« Rosja czyli plan Putina | Main | Atak na ostatni z rosyjskich bastionów »

Trzej królowie, czyli jak Rosja zdobyła umowę na gaz z Azji Centralnej

trzej%20kr%C3%B3lowie.jpgNacjonaliści zasobów naturalnych dostali prezent gwiazdkowy po tym jak Turkmenbasza Kazacbasza i Rusbasza ogłosili podpisanie umowy o budowie gazociągu wokół wybrzeży Morza Kaspijskiego, ucinając tym samym wielomiesięczny flirt z wspieranymi przez Zachód propozycjami budowy podwodnej rury omijającej Rosję.

W wyniku wspólnej konferencji Władimir Putin, kazachski prezydent Nursultan Nazarbajew i prezydent Turkmenistanu Gurbanguli Berdjmuchamedowa podpisali trójstronną umową, wyznaczając tym samym początek ogromnego projektu eksportu 20 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie do Europy środkowej i zachodniej. Taka ilość wystarczyłaby do całkowitego pokrycia zapotrzebowania kraju wielkości Francji.

Podobnie jak wiele interesów energetycznych wymyślonych ostatnio na Kremlu, zwycięstwo w sprawie gazociągu ma ogromne znaczenie geopolityczne i stanowi owoc wieloletniej pracy. Zmagania Rosji i Zachodu o źródła energii i wpływy w Azji Centralnej ciągną się od wielu lat, ale Wielka Gra zaostrzyła się dopiero niedawno, gdy Kreml ery Putina przejął kontrolę nad Gazpromem.

Kurtyna z gazociągu

Strategia Moskwy w kwestii Azji Centralnej jest dobrze znana. Jej cel to zablokowanie wszystkich południowych szlaków eksportowych i włączenie zasobów do rosyjskiej sieci przesyłowej. Propozycja Rosji by zbudować gazociąg wzdłuż wybrzeży Morza Kaspijskiego pojawiła się jako odpowiedź
na pomysł Trans-Kaspijskiej alternatywy, popierany przez UE i Stany Zjednoczone. Zgodnie z tym ostatnim zasoby Turkmenistanu i Kazachstanu miałaby zostać połączone z gazociągiem w Buku w Azerbejdżanie, a następnie przepływając przez Erzurum mogłyby pomóc ziścić marzenie Zachodu – gazociąg Nabucco. Za projektem tym stało przekonanie, że bezpieczeństwo energetyczne Europy i konkurencja na jej rynku energetycznym mogłyby się znacznie polepszyć wraz z pojawieniem się alternatywnego dostawcy ze Wschodu. Skończyłaby się w ten sposób era władzy Kremla, zawsze gotowego niespodziewanie zakręcić i „renegocjować” umowę.

Choć projekt Nabucco – wybawienia dla europejskiego systemu dostaw energii (a może dla Europy w ogóle) wydawał się zapomniany od wielu miesięcy, latem tego roku pojawiła się dla niego szansa po tym, jak Komisja Europejska znów zajął się jego promocją a węgierski premier Ferenc Gyurcsany zmienił zdanie i udawał zainteresowanego. Wyglądało na to, że kraje tranzytowe są zmęczone rosyjską polityką zastraszania i coraz bardziej przyjaźnie patrzyły na amerykańskie podejście. Europa wydawała się budzić z dogmatycznej drzemki.

W artykule z listopada 2007 badacz Niklas Norling pisał o zasadniczym znaczeniu alternatywnej drogi dostaw i przewidywał, że projekty Trans-Kaspijski i Nabucco razem się utrzymają, albo oba zawiodą. „Nabucco mógłby się okazać klejem spajającym wspólną politykę energetyczną Europy i jej współpracę z krajami leżącymi wokół Morza Kaspijskiego. Gdyby przez Nabucco popłynął azerski lub turkmeński gaz, mogłoby to znacząco polepszyć dywersyfikację dostaw energii do Europy. Turkmenistan zyskałby w ten sposób nowe rynki zbytu, a Azerbejdżan długoterminowe zyski. Najważniejsze wydaje się jednak to, że zaangażowanie w projekt oznaczałoby długotrwałą współpracę ze strony Europy, co zmusiłoby z kolei kraje Azji Centralnej do prowadzenia bardziej wyważonej i niezależnej polityki. W efekcie stałyby się czymś więcej niż dodatki do Rosji – byłyby niezależnymi i suwerennymi państwami”

Śmierć projektu Nabucco ogłaszano wielokrotnie po tym, jak wycofywali się kolejni sponsorzy, a Europa nie potrafiła odpowiedzieć na imponujące postępy Gazpromu i dyplomatyczne spory w regionie. Okolice Morza Kaspijskiego nie były jedynym teatrem energetycznej wojny. Rosjanie odnieśli też wielkie sukcesy w niszczeniu projektu na kilku innych frontach. Wobec austriackiego OMV i węgierskiego MOLa Rosjanie zastosowali taktykę dziel i rządź, zacieśnili współpracę z Grekami i Bułgarami, zachęcili włoskie Eni (które jest posłuszne rosyjskim instrukcjom od czasu przejęcia aktywów Jukosu) do włączenia się do projektu Gazociągu Południowego. Gazprom posunął ponoć nawet do szerzenia fałszywych informacji o nieistniejących umowach, które miały odstraszyć partnerów i pieniądze od Nabucco. Teraz kiedy jedynym źródłem dostaw gazociągu jest gaz Azerski, jego porażka jest właściwie przesądzona.


morze%20kaspijskie.jpg
Widok na Morze Kaspijskie



Sprytne negocjacje i potężna motywacja

Choć wydaje się, że umowa oznacza przegraną UE i Stanów Zjednoczonych i ostateczne przejście Kazachstanu i Turkmenistanu do rosyjskiej i chińskiej strefy wpływów, są pewne znaki, że wiszą nad nią czarne chmury. Co do propozycji Trans-kaspijskiej pisaliśmy już wiele miesięcy temu, że jakiekolwiek próby budowy rudy na dnie morza mogą zostać zablokowane przez Rosję i Iran. Później byliśmy świadkami podpisania umowy energetycznej między Putinem a Mahmoudem Ahmadinejadem podczas szczytu w Teheranie połączone z informacją, że wszelkie próby inwazji na Iran spotkają się z poważnym oporem. Ale choć Rosja wygrała tę rozgrywkę już dawno temu, musiała za to zapłacić dużą cenę. Moskwa dostała niewykończony układ i przekonała się jak sprytny jest nowy Turkmenistan, który umiejętnie rozegrał możliwość użycia alternatywnych dróg eksportu stosując wobec Gazpromu jego własną taktykę: podniesienie ceny o 30% i złamanie kontraktu, zgodnie z którym turkmeński gaz miał kosztować 100 dolarów za tysiąc metrów sześciennych do 2009 (więcej szczegółów o niejasnościach umowy z Turkmenistanem w raporcie Global Witness).

Analityków nie dziwi bynajmniej, że Gazprom wygrał, ale że zajęło mu to tak dużo czasu. Peter Kaderjak, dyrektor Regionalnego Centrum Badań nad Polityką Energetyczną w Budapeszcie powiedział IHT: “Rosja od początku chciała zablokować projekt Nabucco. Dziwne jest to, że zajęło jej to tak dużo czasu i zmusiło Putina do twardego działania. Pokazuje to jak bardzo Rosja potrzebuje dodatkowych źródeł gazu i jak wiele jest za nie gotowa zapłacić”. W związku z brakiem państwowych inwestycji produkcja syberyjskich pól Gazpromu gwałtownie spada a Rosji grozi, że nie będzie mogła wypełnić zobowiązań wewnętrznych i eksportowych.

Choć pieniądze były z pewnością istotnym czynnikiem, Rosjanom udało się wygrać w Azji Centralnej, bo zaproponowała lepszą motywację międzynarodowej legitymizacji, na którą Europa i USA powinny być gotowe. Zabawny wydaje się moment w którym Władimir Putin publicznie świętował sukces Nazarbajewa w OBWE: „Rezultat ostatniej sesji OBWE w Madrycie jasno pokazał jak efektywne mogą być skoordynowane działania dwóch państw… Kazachstan z poparciem swych sojuszników uzyskał zgodę na przewodniczenie OBWE bez żadnych dodatkowych warunków”. Organizacje takie jak Human Rights Watch czy Freedom House głośno mówiły o swoim oburzeniu związanym z wyborem przewodniczącego OBWE, nie pomagając amerykańskim planom alternatywnego gazociągu.

Turkmenistanowi też podoba się rosyjskie przymykanie oczu na łamanie praw człowieka. Postawa Moskwy to przeciwieństwo recenzji jaką wystawił krajowi Departament Stanu w 2006. Wygląda jednak na to, że Berdjmuchamedow zwrócił się w końcu w stronę Kremla ze względu na pieniądze – nawet największe wysiłki amerykańskiego Sekretarza ds. Energii Samuela Bodmana nie były wystarczające, by przekonać go do innej decyzji. Kryzys energetyczny w Azji Centralnej przewidywano od dawna. Znane też były Rosyjskie ambicje w tym regionie. Tym co naprawdę w tej sytuacji zaskakuje jest brak skupienia, zainteresowani i środków włożonych przez Unię i USA w osiągnięcie równowagi wpływów. Nie widać z ich strony żadnych nowych pomysłów na rozwiązanie problemu. Rosjanie wydają się za to wyjątkowo zmotywowani i pomysłowi. Jeden z dziennikarzy komentujących umowę: „Moskwa zapewnia też wsparcie dla potentatów z Azji Centralnej na wypadek wybuchu powstania w stylu ukraińskim, które mogłoby prowadzić do zmiany rządu. Tego nie mogą zagwarantować Stany Zjednoczone i Europa”. Trudno chyba o lepsze przypomnienie, że sektor energetyczny nie powinien być bezpośrednio kontrolowany przez władzę polityczną.

TrackBack

TrackBack URL for this entry:
http://www.robertamsterdam.com/cgi-bin/mt/mt-t.cgi/2957

Post a comment

(If you haven't left a comment here before, you may need to be approved by the site owner before your comment will appear. Until then, it won't appear on the entry. Thanks for waiting.)

About

This page contains a single entry from the blog posted on 23 grudnia 2007 15:44.

The previous post in this blog was Rosja czyli plan Putina.

The next post in this blog is Atak na ostatni z rosyjskich bastionów.

Many more can be found on the main index page or by looking through the archives.

Powered by Movable Type 3.31
Hosted by LivingDot