Oto ciekawa wiadomość: mój dobry znajomy pokazał mi kopie niepokojących plakatów, które drukuje w Moskwie ruch Nasi. Maj ą one być dystrybuowane w niedzielę po (lub podczas) zwycięskich wyborów. Te propagandowe plakaty zachęcają zwolenników Putina do wyjścia na ulice i przedwczesnego świętowania zwycięstwa przed oficjalnym ogłoszeniem wyników 6 grudnia. To znak, że nawet Nasi nie wierzą, że w niedzielę odbędą się prawdziwe wybory.
Na plakatach użyto wyjątkowo agresywnego języka i złośliwych karykatur, a także zachętę do udziału w zamieszkach w stylu krajów znacznie mniej rozwiniętych od Rosji. Ta sytuacja bardzo mnie martwi i sądzę, że mieszkańcy Moskwy powinni zachować szczególną ostrożność w okresie dzielącym wybory od oficjalnego ogłoszenia wyników. Wydaje się, że Naszym nie wystarczy śmierć kandydata Jabłoka, ani aresztowanie Kasparowa i innych opozycjonistów. Boję się, że czeka nas coś jeszcze gorszego.