« Rosja o obserwatorach nadchodzących wyborów | Main | Dr. Chee Soon Juan: Rosja i Singapur – analiza porównawcza »

Siergiej Kowaliow: Tajemnica popularności Putina

Nowy artykuł Siergieja Kowaliowa w New York Review of Books analizuje przyczyna popularności Władimira Putina.

putinsuperman.gif


Uważny czytelnik wie zapewne wiele o aktualnej rzeczywistości politycznej w Rosji, tak często opisywanej w zachodniej prasie, nie będę więc próbował przedstawić jej w tym artykule. Zamiast tego spróbuję wyjaśnić czytelnikowi i samemu sobie wyjaśnić fenomen popularności Putina. Jak mamy rozumieć wyborcze zwycięstwo Putina w roku 2000 i kolejne w 2004? To coś więcej niż przedmiot akademickich dyskusji. Na Zachodzie, a także w Rosji często słyszę stwierdzenie: No tak, prezydent Putin to nieprzyjemny człowiek. Widzimy autorytaryzm, niemal totalitaryzm jego polityki. Cóż jednak można z tym zrobić? Wygrywał kolejne wybory z imponującymi rezultatami: 53% w roku 2000 i 71% w 2004. Musi to znaczyć, że prowadzona przez niego polityka odpowiada nadziejom i potrzebom obywateli, i że bez względu na to, czy się to komuś podoba czy nie, jest on pełnoprawnym reprezentantem Rosji. Czy naprawdę sądzicie, że wynik wyborów mógł być tak rażąco sfałszowany?

Ten punkt widzenia jest szczególnie bliski Amerykanom, którzy uważają wolne wybory za podstawowy wyznacznik demokracji w danym kraju. Nie sądzę, by Putin „przegrał’ wybory w 2000 czy 2004. Uważam raczej, że prawo wyborcze zostało bezwstydnie zniekształcone tak, by wytworzyły imitację wolnych wyborów bez śladu rywalizacji między przeciwnikami politycznymi. Putin byłby zwycięzcą kampanii w 2000 i 2004 (choć może nie z tak wielką przewagą) bez fałszowania głosów, nielegalnego wykorzystania tak zwanych „zasobów administracyjnych” i przy równym dostępie kandydatów do telewizji i prasy.

Na co jednak właściwie głosowali Rosjanie w tamtych wyborach? Czy naprawdę na Putina i jego politykę czy coś całkiem innego? (…)

Czy 71% głosów z 2004 to przekonujący dowód jego popularności? Nigdy nie spotkałem kogoś, kto lubi Putina jako człowieka. Jedno z rozwiązań zagadki jego wygranej jest dość proste i smutne. Po raz pierwszy w historii obywatele Rosji dostali podstawowy instrument demokracji – bezpośrednie wybory. Nie wiedzą jednak jak tego instrumentu używać, ani do czego jest im właściwie potrzebny. Ponad tysiąc lat historii nauczyło ich, że istnieją tylko dwie możliwe relacje z władzą: posłuszeństwo i rewolucja. Myśl, że można pokojowo i zgodnie z prawem zmienić władcę na innego jest dla nas wciąż dzika i obca. Władza stoi ponad prawem i nie może być przez nie zmieniona. Wiemy, że można ją obalić, jednak aktualnie tego nie chcemy. Mamy dość rewolucji.

Warto przypomnieć wybory z 1996, które wygrał Jelcyn. Na początku kampanii sondaże dawały mu 5 do 10 procent poparcia. Był to wierny obraz poparcia, jakie miał w społeczeństwie. Jednak im bardziej zbliżał się dzień wyborów i dla wszystkich stało się jasne, że trzeba podjąć decyzję, czy Jelcyn pozostanie „carem”, czy zostanie usunięty, sytuacja uległa zasadniczej zmianie. Ludzie nie pragnęli rewolucji – dopiero co udało im się obalić komunizm, nie mieli dość energii by znieść nowy wstrząs. Oddali więc głos na Jelcyna – człowieka niepopularnego, wręcz znienawidzonego, który pozostał jednak prezydentem. Pomogła mu też oczywiście intensywna propaganda obecna w mediach.

Mimo problemów, jakich Rosja doświadczyła w trakcie drugiej kadencji Jelcyna, w marcu 2000 nadal brakowało energii do rewolucji. Nie wystarczyły do jej zgromadzenia ciągłe zmiany w rządzie, załamanie kursu rubla w 1998, próba usunięcia Jelcyna ze stanowiska w 1999 i inne nieszczęścia. W przeddzień wyborów Putin był nie tylko premierem, lecz także księciem regentem. Przydała się czekistowska przeszłość Putina: od niepamiętnych czasów tajna policja była w Rosji personifikacją władzy, a teraz ta tajemnicza, niemal mistyczna siła wspierała ona pretendenta do władzy. Reprezentował on jednocześnie oficjalną władzę państwową jako pełniący obowiązki prezydenta i jej najgłębszą istotę jako Czekista. Ludzie nie głosowali tylko na samego Putina. Głosowali na jabłko i berło – insygnia władzy cara oraz miecz i tarczę – symbole KGB.

Pełny tekst artykułu dostępny tutaj

TrackBack

TrackBack URL for this entry:
http://www.robertamsterdam.com/cgi-bin/mt/mt-t.cgi/2259

Post a comment

(If you haven't left a comment here before, you may need to be approved by the site owner before your comment will appear. Until then, it won't appear on the entry. Thanks for waiting.)

About

This page contains a single entry from the blog posted on 3 listopada 2007 16:29.

The previous post in this blog was Rosja o obserwatorach nadchodzących wyborów.

The next post in this blog is Dr. Chee Soon Juan: Rosja i Singapur – analiza porównawcza.

Many more can be found on the main index page or by looking through the archives.

Powered by Movable Type 3.31
Hosted by LivingDot