« Wzajemne nękanie | Main | Obiad Drawski po rosyjsku »

Grigorij Pasko: Gazociąg Północny på Svenska

piotr%20wielki.jpgZapiski ze Sztokholmu

Grigory Pasko, dziennikarz

Kiedy Piotr Wielki wyrąbał ,,na wybrzeża grząskim mchu” petersburskie ,,okno na Europę”, miał zdaniem poety pomyśleć ,,będziemy grozić stąd Szwedowi”. I kiedyś rzeczywiście groziliśmy.

Dzisiaj żyjemy w innych czasach – erze globalizacji. Podpisując porozumienie z Niemcami w sprawie budowy gazociągu przebiegającego po dnie Morza Bałtyckiego i angażując na wszelki wypadek holenderską firmę Gasunie, Rosja miała nadzieję, że to koniec sprawy i wszystkich związanych z nią problemów. Jednak nie! Szwecja powinna już wyrazić swoje zdanie na temat projektu. Mały kraj pogrążony w rozmyślaniach. Niedawno odwiedził go dyrektor wykonawczy Nord-Streamu, Dirk von Ameln, który starał się przekonać wszystkich, że rurociąg jest bezpieczny i niezbędny, nie tylko dla Rosji i Niemiec, ale dla całej Europy – w tym także dla Szwecji. Argumentował tak żarliwie, że w toku rozmowy stwierdził przypadkiem, że na tym etapie rury zostały już zamówione i są w fazie produkcji. Dał również do zrozumienia, że realizacja powinna w końcu ruszyć.

Dla Szwedów ten sposób myślenia pozostaje niezrozumiały. Ponadto, trzy partie polityczne – Lewica, Socjaldemokraci i Zieloni, wypowiedziały się głośno i wyraźnie przeciw powstaniu gazociągu.


Nawet szwedzka żandarmeria zaangażowała się w kwestię. Prawdopodobnie, po raz pierwszy w historii światowego ruchu zielonych, opinia wojska pokrywała się ze zdaniem ekologów: wojsku także nie podoba się pomysł gazociągu. Co prawda z innego powodu: zagrożenia szwedzkiego bezpieczeństwa ze strony Rosji. Wojskowi obawiają się, że Rosjanie mogliby wybudować na morzu platformę dla agentów, którzy mogliby swobodnie szpiegować Szwedów.


Pozwólcie mi jednak powiedzieć: bez względu na to, czy platforma powstanie, czy nie, Rosjanie i tak będą szpiegować Szwedów. Takie są zasady gry. Od czasów Piotra Wielkiego i wojen pomiędzy naszymi krajami niewiele zmieniło się w tej dziedzinie stosunków międzynarodowych.

Jest jeszcze inny argument przeciw gazociągowi: ponad 300 tysięcy ton toksycznych substancji chemicznych pogrzebanych w Morzu Bałtyckim po II wojnie światowej. Niektórzy sądzą, że te niewybuchy stanowią poważne zagrożenie dla ekologii całego regionu w wypadku budowy gazociągu. Inni – przedstawiciele Nord Streamu – zapewniają, że rura będzie przebiegać z dala od ,,morskich cmentarzysk”.

Jakkolwiek argument o podwodnej broni chemicznej jest niepokojący, osobiście myślę, że cała sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana niż by się mogło na pierwszy rzut oka wydawać.

niewybuchy.jpg
Znane są co najmniej dwa cmentarzyska: jedno 70 mlil na południe od łotewskiego miasta przylądkowego – Liepaja (56º 30' N, 18º 54' E ), drugie na wschód od wyspy Christiansø (niedaleko Bornholmu 55º 20' N, 15º 37' E).

Jaka była reakcja inicjatorów projektu z Nord Streamu na zarzuty ze strony ekologów? Przeprowadzili kilka ekspedycji na Bałtyku pod egidą marynarki wojennej, w wyniku których stwierdzono, że nie ma żadnych podwodnych niewybuchów na trasie gazociągu i ... koniec sprawy.


W zeszłym roku, w czasie przesłuchań w Wyborgu, reprezentant organizacji PeterGaz przedstawił wyniki przeprowadzonych na Bałtyku badań, które dają podstawy, by sądzić, iż nie ma żadnych pozostałości po amunicji na trasie gazociągu. Zaden sprzeciw nie będzie nawet brany pod uwagę.


Wiadomo, że projekt Nord Streamu ma nie tylko patronat Gazpromu, lecz również samego prezydenta Putina. W 2006 roku Putin wyraził się jasno: ,,To największy projekt, bardzo ważny z punktu widzenia ekonomii państwa i wszystkich mieszkańców Europy Zachodniej”. Warto zauważyć, że zaraz potem straszy te same zachodnie państwa zapowiedzią udziału rosyjskiej marynarki wojennej w rozwiązaniu ekologicznych, ekonomicznych i technicznych kwestii.

Tutaj muszę dodać, że po takiej deklaracji Szwedzi po prostu musieli zacząć się bać: jeśli rosyjska marynarka podejmie się rozwiązania problemów ekologicznych i ekonomicznych, czas krzyczeć: Pomocy! Z własnego doświadczenia wiem, że wojsko może i wie w jaki sposób zajmować się środowiskiem. Zamiast wydobycia podwodnych nuklearnych odpadów, potajemnie wyrzucali je do Morza Japońskiego.

Głośne żądania, które pojawiły się na temat chemicznych odpadów w związku z budową rurociągu są drugorzędne, ponieważ eksperci powinni przeprowadzić badania środowiska, a bez podwodnych badań, nie można tego zrobić. Poza tym, nawet bez tego, Morze Bałtyckie wymaga ochrony ekologicznej.

staffan%20danielsson.JPG
Staffan Danielsson, Greenpeace Szwecja


W Sztokholmie spotkałem się z pracownikami Greenpeace’u. Koordynator projektów morskich, Staffan Danielsson, twierdzi, że ekolodzy muszą skonsolidować siływ walce przeciwko budowie gazociągu.

Teraz, po wizycie Dirka von Anmelna, szwedzki rząd zaczął przygotowania wniosków do projektu oceniającego oddziaływanie na środowisko (ang. environmental impact assessment –AIE). Po publikacji, Zieloni podejmą decyzję o tym, jak reagować na kolejne akcje Nord Streamu i rządu szwedzkiego.


Wiemy już na pewno, że organizacje Greenpeace’u w Szwecji, Niemczech, Polsce i Rosji podpisały deklarację, w której napisano: przyszła industrializacja Morza Bałtyckiego nie jest niezbędna


Zdaniem Staffana Danielssona, te europejskie państwa, którym brakuje gazu, mogą uzupełnić braki za pomocą tradycyjnych, lądowych gazociągów. Jednak tylko tymczasowo: dopóki wszystkie cywilizowane kraje nie zmienią źródeł energii.

Podjęliśmy jeszcze kilka delikatnych dla Szwedów tematów. Na przykład, zarząd miasta Slite, na Gotlandii, otrzymał ,,pomoc finansową” od Nord Streamu w postaci 70 mln szwedzkich koron [$11 mln lub Euro 7,4 mln] na pogłębianie portu. Z tych funduszy 5 mln koron przeznaczono na potrzeby lokalnego uniwersytetu, a 3 mln – dla miejscowego muzeum. Wielu uważa to za rażącą łapówkę od Nord Streamu dla zarządu miasta, którego opinia może mieć wpływ na budowę zaplecza magazynu gromadzącego gaz, niezbędnego dla potrzeb przyszłego gazociągu.


Wszystkim wiadomo, że Gazpromowi brakuje przejrzystości. Zdajemy sobie też sprawę z agresywnego sposobu prowadzenia przez gazowego monopolistę handlowej polityki zagranicznej. Wydaje się, że partnerzy Gazpromu już się tego nauczyli.

Tutaj warto wspomnieć historię z rybakami, którzy na początku byli przeciwni budowie rurociągu. Później Nord Stream zapewnił, że będą mogli pływać na statkach w pobliżu rury. I wkrótce rybacy pokochali gazociąg. Teraz kochają go jeszcze bardziej. Nord Stream obiecał im stworzenie dodatkowego funduszu na wypadek, gdyby rybacy ,,wpadną w sieci” operacji gazociąg.


Spotkałem się również ze szwedzkim szefem Partii Zielonych, Perem Bolundem. Wyraził on opinię podzielaną przez wszystkich Zielonych: są przeciwni budowie gazaciągu na Bałtyku. Po pierwsze, będzie miał on fatalny wpływ na ekologię regionu. Po drugie, Szwecja ma negatywny stosunek do rozwoju energii z surowców pochodzenia naturalnego. Po trzecie istnieje obawa politycznego i ekonomicznego uzależnienia się od Rosji w wyniku przecięcia przez gazociąg specjalnej sfery ekonomicznej Szwecji.

Warto zauważyć, że konkretni działacze rządzącej partii Moderata samlingspartiet (prawicowa) również wypowiadali się przeciwko gazociągowi. Członek szwedzkiego parlamentu Mats Johansson z Komisji Spraw Zagranicznych, powiedział, że rząd nie zajął jeszcze jednolitego stanowiska w sprawie projektu Nord Streamu, ale pojawiło się już wiele pytań. Ponadto, parlament przeprowadził już debatę na temat gazociągu. Będzie ona kontynuowana w ramach określonych standardami EIA.

Inny członek partii konserwatywnej, Björn Hamilton z Komisji ds. przemysłu i handlu, przyznał otwarcie, że w tej chwili nie ma jednoznacznej decyzji w sprawie projektu rurociągu. Przychyla się jednak do opinii, że wszystko powinno przebiegać zgodnie z prawem.

a5image.jpg
Szwedzki parlament

Po moich spotkaniach z parlamentarzystami, doszedłem do wniosku, że Szwecja nie będzie w stanie przeciwstawić się gazociągowi: międzynarodowe konwencje będą bez wątpienia przychylne dla Nord Streamu. Oczywiste jest, że Szwecja nie będzie domagała się budowy części gazociągu w Szwecji – jest to bezpośredni krok w kierunku uzależnienia się od Rosji. Inna kwestia jest oczywista: nic nie powstrzyma Szwedów przed zachowaniem zasad EIA.

Niewiele powiedzieliśmy na temat politycznych elementów w stosunkach szwedzko-rosyjskich. Jedno zdanie wypowiedziane przez Johanssona utkwiło mi w pamięci: ,, Wszyscy mieliśmy nadzieję na to, ze Rosja będzie postępować demokratycznie. Tak się jednak nie stało. Miesiąc miodowy w relacjach z Rosją już się dla nas skończył..”


Oczywiście, Szwecja pozostaje dla Rosjan atrakcyjnym krajem . Ostatnio, dyrektor generalny telefonii komórkowej «Vimpelkom», Izosimov kupił najdroższy dom w Sztokholmie – zapłacił około 7 mln dolarów. Ma żonę szwedkę, a teraz także dom. To oczywiste, że Rosjanie chcieliby posiąść cały świat: w literalnym i przenośnym (mieć – tłum) znaczeniu tego słowa.


Debata w Szwecji nie cofa się jednak do 1997 roku, kiedy firma Gunvor, została rozpoczęta przez przyjaciela prezydenta Putina – Siergieja Timczenko i szanowanego Szweda, obecnie konsula generalnego Szwecji w Luxemburgu, Thorbjörn Thörnqvista.

Nie wspomnę nawet o ministrze spraw zagranicznych Carlu Bildt, który ma według plotek możliwość nabycia udziałów w rosyjskich firmach gazowych i naftowych.


Oczywiście, dlaczego były członek zarządu koncernu naftowego nie mógłby ich mieć? Wiem, wiem, w wolnych krajach wolnym ludziom nie zakazuje się kupowania akcji. Chodzi o to, że Bildt nie ma już prawa wygłaszania eksperckich opinii o projektach gazowo-naftowych z udziałem Rosji. Szwedzi będą się temu także uważnie przypatrywać.


Co szwedzka opinia publiczna może realnie zrobić? Moim zdaniem niewiele. Najlepiej – wymagać od rządu przeprowadzenia dodatkowych badań w kwestiach poruszonych przez EIA.


Co może zrobić szwedzki rząd? Teoretycznie dużo: np. zgodzićsię lub nie na budowę gazociągu w specjalnej strefie ekonomicznej. Jednak są już kraje, które zdecydowanie popierają gazociąg. Jest też stanowisko Unii Europejskiej w tej sprawie. Nie ma żadnych bezpośrednich powodów uzasadniających odmowę prawa do budowy. Uważam więc, że Szwecja w końcu przychyli się do projektu.


Co może zrobić Nord Stream? Obiecać, że wycofa i przemyśli konkretne szczegóły projektu. Nie chodzi tu o nieistotne detale, tylko o kwestie takie jak wzrost stałych wydatków związanych z możliwymi szkodami dla środowiska. W najważniejszym punkcie – wariancie budowy gazociągu wzdłuż dna morskiego – koncern pozostaje nieugięty.

Jak wspomniał pan Ameln, rury zostały już zamówione. Zdajecie sobie sprawę z tego, że rury przeznaczone na dno morskie różnią się od tych naziemnych.


Okazuje się, że pociąg Nord Stream pędzi i nikt go nie zatrzyma.


W międzyczasie Gazprom zrobił kolejny krok w rozszerzeniu działalności na rynkach europejskich. Wspierający go rosyjski holding gazowy, Gazprom Marketing and Trading LTD. (GMT), dostał licencję na działalność na rynku gazowyym Irlandii. Zazwyczaj duże europejskie kraje, działając przeciwko ekspansji Gazpromu, kierują się raczej politycznymi, a nie ekonomicznymi względami. Jednak dla małych krajów na pierwszym miejscu stoją interesy, a dopiero dalej polityka. Wydaje się wysoce prawdopodobne, że Szwecja także zrobi na dwustronnych stosunkach z Rosją donry interes.

TrackBack

TrackBack URL for this entry:
http://www.robertamsterdam.com/cgi-bin/mt/mt-t.cgi/3282

Post a comment

(If you haven't left a comment here before, you may need to be approved by the site owner before your comment will appear. Until then, it won't appear on the entry. Thanks for waiting.)

About

This page contains a single entry from the blog posted on 18 stycznia 2008 12:45.

The previous post in this blog was Wzajemne nękanie.

The next post in this blog is Obiad Drawski po rosyjsku.

Many more can be found on the main index page or by looking through the archives.

Powered by Movable Type 3.31
Hosted by LivingDot