« Państwo Gazpromu w działaniu | Main | Broń jądrowa, rakiety i gazociągi, czyli o zmiennej taktyce Rosji wobec Iranu »

Grigorij Pasko: Niezależność karana szpitalem psychiatrycznym, część 1

Nacjonalista Alexander Dugin, szef “Ruchu euroazjatyckiego” stwierdził ostatnio: “Nie ma już przeciwników Putinizacji, a jeśli jacyś się znajdą, znaczy to, że są chorzy psychicznie i powinno się ich leczyć. Putin jest wszędzie, Putin jest wszystkim, Putin to niezastąpiony absolut”.


rybinsk.jpg
Widok na Rybińsk od strony Wołgi

W poszukiwaniu wariatów

O szóstej wieczorem pociąg Moskwa – Workuta dowiózł mnie do Jarosławia. Było ciemno i potwornie zimno. Pierwszą rzeczą, jaka przykuła moją uwagę był młody mężczyzna przechadzający się po peronie w samej bieliźnie. Fakt – celem mojej podróży do Jarosławia było spotkanie z jego mieszkańcem, którego władze uznały za wariata, byłem więc przygotowany na wiele. Ale coś takiego już na peronie, na który dopiero co wysiadłem?

W drodze do hotelu zatrzymałem się na herbatę w miejscowym McDonaldzie. Dwoje nastolatków przy stoliku obok mnie w ciągu dziesięciu minut zjadło po cztery cheeseburgery. Czy oni też są szaleni?

Zresztą nie mogę ich osądzać… Kto normalny pije rosyjską herbatę w McDonaldzie?

Dzień czekisty

20 grudnia to w Rosji święto FSB. Podczas uroczystego wieczoru z okazji Dnia Pracownika Organów Bezpieczeństwa (ta w ostatnich latach nazywa się to święto) prezydent Putin zażądał, by służby specjalne ściśle przestrzegały prawa i obronie obywateli. „Wszelkie działania organów bezpieczeństwa muszą mieć na celu egzekucję ducha i litery prawa, odpowiadać aspiracjom i wysokiemu poziomowi rozwoju naszego społeczeństwa.” – powiedział.

Dokładnie dzień przed tym tak zwanym świętem Andriej Nowikow został wypuszczony ze szpitala psychiatrycznego w Rybinsku w Obwodzie Jarosławskim.

Nowikow to jeden z wielu ludzi wobec których rosyjskie służby specjalne zastosowały ostatnio „egzekucję ducha i litery prawa”. Albo, używając bliższego prawdzie języka, jeden z wielu ludzi nękanych za nieprawomyślne poglądy.

Szefowa fińsko-rosyjskiego forum obywatelskiego Heidi Hautala rozpowszechniła ostatnio deklarację o tym, jak przymusowe przetrzymywanie w zakładach psychiatrycznych staje się ostatnio częstym środkiem tłumienia opozycji.

Rzeczywiście, nawet mijającym roku zanotowaliśmy sporo przykładów stosowania tej taktyki. W lipcu przemocą zamknięto w szpitalu psychiatrycznym w Apaticie Larysę Arap, członkinię murmańskiej filii Zjednoczonego Frontu Obywatelskiego po tym, jak napisała w opozycyjnej gazecie artykuł obnażający nadużycia, do jakich dochodziło w szpitalu.

W listopadzie w szpitalu psychiatrycznym w Joszkar-Ola znalazł się działacz Innej Rosji Artjom Basirow. Jego zatrzymanie nastąpiło w przeddzień opozycyjnej demonstracji, którą pomagał organizować.


nowikow%20przy%20komputerze.jpg
Nowikow przy monitorze bez komputera


Andriej Nowikow, dziennikarz z Rybinska znalazł się w domu wariatów już w grudniu 2006. Później został wypuszczony i ponownie zamknięty. Jego zdaniem stało za tym miejscowe FSB. Jego wersja ma duży sens: służby były związane ze sprawami dotyczącymi tak zwanego „ekstremizmu”. Wnuki Dzierżyńskiego z pewnością nie zapomniały, że stara nazwa Rybinska to Adropow – na cześć szefa KGB w czasach Związku Radzieckiego.

Co miał zdaniem władz zrobić Nowikow? Oto fragment orzeczenia śledczego prokuratury z Rybinska J. Timofeijewa z 9 marca 2007: „Nowikow (…) w okresie od 01.01.2006 do 05.12.2006, kiedy został znaleziony we własnym mieszkaniu (…) używał komputera do tworzenia elektronicznych tekstów następującej treści…” Dalej znajdujemy wyrwane z kontekstu cytatu z artykułów Nowikowa. Znalazłem przykładowy tekst w archiwum Andrieja. Można na ich podstawie jasno stwierdzić, co dokładnie pisał. Oto fragment wspomnianego artykułu:

„Reżim Putina nie odda władzy dobrowolnie. Czy znaczy to, że można mu ją odebrać tylko przemocą? I jak właściwie należałoby to zrobić?
Moglibyśmy mieć dużo szczęścia, zająć Kreml, zniszczyć Putina i związaną z nim czołową elitę polityczną, unicestwić Łubiankę używając ostrzału artyleryjskiego, zacząć podziemną wojnę w tunelach i włamać się na krótko do wieży Ostankino, by nadawać w telewizji to, chcemy. Nie przyniosłoby to jednak żadnych skutków. Dzięki konsolidacji sił międzynarodowych powstanie zostałoby stłumione, a przewrót powstrzymany. Brakowałoby mu środków politycznych i militarnych”.

Oczywiście z punktu widzenia FSB cała ta bazgranina to dowód na plany krwawego przewrotu.

Spotkałem się z Andriejem w jego mieszkaniu w Rybinsku, 90 kilometrów od Jarosławia. Na stole w zaniedbanej sowieckiej kawalerce stoją monitor i klawiatura. Brak za to komputera –ponad rok temu skonfiskowano go jako dowód zbrodni. Musieli zapomnieć go zwrócić… Andriej mówi szybko, jak ktoś przyzwyczajony do ciągłych przerw i ludzi nie słuchających, co ma do powiedzenia. Nie wykazuje żadnych objawów psychicznego upośledzenia czy schizofrenii. Oto co mi powiedział.

Monolog Andrieja Nowikowa

5 grudnia zaparkowałem samochód pod domem. Czterech policjantów pod dowództwem podpułkownika Kameszkowa zatrzymało mnie i zawiozło mnie do prokuratury. Tam śledczy zarzucili mi złamanie części pierwszej artykułu 280 – nawoływanie do działalności ekstremistycznej. Próbowałem wytłumaczyć, że nie stworzyłem żadnej organizacji ani nie wydawałem rozkazów. Moje artykuły to tylko fikcja literacka.

Jednak prokurator Seregin, który miał tamtego dnia dyżur, stwierdził, że nic go to nie obchodzi. Wszczęto postępowanie, a mnie zamknięto w izolatce. Dzień później odbył się krótki proces, w wyniku którego skierowano mnie bezpośrednio do zakładu psychiatrycznego w Jarosławiu.

Spędziłem tam 43 dni. Atmosfera bynajmniej nie jest przyjemna, w zakładzie trzymano kryminalistów. Pobito mnie wiele razy, nawet w Sylwestra. Kryminaliści robili to z oczywistym przyzwoleniem władz.

43 dni później dostałem diagnozę psychiatryczną. Napisano w niej, że jest niebezpieczny dla społeczeństwa i potrzebuję terapii, jestem ekstremistą i nauczam mahometanizmu… To oczywiście kompletne absurd. Kiedyś widząc chłopców, którzy dręczyli kolegę krzyknąłem “Allahu akbar!”. Usłyszeli mnie sąsiedzi, którzy najwyraźniej donieśli o tym odpowiednim służbom. Próbowałem później wyjaśniać, że znaczy to tyle samo co „Chwalcie Pana!”, że to zawołanie mające wyrażać złość, radość, zaskoczenie… Nie zrozumieli mnie. Denuncjacja dotarła do właściwych ludzi.
Ciąg dalszy wkrótce.

TrackBack

TrackBack URL for this entry:
http://www.robertamsterdam.com/cgi-bin/mt/mt-t.cgi/3007

Post a comment

(If you haven't left a comment here before, you may need to be approved by the site owner before your comment will appear. Until then, it won't appear on the entry. Thanks for waiting.)

About

This page contains a single entry from the blog posted on 28 grudnia 2007 8:26.

The previous post in this blog was Państwo Gazpromu w działaniu.

The next post in this blog is Broń jądrowa, rakiety i gazociągi, czyli o zmiennej taktyce Rosji wobec Iranu.

Many more can be found on the main index page or by looking through the archives.

Powered by Movable Type 3.31
Hosted by LivingDot