Wszystko jest pod kontrolą. Ogłoszony dziś przez dyrektora Walerija Fiodorowa wynik badania Wszechrosyjskiego Centrum Badań Opinii Społecznej (WCIOM) nie przewiduje niespodzianek w czasie wyborów prezydenckich. Badanie przeprowadzone na reprezentatywnej próbie 1600 Rosjan z 46 regionów wskazuje, że ponad 70 % (dokładniej 72,9% głosujących zamierza poprzeć Dimitrija Miedwiediewa. !5 % zamierza głosować na komunistę Giennadija Ziuganowa, a 10,9 % na Władimira Żyrynowskiego. Rezerwowy kandydat Kremla, Andriej Bogdanow z partii Sprawiedliwa Rosja ma poparcie w granicach 1%. Blisko 70% obywateli Federacji Rosyjskiej deklaruje, że weźmie udział w wyborach (w tym 58% „na pewno”).
Sondaż wygląda na uczciwy, bo podobne są wyniki badań innych ośrodków socjologicznych. Krótko mówiąc, można już dzisiaj ogłosić zwycięstwo kandydata Kremla. A dokładniej jednego z kandydatów Kremla, bo realna opozycja (Michaił Kasjanow) nie została dopuszczona do wyborów.
Opublikowane 21 lutego wyniki dowodzą, że współczesna demokracja zależy przede wszystkim od panowania w sferze medialnej. Całkowity monopol władzy na elektroniczne środki przekazu w Rosji sprawił, że kandydat popierany przez Władimira Putina nie ma realnej konkurencji. I rzeczywiście nie ma powodu, dla którego wybory prezydenckie w Rosji miałyby być obserwowane przez zagranicznych obserwatorów. Poza wyskokami różnych regionalnych namiestników – jak w Czeczenii i Inguszetii podczas wyborów parlamentarnych (gdzie frekwencja i poparcie były na poziomie 99% dokładnie jak za czasów komunistycznych) Rosjanie zagłosują tak jak zechcą i wybiorą tych co trzeba. Udało się w Rosji niemal dokładnie skopiować model Białorusi Łukaszenki. Represjami, na wszelki wypadek, zniszczyć opozycję demokratyczną, stworzyć pozorny wybór pomiędzy żałosnymi „partiami sojuszniczymi” a prawdziwym kandydatem obozu władzy i na koniec chełpić się demokratyczną legitymacją pochodzącą z wyborów.
Dużo ciekawsze były wyniki badania uzupełniającego – jakie będzie najważniejsze zadanie przyszłego prezydenta. Ponad 38 % Rosjan uznało, że będzie to walka z biedą i podwyższenie dochodów obywateli. Tylko 1% stwierdził, że główne zadanie prezydenta to wzmocnienie armii. A więc dopóki będą pieniądze z wyprzedaży rosyjskiej ropy i gazu będzie poparcie. Bez tego Rosjanie bardzo szybko odwrócą się od Miedwiediewa. A rzecz wygląda jeszcze niebezpieczniej, gdyż za człowieka, który może rozwiązać ich problemy z drugiego wyboru (czyli gdyby nie było Miedwiediewa) wskazują na Władimira Żyrynowskiego.