« Robert Amsterdam: przegląd wiadomości | Main | Video: Putinowska próba przejęcia fotela premiera »

Grigorij Pasko: Teatr Absurdu

Kilka miesięcy temu, kiedy w ambasadzie australijskiej wypełniałem aplikację o przyznanie mi wizy, szczerze napisałem, że byłem przedtem karany. Pracownik ambasady poprosił mnie o dostarczenie oficjalnych akt kryminalnych tej sprawy. Akta tego typu wydawane są przez Główne Centrum Informacyjno-Analityczne Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Federacji Rosyjskiej w ciągu miesiąca od daty złożenia wniosku. Ambasada Australii była na tyle uprzejma, że wydała mi wizę bez tegoż dokumentu zezwalając na wizytę we wrześniu. Poproszono mnie jednak, tylko dla porządku w papierach, o dostarczenie tego dokumentu po powrocie. Gdy otrzymałem moje akta kryminalne, to co tam przeczytałem bardzo mnie zadziwiło.

W 1997 roku zostałem aresztowany i oskarżony o szpiegostwo na rzecz japońskich dziennikarzy. Później, w roku 1999, uznano mnie winnym, z czym nie mogłem się zgodzić. Zostałem wypuszczony z więzienia, ale na wokandzie był już następny proces. W 2001 roku zostałem ponownie aresztowany, pod tym samym zarzutem, i ponownie wsadzono mnie, najpierw do więzienia, potem w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. W 2002 roku wyrok uprawomocnił się. W 2003 roku zostałem zwolniony warunkowo z kolonii. Na czas zawieszenia kary dostałem specjalne dokumenty. Później, na każde życzenie, okazywałem je w każdej placówce spraw wewnętrznych w moim miejscu pobytu.

Parę innych ważnych faktów: wyrokiem sądu pozbawiono mnie stopnia wojskowego, kapitana drugiego stopnia. Kiedy przyszedłem zarejestrować się na miejscowy komisariat (każdy dorosły Rosjanin musi to robić) powiedziano mi, że nikt ich nie informował o pozbawieniu mnie stopnia. Faktem jest, że jednostka wojskowa, przy otrzymaniu kopii werdyktu w relacji do żołnierza, musi zainicjować degradacje stopnia zaczynając od końca: przez wniesienie wniosku do dowództwa, które wydało decyzje o przyznaniu stopnia oficerskiego. W moim przypadku był to minister obrony. Okazało się jednak, że nie ma odpowiedniego zarządzenia dotyczącego ministra obrony, które umożliwiłoby pozbawienie mnie przez niego stopnia kapitana drugiego stopnia. I nie istnieje to do dnia dzisiejszego (choć nie powstrzymało to pracowników FSB do wydania w tajemnicy i nieoficjalnie rozkazu, by komisariat w Moskwie przestał wypłacać mi pensję, ale to inna historia). To, co istotne w tej sprawie, to fakt, że oficjalnie i formalnie nie zostałem pozbawiony stopnia oficerskiego. Wracając jednak do moich akt kryminalnych Głównego Centrum Informacyjno-Analitycznego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Federacji Rosyjskiej. Oto co tam napisano
słowo po słowie:

“Główne Centrum Informacyjno-Analityczne Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Federacji Rosyjskiej, Główna Administracja Spraw Wewnętrznych w Moskwie, Główna Administracja Ministerstwa Spraw Wewnętrznych oddział w Moskwie, nie posiadają informacji na temat oskarżeń dotyczących Grigorija Michajłowicza Pasko na terytorium Federacji Rosyjskiej.”

Nie ma żadnych dodatkowych informacji.

Oficjalna pieczęć i podpis szefa.

Więc siedzę sobie tu i myślę. Wiele mówiłem i napisałem o tym, jak funkcjonariusze FSB, prokuratura i sąd popełniali wobec mnie przestępstwa – doprowadziły do skazania osoby, która jak powszechnie wiadomo, była niewinna. Moje odwołanie od wyroku, badane przez trybunał w Strasburgu od nie wiadomo ilu już lat, dotyczy właśnie tej sprawy. Jednak nigdy nie przypuszczałem, że Główne Centrum Informacyjno-Analityczne Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Federacji Rosyjskiej mogłoby podzielać mój punkt widzenia na coś, co kiedyś ktoś nazwał procesem. Bo żadnego procesu nie było – to był zwyczajny cyrk, kpina ze sprawiedliwości, z prawników, ze mnie, z mojej rodziny i każdego na całym świecie, kto mnie bronił.
Pewnie można by myśleć, że są i dobrzy prawnicy Głównym Centrum Informacyjno-Analitycznym Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Federacji Rosyjskiej, ludzie posiadający precyzyjną wiedzę i zrozumienie istoty tych kangurzych sądów na mnie odbywających się w latach od 1997 do 2002. Nie było uczciwych procesów! A ponieważ nie było żadnych sądów, dlaczego miałyby być jakieś dane o skazaniach?
To wydaje się logiczne.

I to całą tę sytuację czyni jeszcze bardziej absurdalną!

Formalnie, nie pozbawiono mnie stopnia, ale nie płacą mi pensji.
Wiem na pewno, że siedziałem w więzieniu i w obozie – dwukrotnie – ale oficjalnie nie ma żadnych danych na temat mojego oskarżenia.

Szaleństwo!- powiesz.

Szaleństwo!- zgadzam się.

Rosyjska rzeczywistość – powie ktoś z zewnątrz.

TrackBack

TrackBack URL for this entry:
http://www.robertamsterdam.com/cgi-bin/mt/mt-t.cgi/2013

Post a comment

(If you haven't left a comment here before, you may need to be approved by the site owner before your comment will appear. Until then, it won't appear on the entry. Thanks for waiting.)

About

This page contains a single entry from the blog posted on 6 października 2007 11:28.

The previous post in this blog was Robert Amsterdam: przegląd wiadomości.

The next post in this blog is Video: Putinowska próba przejęcia fotela premiera.

Many more can be found on the main index page or by looking through the archives.

Powered by Movable Type 3.31
Hosted by LivingDot