Pytając o reset

| No Comments | No TrackBacks
miedwiediew obama.jpg
Tekst ma już kilka dni, ale nadal wydaje się wart przeczytania. David J. Kramer pisze na blogu Shadow Government (FP):

Nie ma wątpliwości, że w porównaniu do rządów Busha i Putina znacznie polepszył się ton kontaktów prezydentów USA i Rosji. Zanim jednak ludzie damy się zbytnio ponieść emocjom, skupmy się na dwóch niedawnych wydarzeniach, które przypominają nam o wyzwaniach, z którymi będziemy mieć do czynienia w stosunkach z Rosją. (...)

Taki język i działania Putina - wraz z głosami przeciw rezolucji w Nowym Jorku ze strony Brazylii i Turcji - podkopały nadzieje administracji Obamy na ustalenie wspólnej polityki wobec Iranu. Prezydent Rosji Dimitrij Miedwiediew spotka się z Obamą za dwa tygodnie w Waszyngtonie. Rosną obawy o te dwie sprawy - pogarszającą się sytuację praw człowieka w Rosji i stosunki Moskwy z Iranem, nie mówiąc już o sprzedaży przez Rosjan broni do krajów takich jak Syria czy Wenezuela. Ta sytuacja powinna ostudzić wszelkie świąteczne nastroje związane z wizytą Miedwiediewa.


surkow miedwiediew.jpg
Simon Schuster publikuje w TIME interesujący artykuł o komisji Surkow - McFaul na rzecz praw człowieka, której posiedzenie odbyło się niedawno we Wodzimierzu.

Aktywiści rosyjscy, którzy wzięli udział w spotkaniu, czuli się bardziej zawiedzeni bezkompromisowością Surkowa niż uprzejmością McFaula. Swietłana Gannuszkina, członkini Rady Praw Człowieka Miedwiediewa, mówi TIME, że McFaul próbował podnieść kilka kwestii związanych z prawami człowieka, w tym sprawę Magnickiego, ale poproszono go, by nie zamieniał rozmów w "przesłuchanie" "Niestety moi współobywatele przy władzy mają tak ciężki kompleks niższości, że nie potrafią prowadzić tej dyskusji" mówi Gannuszkina. "Nie powinniśmy być dumni dlatego, że nie słyszymy krytyki. Nie powinniśmy być dumni z tego, że odwiedzamy więzienie, pokazują nam Potiomkinowskie wioski, wszyscy poklepują się po plecach i dyskutują o tym, jak cudowne jest to, co ich otacza. Nie ma w tym nic, z czego warto byłoby być dumnym." Inna aktywistka Jelena Tjuriukanowa, główna rosyjska obrończyni praw mniejszości twierdzi, że na spotkaniu nie miało miejsca nic, co można by nazwać wolnym przepływem myśli. "Dla mnie cel był w oczywisty sposób całkowicie polityczny. Było to ćwiczenie, które miało pokazać, że oficjalnie  prowadzone są dyskusje. Nic jednak z tego nie wyszło, nie ma ani krytyki, ani dyskusji."

tajlandia1.jpg


Za the Wall Street Journal:

Premier Tajlandii Abhisit Vejjajiva rozpoczyna czarującą ofensywę, by zyskać polityczne pole po najcięższych przypadkach politycznej przemocy w historii współczesnej Tajlandii, twierdząc, że bardziej zależy mu a zapewnieniu pokoju niż utrzymaniu władzy.

Jednak skutki krwawych majowych walk ulicznych i pogłębiający się spór z wygnanym liderem Thaksinem Shinawatra wskazują, że przed panem Abhisitem jest jeszcze długa droga.

Wczesnym rankiem w poniedziałek adwokaci Thaksina poinformowali, że zatrudnili holenderskiego specjalistę, który sprawdza, czy Abhisita można oskarżyć za granicą za łamanie praw człowieka podczas tłumienia przez tajską armię opozycyjnych protestów. Nie jest jasne, czy sprawę będzie można ostatecznie wytoczyć, ale jeśli będzie miała miejsce, może zawstydzić rząd w Tajlandii.

Zimbabwe a ONZ

| No Comments | No TrackBacks
zimbabwe 250210.jpg
Robert Amsterdam przebywa obecnie w stolicy Kenii Nairobi, gdzie zakończył się właśnie pierwszy dzień procesu dotyczącego niesprawiedliwego traktowanie pracownika Narodów Zjednoczonych, który pracował w Biurze Koordynacji Spraw Humanitarnych (OCHA) w Harare w Zimbabwe. Człowiek ten, który miał odwagę wystąpić publicznie z informacją o epidemii cholery, był dręczony, grozili mu ludzie pracujący dla ONZ-u, powiązane podobno z partią dyktatora Roberta Mugabe ZANU-PF.

Oto link do wartego obejrzenia filmu dokumentalnego na ten temat, poniżej link do ciekawego komentarza Marian L. Tupy z Wall Street Journal. Więcej informacji o sprawie wkrótce.

Pan Tadonki twierdzi, że decyzja ONZ o nie podjęciu szybkiej reakcji na wybuch cholery nie była zwykłym niedopatrzeniem, ale motywowaną politycznie decyzją. Zdaniem Tadonkiego ONZ nie chciał rozwścieczać rządu i chciał przekonać świat, a zwłaszcza Afrykę, że w Zimbabwe wszystko jest w porządku. Oficjalne stanowisko - wyrażone przez Mugabe dopiero w grudniu 2008 mówiło, że "nie ma żadnej cholery". Według Tadonkiego, jego były zwierzchnik, pan Zacarias układał się z ONZ "w sprawie analizy sytuacji humanitarnej akceptowalnej dla rządu".

ONZ nagrodził krytycyzm Tadonkiego groźbą zwolnienia, co skłoniło go do pozwania organizacji o dręczenie przed trybunałem ONZ w Nairobi. Międzynarodowy prawnik Robert Amsterdam, znany z obrony rosyjskiego więźnia politycznego Michaiła Chodorkowskiego, jest obrońcą pana Tadonkiego.

Czy ONZ nie spełniło swojej misji i nie broniło obywateli Zimbabwe z powodu politycznych obaw? Czy pogorszyło sytuację nie przyznając wybuchu epidemii? Oto pytania, na które proces może wkrótce odpowiedzieć.

O rosnącym niezadowoleniu

| No Comments | No TrackBacks
miedwiediew 210210.jpg
Masza Lipman pisze w Washington Post o niedawnych protestach w Irkucku i Kaliningradzie.


Kontrola nad masową publicznością telewizji pozwala Kremlowi chronić większość przed niechcianymi informacjami. Kontrola nad podejmowaniem decyzji pozwala podnosić podatki i ignorować zagrożenia związane z ochroną środowiska. Kontrola nad wyborem gubernatorów sprawia, iż mogą oni być w każdej chwili zmienieni. Kiedy kryzys gospodarczy wymusza niepopularne decyzje, niechęć do nich przekłada się na protesty. A gubernatorzy nie pochodzący z wyboru nie mają szansy na kontakt ze swoimi podwładnymi, zwłaszcza jeśli brakuje im regionalnych korzeni.

Kontrolowanie sytuacji w rozciągniętej na 11 stref czasowych Rosji to także coraz trudniejsze zadanie dla rządu centralnego. (Prezydent Miedwiediew nie chce zmienić systemu niewybieranych gubernatorów, zaproponował za to ostatnio zmniejszenie liczby stref czasowych). Kremlowi łatwiej było poradzić sobie z problemami z rządzeniem, gdy mógł zażegnywać problemy pieniędzmi. te czasy się jednak skończyły. Organizatorzy protestów w Kaliningradzie ogłaszają kolejne demonstracje w marcu.

W międzyczasie ponad tysiąc osób zebrało się w zeszłym tygodniu w Samarze, wzywając do rezygnacji Putina. 

Nieskuteczny reset

| No Comments | No TrackBacks
putin 170210.jpg

Michael Weiss ciekawie komentuje politykę resetu dyplomacji Obamy w poście dla Pajamas Media.

"Reset" opisywany jest jako jedno z niesamowitych osiągnięć administracji: zatarł on niezniszczalne jak mogłoby się wydawać wspomnienia o relacjach między Rosją a Stanami Zjednoczonymi. Co do Władimira Kara-Murzy, szefa waszyngtońskiego biura sieci telewizyjnej RTVi i byłego doradcy Władimira Bukowskiego z czasów jego kandydatury na prezydenta, napisał ostatnio, że nie zaskakuje go lawina amerykańskich koncesji dla Kremla ani fakt, że nie wywołała podobnej reakcji z drugiej strony, którą zastąpiła złośliwa satysfakcja. "Represyjne reżimy uważają wydawanie koncesji za oznakę słabości" pisze Kara-Murza, "nie powodem podobnej reakcji. Dlaczego rząd nieszczery i agresywny wobec własnych obywateli mieliby być uczciwi i godni zaufania na scenie światowej?"

Oto lekcja, którą należało przyswoić jakieś dwadzieścia lat temu, po tym jak Regan z sukcesem wywarł presję na Gorbaczowa w sprawie sowieckich więźniów politycznych, załatwiając również przy okazji sprawę redukcji broni. Nie jest dowodem na bycie mężem stanu niezdolność do rozdzielenia tych dwóch konceptów. Porażkę administracji podkreśla tylko kontekst historyczny. Nie ma ideologicznej nadrzędnej struktury czy totalitarnej kontroli nad kulturą w Rosji. Dlaczego więc Putin i jego grupa siłowików tak łatwo odnoszą korzyści ze sprzedaży zachodnich zasad, które mogły przebić się przez znacznie trudniejszą epokę?

ukraina 120210.jpg
Oto fragment mojego postu z Huffington Post na temat wyniku wyborów na Ukainie i powrót Wiktora Janukowycza. Spodobała mi się też bardzo opinia z the Economist: "...trudno pokonać stare przyzwyczajenia. Praktyka kupowania sędziów i wyznaczania prokuratorów, którzy będą bronić interesów biznesu ma się dobrze. Pokusa, by nagiąć reguły i jeszcze raz wygrać cenne dobre okazała się zbyt mocna, żeby się jej oprzeć."

Najbardziej ironiczny w zwycięstwie Janukowycza jest fakt, że istnieje wiele świetnych powodów , dla których wynik ten jest zły dla Putina, a dobry dla Miedwiediewa. Jak zauważył w the Guardian Timothy Garton Ash "nie ma dowodów, że oligarchowie za nowym prezydentem chcą, by Ukraina przestała być niepodległym krajem. W ich interesie jest gra na dwie strony, między Rosją a UE."

Po pierwsze, posiadanie posłusznego sojusznika Kremla u władzy w sąsiadującym kraju podważa retorykę Putina o "Rosji jako oblężonej fortecy". Był to przez długi czas jego kluczowy argument uzasadniający autorytarne rządy w Rosji, otoczonej stale przez wrogie siły amerykańskie i  że przejęcie przez niego władzy i ograniczanie praw miało na celu obronę ojczyzny. W tym sensie kolorowe rewolucje były dla putinizmu zjawiskiem pozytywnym.

Po drugie pozostaje sprawa Ukrainy jako demokratycznego przykładu. To trzeci z rzędu wybory, w których Janukowycz i jego partia wygrali w stosunkowo uczciwych warunkach (co okazało się znacznie bardziej skuteczne niż prosty przekręt z 2004) i wywołuje to znacznie większą presję na kolejne wybory w Rosji, które miałyby się jeszcze raz stać zamaskowanym żartem. Jeśli na Ukrainie mogą się odbyć prawdziwe wybory - mimo tego, jak potoczyły się wydarzenia i jaki był wynik w 2004 i 2010, czemu nie może być ich w Rosji? Oto radykalna koncepcja: może Rosjanom wolno będzie bezpośrednio wybierać rządzących, zamiast patrzeć, jak wyznacza ich Putin?

Były wybory

| No Comments | No TrackBacks
ukraina wybory.jpg

Kilka komentarzy zachodnich mediów do zwycięstwa Wiktora Janukowycza w ukraińskich wyborach prezydenckich:

The Guardian: "Niestety dla tych z was, którzy lubią szczęśliwe zakończenia, wygrała nie ta osoba co trzeba" pisze Mary Dejevsky w The Independent z drugiej strony przyklaskując czemuś, co wygląda na postęp: "Podczas tych wyborów nie miała miejsca żadna głośna inżynieria wyborcza wspierana przez Rosję czy Stany Zjednoczone. Nie mieliśmy też w tyle głowy gazowych sporów z Moskwą. (...) To były wybory dokonywane przez Ukraińców, a nie starcie dawnych przeciwników z czasów Zimnej Wojny, kłócących się o sprawy Ukrainy." New York Times sugeruje, że wybory chwalone przez obserwatorów UE są "godnym podziwu przejawem" demokracji i zagrożeniem dla "układu sił według Kremla".

Mimo pozytywnych opinii obserwatorów, przedstawiciele bloku Julii Tymoszenko rozważają sądowe zakwestionowanie wyników. The Economist chwali jej wynik: "(...) biorąc pod uwagę desperacki stan ukraińskiej gospodarki, której zaczyna brakować pieniędzy na opłacanie pensji budżetówki i emerytur, pani Tymoszenko odniosła znacznie większy sukces, niż można się było spodziewać." Tymczasem przewodniczący Dumy Borys Gryzłow twierdzi, że jest za wcześnie, by gratulować Janukowyczowi zwycięstwa. "Pamiętam jak pięć lat temu Janukowycz miał lepszy wynik niż teraz, więc gratulacje wypada chyba odłożyć do dnia inauguracji" stwierdził.

komputery 030210.jpg

Zaskakujące, że wszyscy ci fantastycznie utalentowani rosyjscy hakerzy (którym udało się wygrać między innymi z Facebookiem i Twitterem), nigdy nie zaatakowali oficjalnej strony Kremla. Zamiast tego ich ofiarami padają głównie gruzińscy blogerzy, estoński rząd i inni znani wrogowie państwa... w tym ostatnio krytyczna względem rządu Niezawisimaja Gazieta:

Fragment relacji AP:

"Ewidentnie widać, że nie zrobili tego amatorzy, ani chuligani. To było działanie celowe. Możemy się tylko zastanawiać, kto za tym stoi." powiedział.

Dalej dodał ironicznie "Jak wiecie, mamy wielu przyjaciół".

Ataki powodujące blokowanie działania strony przeprowadza się symulując wejście na serwer milionów osób, doprowadzając w ten sposób do przeładowania serwera, a w konsekwencji jego awarii. Nowaja Gazieta rejestruje przeciętnie 250 tysięcy wejść tygodniowo. Lipski stwierdził, że w chwili szczytu ataku, który miał miejsce w zeszły czwartek, wejść odnotowano 1,5 miliona. Strona novayagazeta.ru nie działała do późnego wieczora w poniedziałek.

Lipski poinformował, że gazeta nie uzyskała jeszcze odpowiedzi z Prokuratury Generalnej, gdzie sprawa została złożona w zeszłym tygodniu.

Komitet Obrony Dziennikarzy z siedzibą w Nowym Yorku wydało w poniedziałek oświadczenie, w którym wyraża "głębokie oburzenie" atakami i podkreśla potrzebę zbadania ich.

mbk 010210.jpg


Poniżej fragmenty artykułu Michaiła Chodorkowskiego z International Herald Tribune:


Jak skorumpowana i opierająca swą siłę na surowcach Rosja wpływa na współczesny Zachód?

Jakie zadania i zagrożenia staną przed Zachodem, jeśli Rosja rozpadnie się dziś na szereg pseudopaństwowych form, tylko teoretycznie kontrolowanych przez jeden ośrodek władzy?

Czy obecne zachowanie euroatlantyckiej elity w stosunkach z Rosją jest strategicznie odpowiedzialne?

Podtrzymuję teorię, że aby skutecznie poradzić sobie z problemami wewnętrznymi, mój kraj musi rozwijać demokratyczny model rządów w Rosji. Tylko wtedy będziemy mogli odegrać istotnie nową rolę w ogólnoświatowym podziale obowiązków, wypełnić niszę w polityce globalnej.

Rosja może i musi stać się równoprawną, w pełni normalną częścią Europy w sensie społecznym i ekonomicznym, a także w sferze kultury, przyjęcie europejskich wartości politycznych i humanitarnych w przestrzeni Euroazjatyckiej; silna, godna zaufania więź więdzy Wschodnią Azją a Europą Zachodnią, nie tylko przez kanały przesyłowe, lecz raczej przez wymianę intelektualną i kulturalną. Jedyną właściwą przyszłością mojego kraju jest ta wyrastająca z centralnych ośrodków intelektualnych i technologicznych współczesnego świata.

Znalezienie sobie nowego miejsca w świecie to pierwszy i najważniejszy obowiązek rosyjskich elit. Jednak Zachód, który w oczywisty sposób ma na mój kraj wielki geopolityczny wpływ, musi też oceniać prawdziwy  poziom ryzyka politycznego i gospodarczego, który wyniknie z kierunku wybranego przez Rosję w następnych latach. Czy zachodni liderzy gotowi są pogotowi są na powrót do strategicznego dialogu o miejscu Rosji w świecie? Czy stworzą politykę niezależną od aktualnych surowców eksportowych Moskwy?

Odpowiedź na te pytania zdeterminuje wybory Rosji w nadchodzącym dziesięcioleciu. Na szali znalazł się los naszej wspólnej cywilizacji.