końcu Reznik to nie Chodorowski. Zauważmy, że ani Putin, ani nowo wybrany prezydent Miediwediew nie potępili nigdy aresztowań opozycyjnych działaczy. Ponieważ nigdy tego nie powiedzieli, lokalni pochlebcy na prowincji rozumieją, że to oznacza przyzwolenie na kontynuację takich działań. Dalej postępują więc tak samo...
Marina Szawatajewa z Komitetu Praw Człowieka w Czicie (jest również członkiem Komitetu wspierającego Michaiła Chodorowskiego) powiedziała mi w rozmowie telefonicznej, że 14 marca w biurze organizacji przeprowadzono trwające wiele godzin przeszukiwanie. Oficer śledczy Kungurow wyjaśnił, że dochodzenie zostało przeprowadzone w związku ze sprawą sfabrykowanych podpisów na liście poparcia dla kandydata na prezydenta Michaiła Kasjanowa.
W wyniku śledztwa znaleziono puste formularze, sporządzono protokół, skonfiskowano książki telefoniczne i komputery. Co to oznacza na przyszłość, wszyscy mogą łatwo zgadnąć. Jest zupełnie prawdopodobne, że Szawatajewej i jej współpracownikom zostaną postawione zarzuty o przestępstwo kryminalne, tak jak miało to miejsce w przypadku Maksima Reznikowa.
Warto zauważyć, że zbieranie podpisów popierających kandydaturę Kasjanowa zakończyło się 13 stycznia. Sprawa o przestępstwie popełnionym przy zbieraniu podpisów toczy się od połowy lutego. Jednak śledztwo zostało przeprowadzone tylko w Komitecie Praw Człowieka w połowie marca. Warto się zastanowić, dlaczego służby porządkowe tak bardzo ociągają się w pracy.

Siedziba Organizacji Praw Człowieka w Czicie
Należy zauważyć, że biuro Organizacji Praw Człowieka w mieście Czita jest siedzibą opozycji w Czicie: miejscem zrzeszającym członków Centrum Wspierania Inicjatyw Obywatelskich, organizacji Rodnoje Zabajkale – lokalnego oddziału Zjednoczonego Frontu Obywatelskiego, gałęzi partii Jabłko, działaczy wspierających Michaiła Chodorowskiego i wielu innych ,,odszczepieńców”.
Trudno więc uwierzyć, że przeszukanie było przypadkowe i związane tylko z listami podpisów.
Teraz kilka słów o samych listach. Byłem osobiście kilka razy w tym biurze. Jeśli chcesz wejść do środka, musisz wypełnić formularz, który zajmuje kilka minut. Złamanie zamków do drzwi – kolejne kilka minut. Podłożenie formularzy – następne kilka minut.
Marina Szawatejewa powiedziała mi, że ludzie, którzy prowadzili przeszukiwanie, kilkakrotnie podkreślili, że zamkną zarówno Tatianę Maltsewą (członkinię Komitetu wspierającego Chodorowskiego i Komitetu Praw Człowieka) jak i samą Szawatajewą. Marina jest przekonana, że to wszystko działania "umowne", ja to nazywam ,, sprawą czysto polityczną”.

Marina Szawatejewa i Tatiana Maltsewa
Trudno się z nią nie zgodzić, ponieważ nie jest to pierwszy raz, kiedy władze próbują wywrzeć nacisk na działaczach zastraszając ich sankcjami prawnymi. Nie pierwszy raz próbowali podważać wiarygodność Szawatajewej i Maltsewy, odpowiedzialnych ich zdaniem za nielegalne zgromadzenia w obronie Chodorkowskiego.
Teraz, tuż przed nowym procesem Chodorkowskiego (rozpocznie się najwcześniej w maju), władze starają się uciszyć głosy sprzeciwu w Czicie.
W Moskwie także, jak można było zauważyć, nie wszyscy są szczęśliwi z faktu, że działaczowi młodzieżówki Obrona, Olegowi Kozłowskiemu udało się otrzymać zwolnienie ze służby wojskowej, do której został powołany niezgodnie z prawem w grudniu zeszłego roku, a zwolniono go tylko dzięki naciskowi opinii publicznej, po wielu badaniach lekarskich.
Oto, co Oleg właśnie mi powiedział:

Oleg Kozłowski
17 marca, główny oficer milicji moskiewskiego obwodu Kamowniki, Siergiej Nikołajew, ,,uciął sobie pogawędkę” z koordynatorem Obrony. Milicjant domagał się opuszczenia mieszkania, w którym działacze ruchu zbierali się i które jest legalnie wynajmowane przez Kozłowskiego. Oficer Nikołajew bezpośrednio stwierdził, że powodem nakazu jest opozycyjna działalność Obrony. Powiedział również, że wysłał sprawozdanie do głównej administracji MVD i FSB i załączył do niego wycinki z gazet ,,Marsz Dysydentów” i ,,Obrona”.
,,Kreml znajduje się niedaleko i jest czasami atakowany”, powiedział główny oficer, wskazując na portret Putina w swoim biurze. Przenieście się do Butowa, albo nawet lepiej do Zelenogradu, polecił milicjant. Butowo leży na peryferiach Moskwy, a Zelenograd jest położony poza granicami miasta. W przeciwnym razie, Nikołajew obiecał, że będzie dzwonił do działaczy codziennie, skarżył się na wściekłych mieszkańców i przedstawiał ,,inne ważne problemy”. Równocześnie, naciskano na właścicieli powierzchni mieszkaniowej, żeby zerwali umowę ze względu na wygaśnięcie jej daty ważności.
Oleg Kozłowski powiedział, że Obrona nie podda się cynicznemu i bezczelnemu szantażowi. Tam, gdzie się zbieraliśmy, będziemy to robić nadal.
Należy wspomnieć, że w roku 2006 Obrona była już poddana represjom milicji w centrali w Wołgogradzie. Dwa tygodnie od otwarcia wkroczyła tam uzbrojona jednostka i właściciele powierzchni zostali zmuszeni do zerwania umowy. Prokuratura w Moskwie, do której zwróciła się Obrona, oczywiście nie wykryła żadnych naruszeń ze strony oddziału MVD.
Nawiasem mówiąc, byłem ostatnio w Kamownikach. Zwykła stara moskiewska kawalerka. Jedyna wygodna rzecz to lokacja w pobliżu stacji metra. Najwyraźniej Ci, którzy walczą z opozycją w Rosji są świadomi nawet takich rzeczy. Milicjanci wspomnieli, że władza chciałaby widzieć opozycję z daleka. Myślę, że faktycznie, władza w swoich snach widzi opozycję nawet znaczniej dalej – powiem, w Magadanie i Kołymie...
…To miało już miejsce w rosyjskiej historii. Więzienia, deportacje, obozy, prześladowania, a nawet polityczne zabójstwa.
Wydaje się, że wszystko to znów powraca
Grigorij Pasko, dziennikarz