W jakim wieku państwo zaczyna indoktrynować swoich obywateli? Okazuje się, że w Rosji granica spadła właśnie do siedmiu lat. Wszyscy wiedzą, że władze rekrutują młodzież do organizacji Nasi i przysyłają jej członków z całego kraju do Moskwy, by czcili prezydenta, świętowali jego urodziny, a czasem rzucali pomidorami w zagranicznych dyplomatów.
Jednak ostatnie demonstracje przed ambasadą Estonii weszły na nowy poziom. RFE/RL donosi o istnieniu nowej grupy Miśki, która zrzesza tysiące dzieci w wieku od siedmiu do piętnastu lat. We wspomnianej demonstracji uczestniczyło dwadzieścioro dzieci z tej organizacji, które rysowały obrazek przedstawiający Brązowego Żołnierza w związku z kryzysem dyplomatycznym na linii Rosja – Estonia (o którym wszyscy sądzili, że skończył się wiele miesięcy temu). Wyraźna konsternacja wśród „aktywnych politycznie” dzieci była jasno widoczna:
Podczas zeszłotygodniowego spotkania Miśków przed estońską ambasadą większość dzieci nie miała pojęcia o co chodzi I co przedstawia rysunek Brązowego Żołnierza, który miały pokolorować.
Jeden z Miśków powiedział RFE/RL, że ma na imię Wania i że chciał tylko przyjechać do Moskwy. Dodał, że nie wie dlaczego właściwie, dlaczego przyłączył się do organizacji. Członkowie Naszych, którzy opiekowali się Miśkami nie pozwalali dziennikarzom rozmawiać z dziećmi. Jeden z opiekunów krzyczał, żeby przestać „przeszkadzać” dzieciom, szybko pożegnał wszystkich w imieniu Miśków i wsadził podopiecznych do autobusu, który odwoził uczestników z powrotem do Włodzimierza.
Jeśli wziąć pod uwagę wycieczkę do estońskiej ambasady, współpracę z Naszymi I plakat Brązowego Żołnierza, nikogo nie powinien zaskoczyć wybór ideologicznego przywódcy Miśków. Prezydent Władimir Putin od początku wydawał się oczywistym kandydatem.
„Poprosiliśmy Putina, by zgodził się przewodzić ruchowi Miśki ponieważ jest przywódcą naszym narodowym przywódcą i szanowanym liderem, który dostarcza dzieciom świetnych wzorów postępowania.” Mówi Zimowa. „Nikt się go nie powstydzi, jest prezydentem, dumą narodu, nie tylko jako polityk, lecz także jako człowiek”.
Mamy więc tysiące dzieci indoktrynowanych w programie Miśki. Na temat organizacji pisano tutaj i tutaj, a tu można przeczytać o antyzachodnich tyradach w programach telewizyjnych dla dzieci.